Twierdza Skanderberga i tysiąc okien czyli Kruja i Berat.

Drugiego dnia pobytu w Albanii, (18.sierpnia), mieszkając jeszcze na kempingu koło Szkodry jedziemy na wycieczkę do Kruji. Niewielkie miasto, położne niezwykle malowniczo na stromym stoku górskim, było w XV wieku stolicą państwa Skanderberga (albański bohater narodowy, twórca niezależnego państwa albańskiego). Kruja przez ponad 30 lat skutecznie broniła się przed  najazdami Turków, którym udało się podbić miasto dopiero 10 lat po śmierci Skanderberga. Turcy zniszczyli wtedy górującą nad miastem twierdzę. Nowa twierdza została zbudowana w 1982r, według projektu córki Hodży, obecnie mieści się w niej Muzeum Skanderberga.

Kruja bywa podobno nazywana "albańskim Krakowem", zupełnie nie rozumiem powodów tego porównania...

Zostawiamy samochód pod pomnikiem wodza - Skanderberga i idziemy w stronę twierdzy.




Droga prowadzi uliczką bazarową pełną stylowych sklepików, antykwariatów i warsztatów rzemieślniczych.





Sporo tu turystów z Polski, pierwszy raz spotykamy się też ze znajomością pojedynczych polskich słów przez Albańczyków, czyli muszą tu nasi rodacy przyjeżdżać dość licznie.

Przechodzimy przez okazałą bramę i znajdujemy się pod nową, niezbyt urodziwą, twierdzą.




Nie wchodzimy do jej wnętrza, nie mamy ochoty na zwiedzanie muzeum, kierujemy się do położonych powyżej ruin starej twierdzy. Podziwiamy przepiękne widoki, widać stąd morze.



Zachowały się fragmenty murów dawnej twierdzy, spory fragment wieży oraz fundamenty kościoła (pod zadaszeniem).



Schodzimy z powrotem w okolice bramy. Tam, trochę poniżej, jest wejście do Muzeum Etnograficznego. Mieliśmy ochotę je odwiedzić, jednak okazuje się, że w poniedziałki jest nieczynne...
Trudno, mijamy wejście do muzeum i idziemy przyjemną uliczką pomiędzy starymi domami, Bardzo lubimy takie klimaty. Dodatkowo nie ma tu innych turystów :)
Chcemy znaleźć taras widokowy położony obok niewielkiego meczetu bektaszytów. Niestety, okazuje się, że wejście na taras jest zamknięte... Nawet nie jesteśmy jakoś bardzo rozczarowani, dzięki temu, że wyczytaliśmy w przewodniku o tym tarasie, mamy okazję pospacerować takimi klimatycznymi uliczkami.





Do samochodu wracamy uliczką bazarową, gdzie dzieciaki kupują pamiątki :)



Następnego dnia (19. sierpnia) opuszczamy sympatyczny kemping koło Szkodry i ruszamy na południe Albanii, Kolejny, tym razem dłuższy pobyt, zaplanowaliśmy na wybrzeżu morza Jońskiego. Zanim jednak tam dojedziemy zbaczamy nieco z drogi, żeby zobaczyć Berat, którego zabytkowy zespół miejski został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Berat nazywany jest miastem tysiąca okien, kiedy popatrzymy na dzielnicę Mangalem z pewnej perspektywy, nie dziwi ta nazwa.




Zagłębiamy się w wąskie i puste uliczki starego Beratu, bardzo nam się tutaj podoba.













Ponad starą dzielnicą Mangalem znajduje się twierdza i stare miasto.  My jednak rezygnujemy z obejrzenia jej, po części z powodu upału, po części z powodu sporego kawałka jaki mamy do przejechania jeszcze tego dnia, a drogi w okolicach Beratu są dość kiepskie.
Teraz trochę żałuję, że nie podjechaliśmy w rejon twierdzy i nie rzuciliśmy okiem na najstarszą część miasta... Może jeszcze kiedyś odwiedzimy Berat... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz