Albania 2014 - podsumowanie.

No i przyszedł czas na podsumowanie naszych bałkańskich wakacji w 2014 r. Trwały one 16 dni, ostatnie 16. dni wakacji: 14.08 - 30.08 2014 r.

Pierwsze dwa dni spędziliśmy w uroczym Sarajewie, które bardzo nam się podobało. Z Sarajewa do Albanii jechaliśmy przez Czarnogórę, w której zobaczyliśmy Kanion Pivy oraz  Monastyr Ostrog.

Następnie pełne dwa tygodnie spędziliśmy w Albanii:



- zaczęliśmy od jeziora Szkoderskiego i Szkodry z twierdzą Rozafa w roli głównej

- następnie odwiedziliśmy Kruję i Berat

- ze Szkodry pojechaliśmy na południe, na wybrzeże morza Jońskiego, zatrzymując się na przełęczy Llogara

- nad morzem Jońskim szukaliśmy pustych plaż i nawet nam się udało :)

- odwiedziliśmy też wiele wyjątkowych miejsc w okolicach Himary: twierdze, kościółki, opuszczone miasteczka.

- wybraliśmy się też na wycieczkę do Gjirokastry, która bardzo nam się podobała

- na koniec pobytu nad morzem odwiedziliśmy antyczne Butrinti

- następnie pojechaliśmy w góry i zachwycaliśmy się widokami jadąc drogą z Permetu do Korczy

- bardzo podobał się nam wąwóz Lengaricy koło Permetu, można tam również zobaczyć stary, osmański most oraz wykąpać się w siarkowych basenikach

- zrobiliśmy zakupy na targu w Korczy oraz oglądaliśmy stare świątynie w Voskopoje 

- na koniec zatrzymaliśmy się nad j. Ochrydzkim, odwiedziliśmy malutki Lin oraz senny Podgradec

Wracając do domu zjedliśmy obiad i chwile pospacerowaliśmy w Skopje, stolicy Macedonii

Poza Sarajewem (tam mieszkaliśmy w hostelu) mieszkaliśmy na kempingach, standard kempingów jest bardzo różny, najgorzej wspominamy kemping na jeziorem Ochrydzkim, poza nim wszystkie inne było ok, zdecydowanie najwyższy poziom był na kempingu na jeziorem Szkoderskim.

Lake Szkodra Resort - bardzo dobry kemping nad jeziorem Szkoderskim, koło Szkodry. Zdecydowanie polecamy!

Kamp u Nashosa - nie ma swojej strony, niewielki kemping przy plaży Himara Livadh, fajne, spokojne miejsce, bardzo miły właśniciel - Grek. Po sąsiedzku są jeszcze dwa: kemping Livadh oraz Kranea. Sama Himara nieciekawa, natomiast zatoka Livadh ponieżej Starej Himary zdecydowanie godna polecania.

Farma Sotira - sympatyczny kemping położony w górach pomiędzy Leskovikiem a Erseke, widok nocnego nieba niezapomniany :)

Camping Peshku - zdecydowanie najgorszy kemping z tych czterech, położony nad brzegiem jeziora Ochrydzkiego, jego największym minusem są sanitariaty, my spędziliśmy tam dwa dni, na dłużej nie polecam.

Noclegi na kempingach w Albanii są tanie, my średnio płaciliśmy ok. 15 euro za noc za naszą rodzinkę (2+3, duży namiot, samochód, prąd).

Ceny w Albanii są niższe niż w Polsce, zarówno w sklepach (choć nie wszystkich produktów), na targach, w kawiarniach (pyszne espresso kosztuje 1,5-3 zł) oraz w restauracjach. Za obiad dla naszej pięcioosobowej rodziny (pięć głównych dań, sałatki, napoje) nigdy nie zapłaciliśmy więcej niż 100 zł, średnio wychodziło 70-80 za obiad.


Przejechaliśmy po Albańskich drogach ponad 1300 km i trochę poznaliśmy ten kraj :) Podobał nam się, choć nie będzie chyba na naszej liście ulubionych miejsc ;)

Co zachwyciło nas najbardziej?
Widoki, zdecydowanie widoki. Niezwykle malownicza droga nad morzem Jońskim od przełęczy do Lukove. No i droga między Permetem a Korczą :) Przepiękne krajobrazy!

Miejsca, które podobały nam się najbardziej: Berat (niestety na szybko, bo po drodze), Stara Himara i Stare Qeparo, Gjirokastra (całościowo, łącznie z pysznych obiadem ;) ), wąwóz koło Permetu, Korcza a dokładniej smaki zakupów na targu ;) Voskopoje oraz Lin i cypel ponad nim.
Rejonem, który podobał nam się najbardziej była południowo-wschodnia cześć Albanii, wszystko co widzieliśmy między Permetem a Korczą :)

No i Albańczycy! Chyba w żadnym innym europejskim kraju w jakim byliśmy (a kilka ich było) nie spotkaliśmy tak pogodnych, pozytywnych i chętnych do pomocy ludzi :D

Co najbardziej przeszkadzało?
Komercjalizacja wybrzeża... wszędzie parasole i leżaki na plażach, bary, nawet na jakiś malutkich przy drodze... Coraz trudniej (wcześniej nie byłam ale czytałam ;) ) znaleźć dzikie, puste plaże, wszędzie doprowadzają asfaltowe drogi...
I ilość ludzi na wybrzeżu... już teraz wiem, że jeśli kiedyś wrócimy do Albanii z zamiarem spędzenia kilku dni nad morzem, to na pewno poza sezonem... (sezon jest tutaj pod połowy lipca do ostatnich dni sierpnia)

Na początku przeszkadzał styl jazdy Albańczyków ale do tego z czasem się przyzwyczailiśmy i nawet polubiliśmy ;)

Zły stan dróg między Permetem a Korczą...

Prawie na żadnej stacji nie dało się płacić kartą, co było bardzo denerwujące...

Śmieci - myślałam, że będą przeszkadzać bardziej, a nawet nie było z tym tak źle, na pewno większy bałagan jest na północy, tam bardziej to razie w oczy, szczególnie w miastach, im dalej na południe tym lepiej :)

Czy zobaczyliśmy jeszcze trochę "egzotyki" w Albanii? Trochę tak, ale już niewiele. Najbardziej ciekawie i egzotycznie było tam gdzie podobało nam się najbardziej czyli w okolicach Permetu, Leskovika i Korczy, tam chyba można jeszcze zobaczyć jak wyglądała Albania przed najazdem turystów :)

Czy jesteśmy zadowoleni z wybranego kierunku?
Zdecydowanie TAK :) Były to niezwykle ciekawe i różnorodne wakacje. Zobaczyliśmy sporo pięknych miejsc, zachwycaliśmy się wspaniałymi widokami, zasmakowaliśmy troszkę pysznej albańskiej kuchni, poleniuchowaliśmy nad morzem, udało nam się znaleźć nawet pustą plażę :)

Czy kiedyś wrócimy do Albanii?
Mam nadzieję, że tak :) Bardzo chciałabym lepiej poznać albańskie góry, no i musimy jeszcze kiedyś zrobić zakupy na targu w Korczy :)


1 komentarz:

  1. My do tej pory na Bałkanach zrobiliśmy jedynie objazdówkę po Chorwacji i Czarnogórze - Albania wciąż przed nami (i z pewnością do zobaczenia kiedyś). Dzięki za inspiracje, będziemy czytać :)

    OdpowiedzUsuń