Malownicze ruiny, opuszczone miasteczka i kościółki czyli wybrzeże Jońskie poza plażą.

W poprzednim poście opisałam piękne plaże, które odwiedziliśmy podczas naszego tygodniowego pobytu nad morzem Jońskim. Tym razem będzie o takich trochę magicznych miejscach, takich jakie bardzo lubimy: starych miasteczkach, częściowo opuszczonych, malowniczych ruinach, twierdzach, niewielkich kościółkach, a wszystkie te miejsca na tle lazurowego morza i wysokich gór.







Na pierwszą wycieczkę w poszukiwaniu miejsc magicznych ruszamy drugiego dnia naszego pobytu na kempingu w Himara-Livadh.  Po spędzeniu połowy dnia na plaży ruszamy na wycieczkę :)

Najpierw rzut oka na Himarę. Według nas jedna z najbrzydszych miejscowości na wybrzeżu morza Jońskiego... ale o tym więcej przy podsumowaniu naszego pobytu na wybrzeżu.




Przejeżdżamy Himarę i jedziemy do Porto Palermo. Zatrzymujemy się  na parkingu przy drodze, z widokiem na kwitnącą agawę i idziemy zobaczyć twierdzę położoną malowniczo na cypelku.



Nadmorska twierdza istniała tu już od średniowiecza, lecz Ali Pasza z Tepeleny znacznie ją rozbudował na przełomie XVIII i XIX wieku. Przez dwa ostatnie stulecia wykorzystywana była przez różne armie. Albańskie wojsko zajmowało ją do połowy lat 90. XXw.

Kupujemy bilety (100lek za osobę, dzieci oczywiście gratis) i wchodzimy do środka. Nie ma to zbyt dużo do oglądania, ale nam się podoba :)






Wracamy do samochody i jedziemy dalej na południe, przed nami Qeparo i Stare Qeparo na wzgórzu, nasz kolejny cel :)



Wiemy, że droga jest wąska, kręta i stroma, liczymy, że jakoś damy radę ;) No i daliśmy. Zostawiamy samochód, miejsca na parking niewiele, na szczęście turyści docierają tutaj w ilościach śladowych ;) i idziemy na spacer.







Przepięknie! W wyższej części domy są w większości opuszczone... Gdybyśmy byli sami, pewnie posiedzielibyśmy tutaj dużej, jednak dzieciaki zaczynają się nudzić, a jak dzieci się nudzą to rozrabiają. To zdecydowanie jedno z ciekawszych miejsc, jakie odwiedziliśmy na tych wakacjach :) Niestety, czas wracać do samochodu.


Wieczorem, dzieciaki mają jeszcze chwilę na kąpiel w świetle zachodzącego słońca.






Kolejnym niezwykle urokliwym miejscem jest Stara Himara, którą widzimy z naszej plaży:


Pierwszy raz wybraliśmy się tam pod wieczór i tak nam się spodobało, że wróciliśmy dzień później. Zapraszam więc na spacer po Starej Himarze.






I dzień później...






Widok na naszą plażę - Himara Livadh.




I widok na Himarę.








Jeśli będzie przejeżdżać przez Himarę na prawdę warto się zatrzymać, parking jest koło tej kapliczki i oliwki. 2-3 minuty i jest się na miejscu :)



Pisałam, że Himara jest według mnie jedną z najbrzydszych miejscowości w tej części albańskiego wybrzeża. Natomiast jedną z najładniejszych jest Dhermi.


Przejeżdżaliśmy przez Dhermi kilka razy, raz zjechaliśmy z głównej drogi i podjechaliśmy do kościółka św. Marii powyżej miasteczka. Kolejne, niezwykle urokliwe miejsce.








Co to dużo mówić, pięknie tam było. No i w każdym z tych miejsc byliśmy praktycznie sami :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz