Zakupy na targu w Korczy i lekcja historii w Voskopoje.

Kończy się sierpień i nasze wakacje też dobiegają końca. Chcemy na 1. wrześnie być w domu, więc już niewiele dni nam zostało, chcemy jednak każdy dzień wykorzystać w 100%.
Jadąc na kolejny kemping na j. Ochrydzkim zatrzymujemy się w Korczy. Głównym celem naszej wizyty jest targ. Zostawiamy samochód przy ulicy Frasheri (postój płatny, chodzi pan parkingowy, zbiera kasę i rozdaje bileciki) tuż obok nowej, prawosławnej katedry św. Jerzego. Katedra całkiem ładna i fotogeniczna :)








Nie mamy na szczęście problemu z trafieniem na bazar, znajdujemy ulicę Fan Noli i nią bez problemu docieramy do celu.
Zaczynamy od miodu, później kupujemy sery i oliwę, Następnie wino i raki. Na końcu oliwki, warzywa, melony i figi. Dodam, że wszystko można przed kupieniem spróbować :)







Część produktów zakupionych na targu spożyliśmy jeszcze w Albanii, część przywieźliśmy do domu, przepyszną oliwę oraz miód jeszcze mamy (choć już coraz mniej...). Tak dobrych oliwek chyba nigdy nie jadłam :) Polecam wizytę i zakupy na targu w Korczy, szczególnie, że ceny są bardzo przystępne :)

Obładowani zakupami wracamy do samochodu, po drodze trzeba chwilę odpocząć ;)




Pakujemy zakupy do samochodu, ledwo się mieszą ;) Następnie siadamy w kawiarence koło katedry. Pijemy kawę i obserwujemy szalejące dzieci, najbardziej szaleje oczywiście najmłodsza :D Dużo do szczęścia nie trzeba, wystarczy trochę tryskającej wody ;)




Z powodów czasowych nasz pobyt w Korczy ograniczyliśmy jedynie do wizyty na targu i spacerze po mieście, więc raczej słabo poznaliśmy miasto, jednak mieliśmy bardzo pozytywne odczucia.

Kolejnym przystankiem w naszej dzisiejszej podróży jest Voskopoje.
Voskopoje (dawniej Moskopole) założyli przybyli z północy tzw. Arumunowie, zwani też Wołochami. Ich potomkowie do dziś posługują się dialektem zbliżonym do języka rumuńskiego. Było największym arumuńskim miastem w dziejach. Do dziś funkcjonuje w kulturze Arumunów jako apoteoza utraconego raju. 
Jako miasto pojawiło się w źródłach pisanych w 1330 r. pod nazwą Moschopolis. Pod panowaniem tureckim rozwinęło się w znaczący na skalę całych Bałkanów ośrodek handlowy. Kroniki podają, że w poł. XVIII w. liczyło ponad 30tys. mieszkańców, miało 24 świątynie, bibliotekę i drukarnię (pierwszą w Albanii). 

Miasto padło wskutek serii najazdów albańskich i tureckich. Najpierw w 1769 roku miasto splądrowały wojska osmańskie. W 1788 roku albańskie wojska Alego Paszy z Tepeleny spaliły miasto i wygnały jego mieszkańców. Do reszty zostało zniszczone podczas I wojny światowej w 1916 roku. Resztki zabudowań uległy zniszczeniu podczas walk partyzanckich w II wojnie światowej. Do dziś przetrwało, częściowo w ruinie, siedem świątyń.

Czytając wcześniej o Voskopoje wyobrażałam je sobie jako niemal wymarłą wioskę na końcu świata. Okazuję się jednak, że od kilku lat miejscowość się rozwija. Albańczycy zaczęli doceniać jej walory turystyczne i rekreacyjne, wielu zamożnych mieszkańców Korczy ma tu swoje domy letniskowe. Voskopoje jest też jednym z nielicznych ośrodków narciarskich w Albanii. Są pensjonaty, hotele, restauracje. Turystów jednak nie widzieliśmy. Było natomiast lekkie zamieszanie w centrum, ponieważ prowadzone były jakieś roboty drogowe...

