Zimowy Ustroń idealny dla dzieci czyli weekend w Beskidzie Śląskim.

O weekendzie w Beskidzie Śląskim myśleliśmy już jesienią, jednak jesień jakaś nie sprzyjająca naszym wyjazdom była. Potem myśleliśmy o jakimś zimowym weekendzie w Tatrach, ale też nic z tego nie wyszło... W końcu, praktycznie z dnia na dzień podjęliśmy decyzję o spędzeniu weekendu w Ustroniu, w Beskidzie Śląskim. 






Okazało się jednak, że tak z dnia na dzień ciężko znaleźć wolny pokój, wprawdzie to miały być tylko dwie noce, ale wszędzie mówiono nam to samo: brak wolnych miejsc. I kiedy już zaczęłam tracić nadzieję, że coś znajdziemy, udało się. Znaleźliśmy wolny pokój "U Sebola"; duży, czteroosobowy pokój z łazienką, do dyspozycji dobrze wyposażona kuchnia, do tego bardzo przystępna cena :) Jedyny minus to położenie na obrzeżach miasteczka, ale nam to zupełnie nie przeszkadzało. Miejsce mogę z czystym sumieniem polecić :)
Tak, więc pierwszy weekend lutego spędziliśmy w Ustroniu. Dlaczego akurat tam? Po pierwsze tam nas jeszcze nie było ;) po drugie wiedzieliśmy, że jest to miejsce wyjątkowo atrakcyjne dla dzieci. Góry wprawdzie niezbyt wysokie, ale zimą dłuższych, pieszych wycieczek i tak nie planujemy.

Dzień 1. - sobota.
Z Częstochowy dojazd do Ustronia jest bardzo dobry i już po 2,5godz. jesteśmy na miejscu. Ale nie jedziemy do naszego pokoju, szkoda tracić dzień na rozpakowywanie. Pobyt zaczynamy od miejsca najatrakcyjniejszego, ale dzieci, czyli od Leśnego Parku Niespodzianek :) Kupujemy bilety (norm. 10zł, ulg. 8zł, Kajtek gratis) i idziemy na spotkanie ze zwierzakami :) Chłopcy są zachwyceni widząc biegające dookoła sarenki, daniele i muflony. W zamkniętych wybiegach można zobaczyć jelenie, żubry, dziki...

Jest też bajkowa ścieżka, gdzie można zobaczyć dziecięcych bohaterów i posłuchać bajek.


Znajdziemy tu też duży plac zabaw, zimą nie bardzo możemy z niego skorzystać, ale w cieplejszych porach roku jest to dodatkowa atrakcja. Oj tak, jest to świetne miejsce dla najmłodszych turystów, naszym się bardzo podoba :))


Dzień 2. - niedziela.
Na dzisiaj mamy zaplanowaną wycieczkę na Czantorię, góra  niezbyt wysoka - 995m n.p.m. i latem na pewno zdobylibyśmy ja pieszo, jednak zimą skorzystamy z wyciągu ;) Kolej linowa na Czantorię zimą służy głównie narciarzom, aż głupio się czuję stojąc w kolejce do wyciągu bez nart ;) Na szczęście wyciąg nie wwozi nas na sam szczyt, z górnej stacji kolejki musimy jeszcze kawałek podejść - jakieś 15-20min. Niestety nasz najmłodszy turysta niezbyt chętnie maszeruje, najchętniej zostałby wniesiony "na barana" przez tatę. Jednak jest za zimno i Łukasz nie może go cały czas nieść.


W końcu docieramy do celu. Jest tu mały barek, kilka drewnianych stołów i duża, metalowa wieżą. Wieża stoi już po czeskiej stronie i zimą jest nieczynna, przynajmniej tego dnia. Zresztą i tak pogoda zupełnie nie widokowa, wszystko zasłaniają mleczne chmury. Szkoda, zarówno z górnej stacji kolejki jak i z samego szczytu roztaczają się ponoć piękne widoki. Dzisiaj nie widać niestety nic...



Planowaliśmy jeszcze ze szczytu podejść do czeskiego schroniska, ponoć 10-15minut stąd. Niestety Kajtul ma dzisiaj kiepski dzień, jest marudny i niechętnie samodzielnie wędruje, z tego powodu wypijamy tylko ciepłą kawkę i herbatkę, zjadamy ciasteczka i wracamy do górnej stacji kolejki. Zjeżdżamy kolejką i wracamy do naszego pokoju, trzeba się trochę rozgrzać :)
Ponieważ wycieczka na Czantorię zajęła nam mniej czasu niż planowaliśmy, postanawiamy dzisiaj również odwiedzić zwierzaki w Parku Niespodzianek :) Tym razem oprócz biletów kupujemy w kasie również karmę dla zwierząt i jest to bardzo dobry pomysł, karmienie sarenek i danieli to dopiero frajda ;)


Dzień 3. - poniedziałek.
Trzeci, ostatni dzień naszego pobytu w Ustroniu, dzisiaj trzeba będzie wrócić do domu. Ale najpierw trzecie z obowiązkowych miejsc w Ustroniu - Równica. Ponoć niezwykle popularna latem, jednak zimą jest tu zupełnie pusto. Pod sam szczyt prowadzi asfaltowa droga, zostawiamy samochód tuż koło schroniska Równica i szukamy drogi na szczyt. No właśnie szukamy, szlak prowadzi przez szeroką polanę i wąska ścieżka wydeptana w śniegu jest prawie niewidoczna. Po ok.20 min. jesteśmy na szczycie - 884m n.p.m.  Dzisiaj Kajtek spisuje się lepiej i sporo idzie sam :) Na wszystkich mapach na Równicy zaznaczony jest punkt widokowy, jednak jest to błąd, szczyt porastają wysokie drzewa i nie ma stąd widoków, jednak widoki roztaczają się ze szlaku, który prowadzi spod schroniska. Niestety dzisiaj chmur jest jeszcze więcej i widoki możemy sobie jedynie wyobrazić ;) Natomiast na szczycie jest bajkowo, cudne, ośnieżone drzew i lekka mgiełka sprawiają, że czujemy się jak w jakimś zaczarowanym lesie ;)


Schodzimy do schroniska na rozgrzewającą zupkę. Na koniec jeszcze chwila białego szaleństwa na sankach, w końcu dzieciakom też się coś należy ;)

I na tym kończymy nasz pobyt w Beskidzie Śląskim i choć pogoda nie bardzo dopisała - pod względem widokowym,  weekend bardzo udany :)) Ustroń okazał się być świetnym miejscem na leniwy weekend z dziećmi i bardzo chętnie wrócimy tu wiosną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz