W poszukiwaniu pustych plaż czyli albańskie wybrzeże morza Jońskiego.

Albania położona jest nad dwoma morzami, na północy jest to Adriatyk, natomiast na południu Morze Jońskie. Wybrzeże Adriatyku jest płaskie i mało ciekawe (zupełnie inne niż w Chorwacji czy Czarnogórze), przez co plaże choć długie i szerokie, nie zachwycają. Zdecydowanie atrakcyjniejsze jest wybrzeże Morza Jońskiego, tam widoki zapierając dech :) I my właśnie postanowiliśmy spędzić część naszych albańskich wakacji na tym właśnie wybrzeżu zwanym Albańską Riwierą ;)






Jak już pisałam w poprzednim poście, jako bazę wypadową wybraliśmy kemping w zatoce Himara-Livadh, położonej obok miasteczka Himara. Samo miasteczko zupełnie nieciekawe, chyba najmniej ciekawe w tej części wybrzeża... Natomiast zatoka Livadh całkiem sympatyczna. Początek mocno zaludniony, jest tam sporo domów z apartamentami, dalej jest kilka niewielkich kempingów (takich mini kempingów) i jest spokój, szczególnie rano i wieczorem było cicho i spokojnie. Tłoku na plaży też nie było, choć niestety nie było też pusto... A my najbardziej lubimy puste plaże.
Już przed wyjazdem wiedziałam, że niefortunnie wybraliśmy termin tegorocznych wakacji, że w sierpniu przypada szczyt albańskiego sezonu turystycznego, że nie będzie łatwo znaleźć puste plaże. Trudno, jakoś sobie poradzimy, myślałam.

Nie wiedziałam wtedy o jeszcze jednej rzeczy, o tym, że Albańczycy bardzo psują (w moim odczuciu) swoje piękne wybrzeże. Miejscowości zabudowują betonowymi apartamentowcami, do dzikich (jeszcze niedawno) plaż prowadzą asfaltowe drogi, nawet najmniejsze plaże zastawiają, czasem w całości, leżakami, wszędzie stawiają plażowe bary... czyli robią to, czego my nad morzem nie lubimy...

Niewielka zatoczka przy drodze, kawałek za Himarą, za leżakowana na maksa...


Świeży asfalt prowadzący na niegdyś dziką plażę u stóp przełęczy Llogary... do tego leżaki i bar z muzyką na maksa... Powyżej plaży, niewidoczny na zdjęciu, drugi bar z dyskoteką...


Ale nawet jeśli ktoś, tak jak my, przyjechał do Albanii w sierpniowym szczycie sezonu i również tak jak my, lubi bezludne plaże, to jeśli się postara uda mu się je znaleźć :) Nam się udało :)

Jak już wspomniałam mieszkaliśmy na kempingu w zatoce Livadh obok Himary. I na naszej plaży leniliśmy się przez pierwsze dwa dni. Tłoku tutaj nie było, nawet w środku dnia było dość luźno na plaży.

Fragment plaży Himare-Livadh przy naszym kampie, zdjęcia robione rano, dlatego takie puchy ;)



Po prawej stronie kemping i bar u Nashosa, gdzie mieszkaliśmy:




W ciągu dnia nie plażowaliśmy tutaj, tłoku nie było ale za dużo ludzi jak na nasze standardy ;) Szliśmy na sam koniec plaży, gdzie znaleźliśmy ustronne miejsce za skałką :) Odgrodzeni od reszty plażowiczów cieszyliśmy się czystą, ciepłą wodą morza Jońskiego i słońcem :)

Koniec plaży Livadh koło Himary:







Kolejnego dnia jedziemy na plażę Gjipe, trzeba zjechać z drogi (pomiędzy Himarą a Dhermi), w miejscu gdzie stoi znak wskazujący drogę do monastyru A.Thodhoros (zdjęcie zrobiłam innego dnia, kiedy jechaliśmy z Dhermi, jadą z Himary trzeba skręcić w lewo oczywiście):



Jedziemy kawałek asfaltową drogą, zostawiamy samochód na parkingu i idziemy szutrówką (tutaj przejechać mogą tylko terenówki) jakieś pół godziny.

Niezwykle malownicza plażą, położona przy wejściu do wąwozu, jedna z ładniejszych w okolicy. Z tego też powodu nie jest tu pusto... Na początku są leżaki, w drugiej części, pod skałkami jest nawet kilka namiotów, czasem podpływają jakieś łódki (taksówki wodne) ale trudno powiedzieć, że jest tłok. Choć dla mnie ludzi jest trochę za dużo...






Rozkładamy się na środku, bo tutaj ludzi najmniej, można nawet tak zrobić zdjęcie jakbyśmy byli tutaj sami (ale musiałoby być wtedy pięknie!):





Trzeba przyznać, że wąwóz za naszymi plecami robił wrażenie :)

Kolejny dzień, kolejna plaża. Tym razem wybieramy plażę pod przełęczą Llogara. Kiedyś była to raczej dzika plaża, z dojazdem niezbyt komfortową, szutrową drogą. Teraz prowadzi do niej asfaltowa droga, nówka ;)
Jest bar, parasolki, sporo ludzi, samochody za plecami... brrrr... ale wystarczy odejść trochę na prawo a już po chwili robi się spokojnie :)




My jednak idziemy jeszcze dalej, bo lubimy być na plaży sami ;) Miejsce, jakie znaleźliśmy bardzo nam się podoba, dlatego przyjeżdżamy tu również dzień później (ostatniego pełnego dnia na wybrzeżu). Pierwszy raz mamy tylko jednych sąsiadów kilkadziesiąt metrów od nas, schowani za skałką, nie przeszkadzamy sobie :) Drugiego dnia idziemy w ich miejsce i w odległości  przynajmniej 150-200m. nie ma nikogo poza nami :)

Plaża pod przełęczą Llogary, da się znaleźć pustą plażę nawet w sierpniu (zdjęcia z dwóch dni naszego plażowania):





Droga na przełęcz:





Plaże, które opisałam znajdują się pomiędzy przełęczą Llogary a Himarą, bardziej na południe nie jeździliśmy plażować, jednak przejechaliśmy całe wybrzeże aż do Kasamilu. Całe jest niezwykle malownicze i na pewno wszędzie można znaleźć puste plaże :) 

Kilka zdjęć z dalszej części wybrzeża.

Plaża w Qeparo, nie wyglądała na bardzo zatłoczoną:



Plaża za Lukove, tu miałam w planach plażować, jednak pokręcone drogi albańskiego wybrzeża sprawiły, że pustych plaż szukaliśmy bliżej Himary.


Ponoć pomiędzy Sarandą a Kasmilem można znaleźć dużo urokliwych zatoczek i plażyczek. Widok ze wzgórza koło Sarandy w stronę Ksamilu.



5 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia, kolor morza zniewala :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, tak, kolory morza były cudne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Thanks for writing for Himara!!
    Very good words!
    I am a friend of Nasho Camping and i showed him the article and he was happy!!
    Greating from Himara!
    Hope to see you again!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy na kempingu w Livadh mozna postawic auto obok namiotu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przez większą część pobytu samochód stał koło namiotu. Na dwa dni właściciel zapytał czy moglibyśmy przestawić auto na parking koło baru i na miejscu naszego samochodu dwójka motocyklistów rozbiła namiot ;) Ale to była wyjątkowa sytuacja.

      Usuń