Mediolan, druga szansa dla stolicy Lombardii ;)

Pierwszy raz odwiedziłam Medliolan przy okazji pobytu w Bergamo trzy lata temu. Wtedy była to krótka wizyta, a Mediolan przytłoczył mnie ilością turystów. Byliśmy mocno ograniczeni czasowo i widząc ogromne kolejki zrezygnowaliśmy nawet ze zwiedzania katedry. Mocno rozczarowana stolicą mody stwierdziłam, że więcej tam nie pojadę. No ale nigdy nie mów nigdy!
Od czterech lat z Kajetanem odwiedzamy europejskie miasta i zwiedzamy największe stadiony piłkarskie, prawdziwe świątynie futbolu. Po Camp Nou w Barcelonie, Wembley w Londynie i Signal Iduna Park w Dortmundzie przyszła kolej na San Siro w Mediolanie. I tak oto w styczniu 2020 dostałam drugą na polubienie Mediolanu ;)
Czy podczas drugiej, nieco dłuższej wizyty spojrzałam łaskawszym okiem na stolicę Lombardii?. Pewnie trochę tak, choć nadal uważam, że, jak na włoskie miasto, jest brzydkie i nieciekawe. Ma jednak przepiękną katedrę i choćby z tego jednego powodu, warto je odwiedzić.

Pólwysep Pelion, tu spędzali wakacje greccy bogowie.

Półwysep Pelion jest jednym z najbardziej dzikich zakątków kontynentalnej Grecji. Tutaj góry łączą się z morzem, bez trudu znajdziemy spokojne, odludne miejsca, zagubione w czasie osady, piękne plaże, rybackie wioski, tawerny z kraciastymi obrusami na stołach i suszącymi się w słońcu ośmiornicami. Według mitologi krainę tą zamieszkiwały centaury, a olimpijscy bogowie spędzali tu wakacje.
My przyjechaliśmy tu trochę przypadkiem, zmieniając główny cel wakacji kilka dni przed wyjazdem. I ani przez chwilę nie żałowaliśmy tego wyboru, bo Pelion okazał się takim miejscem, jakie lubimy, bez tłumów i komercji, z pięknymi widokami, ustronnymi plażami i klimatycznymi miasteczkami. 


Karkonosze jak z bajki - zimowa Śnieżka, Samotnia i Łabski Szczyt.

Kiedy miałam naście lat, każdego roku jeździłam na ferie w Karkonosze, najczęściej do Karpacza, czasem do Szklarskiej Poręby. Zdecydowanie bardziej wolałam Karpacz :) Były to głównie narciarskie ferie ale czasem też szliśmy na piesze wycieczki. Z tamtych wyjazdów najlepiej wspominam gorąc flaczki w schronisku nad Łomniczką, jazdę na nartach we mgle na Złotówce, wizyty w Samotni oraz widok "zimowych ludzi" ;) W górnych partiach Karkonoszy przysypane śniegiem choinki kojarzyły mi się z ludźmi, trochę pokurczonymi pod śniegiem. Później wracałam w Karkonosze latem ale nigdy nie były dla mnie tak piękne i niezwykłe, jak te zimą. W końcu doczekałam się powrotu w zimowe Karkonosze, wybraliśmy się tam na krótki wypad na początku 2018r.  I z całą pewnością mogę stwierdzić, że Karkonosze zimą prezentują się najpiękniej, trochę jak z bajki!


Marcowa Sycylia - wąskie uliczki Syrakuz i piękne widoki z Taorminy.

To był mój pierwszy raz na Sycylii. Krótki, bo zaledwie trzydniowy, wypad na wschodnie wybrzeże wysypy podzieliłam pomiędzy dwa miejsca: Syrakuzy i Taormine. Miejsca zupełnie inne i choć Taormina wygrała tytuł ciekawszej i piękniejszej, to Syrakuzy też mają w sobie to coś i warto tam było zajrzeć. Mam nadzieję, że ten marcowy wyjazd nie był jedynie epizodem, a małym rekonesansem i kiedyś wrócę na dłużej na tą włoską wyspę.



Armenia - w stronę słońca.


Zapraszam na kolejną już, po Kazbeku w Gruzji oraz Mont Blanc, górską relacje Łukasza. Tym razem zabierze nas do Armenii.

Wyjazd do Armenii udaje się za drugim podejściem. Rok wcześniej Lot odwołał rejsy do Erewania.
Tym razem kupujemy bilety za 800 zł i ruszamy z Warszawy 4 września 2017 r. Celem jest najwyższy szczyt Armenii - Aragac.



