Trebinje idelane na przerwę w podróży - Bośnia i Herecegowina.

Urocze Trebinje, miasto położone w południowo-wschodniej części Bośni i Hercegowiny. W przewodniku można przeczytać, że jego głównymi zabytkami są XVI-wieczny most Arslanagicia, meczet, katolicka katedra, cerkiew oraz historyczna starówka. Wstyd się przyznać ale do mostu nie dotarliśmy, świątynie widzieliśmy jedynie z zewnątrz a starówka jakoś nam się nie podobała, Dlaczego więc tak dobrze wspominam to miejsce i uważam, że koniecznie trzeba tu zajrzeć będąc w okolicy?

Orla Perć jesiennie.

Bardzo ostatnio zaniedbałam bloga :( Jednak odkąd zmieniłam pracę i spędzam długie godziny przed komputerem, jakoś mi się nie chce siadać do niego w domu... Obiecuję poprawę. Mam nadzieję, że kolejny bałkański post już wkótce pojawi się na blogu. 
Tymczasem mała fotorelacja z wypadu w Tatry. W tym tygodniu w nasze najwyższe góry zawitała zima, na szczęście jeszcze kilka dni temu (19. października) pogoda była piękna i Łuaksz z Mikołajem mogli cieszyć się pięknymi widokami. Przeszli z Murowańca na przełęcz Krzyżne, dalej Orlą Percią na Granaty i powrót do schroniska. 

Z widokiem na Korczulę.

Ci, którzy czytają naszego bloga, wiedzą, że lubimy góry i lubimy wszelkie widoki z góry, z wież kościołów, z punktów widokowych itp. Na Korczuli głównie spędzaliśmy czas na plażach, ale nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie znaleźli kilku miejsc, skąd można było spojrzeć z góry na tą piękną wyspę.


Spacerem po korczulańskich miasteczkach.


Jeśli szukacie klimatycznych miasteczek z kamiennymi placykami, wąskimi uliczkami czy pięknym nabrzeżem, to Korczula może Was pod tym względem rozczarować. Oczywiście poza m. Korczula, która jest prawdziwą perełką, niestety w wakacje strasznie zatłoczoną... Natomiast stolica wyspy, położona na jej przeciwległym krańcu Vela Luka jest, jak dla mnie, zupełnie pozbawiona klimatu i jakoś nie szczególnie mi się podobała. Dużo bardziej przypadły mi do gustu, położone wewnątrz wyspy Blato oraz Smokwica.
W poprzednim poście relaksowaliśmy się na pięknych plażach, dzisiaj zapraszam na popołudniowy spacer po uliczkach korczulańskich miasteczek.

Szlakiem korczulańskich plaż :)


Jak już pisałam w poprzednim poście, położona w południowej Dalmacji Korczula zachwyciła nas swoją urodą, zielonymi wzgórzami i pięknymi widokami. Jednak wiadomo jaki jest główny cel pobytu na wyspie - plaże :) Niewielkie plaże, urokliwe, puste zatoczki, krystalicznie czysta woda, tego szukamy jadąc do Chorwacji. Czy na Korczuli udało nam się to znaleźć? Oczywiście, jednak oboje z Łukaszem stwierdziliśmy, że plaże na odwiedzonych pięć lat wcześniej Cresie i Losinju podobały nam się bardziej... Jednak nie oznacza to, że plażami na Korczuli byliśmy rozczarowani, absolutnie nie. Znaleźliśmy tam wszystko, czego szukamy na chorwackich plażach i za co je tak bardzo lubimy.
Poniżej znajdziecie mały przewodnik po plażach jakie udało nam się zobaczyć podczas tygodnia jaki spędziliśmy na Korczuli. Zapraszam na wycieczkę szlakiem korczulańskich plaż.

Zielona Korczula.



Czy Korczula jest najpiękniejszą wyspą Dalmacji nie wiemy, ponieważ jest to jedyna dalmatyńska wyspa na jakiej byliśmy, poprzeczka została jednak ustawiona bardzo wysoko. Czym Korczula nas zachwyciła? Co takiego znaleźliśmy na tej niewielkiej wysepce, czego mogą nie mieć jej sąsiadki? Na oba te pytania postaram się w tym poście odpowiedzieć.

Mostar, Blagaj, Kravica i Pocitelj - gorące dwa dni w sercu Hercegowiny.

Planów na wakacje w 2017r. było jak zwykle dużo, zarówno tych bliższych, jak i tych trochę dalszych, jednak ogólny kierunek był cały czas ten sam - nasze ulubione Bałkany :) W końcu wybór padł na Bośnię i Hercegowinę oraz Chorwację. Ta pierwsza ponieważ trzy lata temu zachwyciliśmy się Sarajewem i chcieliśmy poznać resztę kraju. Ta druga natomiast od dawna jest jednym z naszych ulubionych miejsc do plażowania, a ostatni raz byliśmy tam już pięć lat temu, więc zdążyliśmy się stęsknić. Wybór miejsca w Chorwacji nie był trudny, od dawna miałam wielką ochotę na dokładniejsze poznanie wyspy Korczuli. Znacznie większym problemem był wybór miejsc w Bośni i Hercegowinie, było ich stanowczo za dużo, a naszych wakacyjnych dni za mało... W końcu postanowiliśmy podzielić nasze wakacje na cztery etapy: na początek Hercegowina, następnie dłuższe lenistwo na Korczuli, później Narodowy Park Sutjeska w Republice Serbskiej, na koniec Bośnia czyli Prokoskie jezero oraz Travnik i Jajce. Zaczynamy więc od pierwszej części czyli gorącej Hercegowiny.

Zdjęcia z podróży i moja pierwsza fotoksiążka.

Wywołujecie jeszcze zdjęcia? Odkąd powszechne stały się aparaty cyfrowe coraz mniej osób wywołuje zdjęcia i układa je w albumach. A szkoda, bo mam wrażenie, że do zdjęć ukrytych na dysku komputera znacznie rzadziej sięgamy niż do albumu na półce...
Ja jestem przywiązana do papierowych odbitek i na półkach powiększa się kolekcja albumów ze zdjeciami z bliższych i dalszych podróży oraz rodzinnych uroczystości. Od jakiegoś czasu kusiło mnie wywołanie zdjeć w formie fotoksiążki, jednak nie do końca byłam przekonana do takiej formy. Tuż po powrocie z tegorocznych wakacji nadarzyła się idealna okazja do wypróbowania fotoksiażki - akcja promocyjna Saal Digital, dzięki której otrzymałam bon na fotoksiążkę, w zamian umieszczam tutaj jej recenzję :)


Kolejkowo czyli niesamowity świat w miniaturze.

Jako pierwsze odwiedziliśmy Kolejkowo we Wrocławiu, a ponieważ tak bardzo nam się podobało oraz byliśmy tam w niepełnym składzie (bez chłopców), już kilkanaście dni później wybraliśmy się do Kolejkowa po raz drugi. Tym razem do położonego bliżej nas Kolejkowa w Gliwicach.
Czym jest Kolejkowo? W skrócie można powiedzieć, że Kolejkowo to makieta kolejowa, jednak samo określenie makieta kolejowa jest zdecydowanie niepełne. Kolejkowo to niesamowicie ciekawy świat w miniarurze. Jest to super atrakcja nie tylko dla fanów pociągów. My byliśmy zachwyceni. Kolejowo chwili się, że są największą mkietą kolejową w Polsce, Pan w kasie wrocławskiego Kolejkowa mówił, że nawet w Europie. Nie wiem jak jest na prawdę, ale wiem, że Kolejkowo warto odwiedzić!


Nasz pierwszy raz w Beskidzie Wyspowym - Luboń Wielki.

Za każdym razem wędrując z Koninek na Turbacz, idąc najbardziej stromym fragmentem szlaku, za naszymi plecami roztaczał się widok na samotny Luboń Wielki, jeden ze szczytów Beskidu Wyspowego. I niemal za każdym razem Łukasz mówił, że moglibyśmy się kiedyś na niego wybrać... Od naszego ostatniego podejścia tamtym szlakiem minęło już kilka lat i przez te lata jakoś nie było okazji do wycieczki na Luboń. W końcu się udało, wybraliśmy się w ostatnią sobotę maja i było to nasze pierwsze wędrowanie po Beskidzie Wyspowym.



Bergamo idealne na leniwy, włoski weekend.

Bergamo okazało się miejscem idealnym. Idealnym dla nas na leniwy weekend we dwoje. Krótki (i bardzo tani lot), szybki transport z lotniska i nocleg w świetnym miejscu - to z rzeczy praktycznych. Poza tym moje ulubione uliczki, placyki, fontanny, świetne punkty widokowe, spokojne parki... Akurat na spokojny weekend, żeby się nie zmęczyć bieganiem od zabytku do zabytku, a jednocześnie mieć co robić, gdzie się powłóczyć, wjechać na wzgórze, pospacerować po murach miejskich, odpocząć na ławce w parku, wypić espresso lub prosecco, zjeść pyszną pizze czy paste. Nie powiem, że Bergamo nas zachwyciło ale na pewno urzekło widokami i atmosferą. I na pewno jeszcze tam wrócimy.

Na końcu świata czyli 7 powodów, dla których warto pojechać w Beskid Niski.

Beskid Niski jest jednym z najniższych pasm w polskich górach. A są to góry inne niż wszystkie. Nie liczy się w nich zdobywanie szczytów, bo one nie są wyzwaniem, nawet często nie warto na nie wchodzić, szczyty są zalesione i nic z nich nie widać... Nie znajdziecie tu zapierających dech panoram, niewiele tu schronisk, baza turystyczna też jest raczej słabo rozwinięta... Mimo to są to góry wyjątkowe, dlaczego? Dlaczego warto przyjechać w Beskid Niski? Tez sobie zadawałam to pytanie, zanim pojechałam tam po raz pierwszy... Wtedy Beskid Niski nas zachwycił i po kilku latach wróciliśmy tam znowu...


Co warto zobaczyć w Albanii? Przewodnik całkiem subiektywny ;)

Przyszła wiosna, najwyższy czas zaplanować letni wypoczynek :) W ostatnich latach Albania stała się popularnym kierunkiem wakacyjnych podróży. Kusi pięknymi widokami, ciepłym morzem oraz niskimi cenami, dodatkowo obiecując lekko "orientalną" nutę :)
Odwiedziliśmy Albanię w 2014r. i przez dwa tygodnie przejechaliśmy po drogach tego niewielkiego kraju prawie 1,5 tys. kilometrów. Oczywiście nie udało nam się zobaczyć całej Albanii, nie odwiedziliśmy jej stolicy - Tirany, nie dotarliśmy w Góry Przeklęte, nie przepłynęliśmy promem po jeziorze Koman... w końcu zawsze trzeba mieć po co wrócić :) 

Poniżej znajdziecie listę oraz krótki opis miejsc, które warto odwiedzić (poza tym wymienionymi powyżej, do których nie dotarliśmy), miejsca w kolejności, w jakiej my je odwiedziliśmy podczas naszej podróży po Albanii :)



Monte Bianco / Mont Blanc - włosko-francuska przygoda.

Zapraszam na kolejną relację Łukasza z górksiej wędrówki, tym razem będą to Alpy i ich najwyższy szczyt - Mont Blanc



Siedzę na mokrym plecaku i mocno zapieram się nogami o skałę, wieje silny wiatr i pada śnieg z deszczem, bokiem schodzi mała lawinka, jej większa poprzedniczka zapaliła nam czerwoną lampkę i dała ostateczny sygnał do odwrotu. Zgrabiałymi rękami powoli podaję luz Leszkowi, który przed chwilą znikł w białej otchłani. Jest mi coraz bardziej zimno, a do zejścia szykuje się Krzysiek.
Jeszcze godzinę temu z optymizmem parliśmy do przodu, do schroniska Gonella zostały dwie godziny i nic nie zapowiadało, że będziemy musieli zawracać. Najgorsza jest myśl, że po zejściu w bezpieczny teren, czeka nas jeszcze pięć godzin drogi do namiotów, które zostały w dolinie.

Trzy dni w grudniowym, przedświątecznym Londynie.

Londyn nie był nigdy na pierwszych miejscach listy miejsc, gdzie chciałabym pojechać. Sama nie wiem dlaczego... I pewnie zbyt szybko nie odwiedziłabym stolicy Wielkiej Brytanii, gdyby nie moja siostra, a dokładnie jej urodziny. Jak wiadomo 18. urodziny ma się tylko raz w życiu i jest to wiek szczególny. Dlatego zależało mi na wyjątkowym prezencie. Uznałam, że takim prezentem będzie weekend w Londynie :) Taki prezent dla nas obu, okazja do spędzenia ze sobą więcej czasu i poznania się lepiej. I choć nasze trudne charaktery sprawiły, że nie obyło się bez spięć, a Londyn trochę mnie zmęczył, to wyjazd uważam za bardzo udany i mam nadzieję, że jeszcze nie jedno miejsce uda nam się razem zobaczyć.


Zimowy Beskid Żywiecki, Rycerzowa w Nowy Rok.

Rok temu, nie planując szczególnie świętować pożegnanie Starego i powitanie Nowego Roku, postanowiliśmy 1. stycznia wybrać się w góry. Wybór padł na Skrzyczne, najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego, wycieczka była bardzo udana. Pomysł takiego powitania Nowego Roku bardzo nam się spodobał, dlatego w tym roku postanowiliśmy go powtórzyć. Tym razem wybraliśmy nasz ulubiony Beskid Żywiecki, a konkretnie Bacówkę pod Rycerzową,



2016 rok - podsumowanie.


To był rok weekendowych wyjazdów.
Nie było dłuższej, wakacyjnej podróży, za była cała masa jedno, dwu i trzydniowych wypadów. Było i morze i góry, były wyżyny, jeziora, była też rzeka, było kilka europejskich miast. Były noclegi na dziko, było dużo wieczornych ognisk i pięknego, nocnego nieba. Poza miejscami na zdjęciu było dużo jurajskich szlaków i oczywiście leniwe weekendy nad naszą rzeczką. To był dobry rok.
Czy mamy plany na zaczynający się już za dwa dni kolejny rok? Oczywiście, mamy już nawet pierwsze rezerwacje i bilety :) 
Mam nadzieję, że 2017 rok dorówna poprzedniemu pod względem wyjazdowych weekendów, a dodatkowo uda nam się pojechać gdzieś dalej, może na koniec świata... albo chociaż Europy... ;)


Zimowa Babia Góra.

Mała fotorelacja z grudniowej wędrówki na Babią Górę, szlak z przełęczy Krowiarki, powrót na przełęcz przez schronisko Markowe Szczawiny.
Nie, nie wybraliśmy się rodzinnie, to był wypad Łukasza z kolegami.


Wędrówka przez Afrykę, spotkanie z przyrodą i wszystko o wodzie we Wrocławiu.

Już od dłuższego czasu wybieraliśmy się do Afrykarium we wrocławskim ZOO, ale jakoś nam nie wychodziło. W końcu do kolejnej wizyty we Wrocławiu zmobilizował nas cieszący się coraz większą popularnością Jarmark Świąteczny na wrocławskim Rynku. Wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę w drugą sobotę grudnia. Niestety okazało się, że popularność jarmarku przerosła nasze oczekiwania i w sobotni wieczór są tam tłumy ludzi. A jak wiecie my tłumów nie lubimy, więc szybko stamtąd uciekliśmy. I gdyby to był główny cel naszej wizyty we Wrocławiu, to pewnie wrócilibyśmy bardzo rozczarowani. Na szczęście tego dnia odwiedziliśmy trzy bardzo ciekawe miejsca i dzięki nim wycieczka była w 100% udana.
Zapraszam więc na wędrówkę przez Afrykę oraz wizytę w Muzeum Przyrodniczym i niezwykłym centrum wiedzy o wodzie - Hydropolis. 


Odkrywamy Śląskie cz.1 - Muzeum Pożarnictwa, Muzeum Śląskie oraz Egzotarium.

Z czym kojarzy mi się Śląsk? Oczywiście z kopalniami, blokowiskami, gęstą siecią dróg... Z atrakcjami turystycznymi? Raczej nie... No jedynie Jura i Beskidy kojarzą mi się turystycznie ale aglomeracja śląska już raczej. Kiedy wczytałam się w przewodnik autorki bloga Podróże Hani - Dzieci odkrywają Ślaskie, zrozumiałam, że choć Śląsk leży tuż obok, zupełnie nie znam tego rejonu naszego kraju.
Postanowiłam jak najszybciej nadrobić te zaległości. Szczególnie, że sporo śląskich atrakcji jest pod dachem, albo pod ziemią, więc znakomicie nadają się na jesienno-zimowe zwiedzanie. 
To co? Odkryjecie z nami Śląskie?