Jesienne Tatry Zachodnie urodzinowo

Kilka lat temu Najstarszy zamarzył o urodzinach w górach. Od tego czasu staramy się spełniać to marzenie. W tym roku wybór padł na Tatry Zachodnie, schronisko na Hali Kondratowej i wycieczka na Czerwone Wierchy. Wyjazd planowany kilka miesięcy wcześniej, jedyny termin i cudowna pogoda w prezencie dla Syna. Zapraszam na małą fotorelację z dwudniowego wyjazdu w Tatry Zachodnie.

Czeska i Saksońska Szwajcaria, idealne miejsce na letni weekend.

Przepiękne krajobrazy, cudowne formy skalne, urokliwe wioski i zadbane miasteczka - to wszystko znaleźliśmy podczas weekendowego wypadu na pogranicze czesko-niemieckie. Rejon zwany Czeską i Saksońską Szwajcarią przerósł nasze oczekiwanie, a w ciągu dwóch dni udało nam się zobaczyć jedynie niewielką cześć tego co ma do zaoferowania. Na pewno jeszcze tam wrócimy.

Z widokiem na Sarajewo.

Stolice Bośni i Hercegowiny po raz pierwszy odwiedziliśmy w 2014 roku, robiąc sobie dwudniową przerwę w podróży. Wtedy Sarajewo nas urzekło i mieliśmy wielką ochotę tam wrócić. Okazja nadarzyła się podczas wakacji w 2017 roku, kiedy to na zakończenie podróży zatrzymaliśmy się w okolicach Foczy i Parku Narodowego Sutjeska. Pierwszy dzień spędziliśmy w górach, na drugi jakoś nie mieliśmy pomysłu, postanowiliśmy więc odwiedzić Sarajewo, bo wizyta w tym wyjątkowym mieście jest zawsze dobrym pomysłem.


Prokoško jezero - prawdziwa perełka w górach Bośni i Hercegowiny.

Planując podróż po Bośni i Hercegowinie, znalazłam dwa wyjątkowe miejsca w górach, wioskę Lukomr oraz osadę nad Prokoško jezero. Niestety nie mieliśmy na tyle czasu aby odwiedzić oba te miejsca, musieliśmy coś wybrać. Zdecydowaliśmy się na Prokoško jezero i było to miejsce naszego ostatniego noclegu w BiH oraz na tych wakacjach.


Z widokiem na Maglić - Narodowy Park Sutjeska w Bośni i Hercegowinie.

Bośnia i Hercegowina to bardzo górzysty kraj, więc spędzając tam część wakacji w 2017 roku musieliśmy się w te góry wybrać. Wybraliśmy sobie najstarszy park narodowy w kraju oraz widok na najwyższy szczyt Bośni i Hercegowiny. Niektórzy z naszej ekipy mieli ochotę go zdobyć, nie jest bardzo wysoki - 2386 m n.p.m. ale jakoś nie wyszło.  Mimo to wycieczka była udana a widoki przepiękne.


Ateny na babski weekend.

Dlaczego na początku kwietnia poleciałyśmy z siostrą do Aten? Przede wszystkim z dwóch powodów: dało się kupić tanie bilety i o tej porze jest już tam ciepło :) No i może dzięki książce, którą zachwyciła się moja siostra - Achilles.W pułapce przeznaczenia i z kilku moich propozycji, bez wahania, wybrała właśnie Ateny.


Odkrywamy Śląskie cz.2 - Kolejkowo, Gliwicka Radiostacja, Górnośląski Park Etnograficzny oraz Nikiszowiec.

Górny Śląsk, choć tak blisko naszego rodzinnego miasta, jest nam dość słabo znany, szczególnie pod względem turystycznym. Postanowiliśmy nadrobić zaległość i częściej odwiedzać ten region, zmotywował nas do tego wyjątkowy przewodnik - Dzieci odkrywają Śląskie :) Zaczęliśmy od wizyty w Muzeum Pożarnictwa w Świętochłowicach, Muzeum Śląskiego w Katowicach oraz Egzotarium w Sosnowcu o czym możecie poczytać w tym poście. Tym razem odwiedzimy Kolejkowo i Radiostację w Gliwicach, Skansen w Chorzowie oraz magiczny Nikiszowiec. Zapraszam.


Na Turbacz z widokiem i czarno-biała Bulandowa Kapliczka - zimowe Gorce po raz pierwszy.

Od kilkunastu lat Gorace są dla nas wyjątkowym miejscem i z wielkim sentymentem wracamy tu co jakiś czas. Na początku jako bazę wypadową wybieraliśmy niewielkie Koninki, później już zawsze mieszkaliśmy na Turbaczu. Jednak choć bywaliśmy w Goracach tak wiele razy, nigdy jeszcze nie wybraliśmy się tu zimą. Na początku roku postanowiliśmy to nadrobić i wybraliśmy się na Turbacz w Święto Trzech Króli, 6. stycznia. Niestety, w ten pierwszy styczniowy weekend w powietrzu czuć było bardziej wiosnę niż zimę, śniegu też nie było zbyt dużo, więc wyjazd do końca zimowy nie był, co oczywiście nie oznacza, że był nie udany :)


Zimowe ferie w Tatrach - trzy doliny i Grześ ;)

W 2017r. zimowe ferie mieliśmy w pierwszym terminie czyli już w połowie stycznia, większą ich część spędziliśmy w domu, na szczęście udało nam się pojechać na kilka dni w Tatry. Było bardzo zimowo, bajkowo, były wędrówki, piękne widoki i fajny, wspólny czas. 

Trebinje idelane na przerwę w podróży - Bośnia i Herecegowina.

Urocze Trebinje, miasto położone w południowo-wschodniej części Bośni i Hercegowiny. W przewodniku można przeczytać, że jego głównymi zabytkami są XVI-wieczny most Arslanagicia, meczet, katolicka katedra, cerkiew oraz historyczna starówka. Wstyd się przyznać ale do mostu nie dotarliśmy, świątynie widzieliśmy jedynie z zewnątrz a starówka jakoś nam się nie podobała, Dlaczego więc tak dobrze wspominam to miejsce i uważam, że koniecznie trzeba tu zajrzeć będąc w okolicy?

Orla Perć jesiennie.

Bardzo ostatnio zaniedbałam bloga :( Jednak odkąd zmieniłam pracę i spędzam długie godziny przed komputerem, jakoś mi się nie chce siadać do niego w domu... Obiecuję poprawę. Mam nadzieję, że kolejny bałkański post już wkótce pojawi się na blogu. 
Tymczasem mała fotorelacja z wypadu w Tatry. W tym tygodniu w nasze najwyższe góry zawitała zima, na szczęście jeszcze kilka dni temu (19. października) pogoda była piękna i Łuaksz z Mikołajem mogli cieszyć się pięknymi widokami. Przeszli z Murowańca na przełęcz Krzyżne, dalej Orlą Percią na Granaty i powrót do schroniska. 

Z widokiem na Korczulę.

Ci, którzy czytają naszego bloga, wiedzą, że lubimy góry i lubimy wszelkie widoki z góry, z wież kościołów, z punktów widokowych itp. Na Korczuli głównie spędzaliśmy czas na plażach, ale nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie znaleźli kilku miejsc, skąd można było spojrzeć z góry na tą piękną wyspę.


Spacerem po korczulańskich miasteczkach.


Jeśli szukacie klimatycznych miasteczek z kamiennymi placykami, wąskimi uliczkami czy pięknym nabrzeżem, to Korczula może Was pod tym względem rozczarować. Oczywiście poza m. Korczula, która jest prawdziwą perełką, niestety w wakacje strasznie zatłoczoną... Natomiast stolica wyspy, położona na jej przeciwległym krańcu Vela Luka jest, jak dla mnie, zupełnie pozbawiona klimatu i jakoś nie szczególnie mi się podobała. Dużo bardziej przypadły mi do gustu, położone wewnątrz wyspy Blato oraz Smokwica.
W poprzednim poście relaksowaliśmy się na pięknych plażach, dzisiaj zapraszam na popołudniowy spacer po uliczkach korczulańskich miasteczek.

Szlakiem korczulańskich plaż :)


Jak już pisałam w poprzednim poście, położona w południowej Dalmacji Korczula zachwyciła nas swoją urodą, zielonymi wzgórzami i pięknymi widokami. Jednak wiadomo jaki jest główny cel pobytu na wyspie - plaże :) Niewielkie plaże, urokliwe, puste zatoczki, krystalicznie czysta woda, tego szukamy jadąc do Chorwacji. Czy na Korczuli udało nam się to znaleźć? Oczywiście, jednak oboje z Łukaszem stwierdziliśmy, że plaże na odwiedzonych pięć lat wcześniej Cresie i Losinju podobały nam się bardziej... Jednak nie oznacza to, że plażami na Korczuli byliśmy rozczarowani, absolutnie nie. Znaleźliśmy tam wszystko, czego szukamy na chorwackich plażach i za co je tak bardzo lubimy.
Poniżej znajdziecie mały przewodnik po plażach jakie udało nam się zobaczyć podczas tygodnia jaki spędziliśmy na Korczuli. Zapraszam na wycieczkę szlakiem korczulańskich plaż.

Zielona Korczula.



Czy Korczula jest najpiękniejszą wyspą Dalmacji nie wiemy, ponieważ jest to jedyna dalmatyńska wyspa na jakiej byliśmy, poprzeczka została jednak ustawiona bardzo wysoko. Czym Korczula nas zachwyciła? Co takiego znaleźliśmy na tej niewielkiej wysepce, czego mogą nie mieć jej sąsiadki? Na oba te pytania postaram się w tym poście odpowiedzieć.