My jednak zanim dojedziemy do centrum, skręcamy w prawo i kierujemy się do cerkwi św. Anastazego. Nie ma problemu z odnalezieniem poszczególnych świątyń, do wszystkim prowadzą tabliczki, są w całym Voskopoje, więc wszędzie można trafić bez problemu :)

Cerkiew św. Anastazego z 1724r. z freskami z 1745r. 






Nie da się wejść do środka, można jedynie zajrzeć przez okienko:


Wracamy do samochodu i podjeżdżamy do położonego na zboczu kościółka, zupełnie nie pamiętam jego nazwy i nie mogę nigdzie znaleźć. Był jednak zamknięty a z zewnątrz zupełnie nieciekawy. My jednak siadamy na trawie obok, czas na drugie śniadanie. Mamy zakupione w Korczy byrki :)
Całkiem przyjemny stąd widok, do tego cisza i spokój, przynajmniej wtedy, kiedy dzieciaki przeżuwają i nie mogą gadać ;)



edziemy do centrum Voskopoje, na centralnym placyku jest pomnik (fotki bark, bo jak już pisałam były tu jakieś roboty drogowe i kiepsko to wszystko wyglądało).  Parkujemy samochód tuż obok i idziemy w kierunku cerkwi św. Mikołaja. 

Cerkiew św. Mikołaja z 1722r. z malowniczymi arkadami i kamiennym dachem. Wieżę-dzwonnice dobudowano dopiero w 1936r. 


Wchodzimy na dziedziniec...

Niestety do środka cerkwi nie da się wejść, zamknięte. Ponoć latem dyżuruje tu stróż, który za symboliczną opłatą umożliwia zwiedzenie świątyni. My stróża nie spotkaliśmy. A szkoda, bo ponoć w środku można zobaczyć piękne freski...

Musimy się zadowolić freskami pod arkadami:



Bardzo sympatyczny zakątek, nawet dzieciakom udziela się atmosfera tego miejsca :)




W Voskopoje można jeszcze zobaczyć cerkiew św. Eliasza oraz katedrę Matki Bożej. My jednak z tego rezygnujemy. Mamy jeszcze kawałek do przejechania, a po tym jak na poprzednim kempingu musieliśmy rozbijać namiot po ciemku, Ł. chce tym razem być wcześniej :)

Gorąco polecam wizytę zarówno w Korczy jak i w Voskopoje. Podobnie jak w okolicach Permetu ta Albania podoba nam się bardziej niż na wybrzeżu czy na północy kraju. 

Przed nami ostatni etap naszych albańskich wakacji, krótki pobyt na jeziorem Ochrydzkim, zapraszam na kolejne posty :)

12 komentarzy:

  1. Witaj,
    od jakiegoś czasu marzy mi się Albania - a po przeczytaniu Twojego blaga - jeszcze bardziej. Spędziłem bardzo przyjemnie czas na czytaniu i oglądani zdjęć - ładne zdjęcia robisz, ciekaw jestem jakim aparatem i czy są obrabiane, czy prosto z aparatu? To zdjęcie powyżej - wejście na dziedziniec - jest szczególnie świetne, bardzo takie lubię (też mam kolekcję drzwi i bram :) ) A co do samej Albanii - czy czuliście się tam bezpiecznie na kempingach? Wiem, że nie mieliście powodu się tym interesować, ale jakie są Twoje odczucia - czy gdybym jechał "na żywioł", to miałbym problemy z załatwieniem noclegu (kwatera, pensjonat, niedrogi hotel) ? Pozdrawiam serdecznie - Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :)
      Bardzo się cieszę, że miło spędziłeś miło czas czytając moje albańskie wspomnienia i oglądając zdjęcia :)
      Mamy lustrzankę Sony Alfa200, wtedy jeszcze z obiektywem kitowym. Zdjęcia są czasem przycinane i wyostrzane. Mam nadzieję, że z nowym obiektywem (który ma do nas dotrzeć lada dzień) już mniej będą wymagały ostrzenia...
      Czuliśmy się w Albanii całkowicie bezpiecznie :) Nie mieliśmy, ani nie byliśmy świadkami żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Wprost przeciwnie, Albańczycy są niezwykle mili i przyjaźni :)
      Jeśli chodzi o nocleg to zależy od terminu, w sierpniu było dużo turystów i podejrzewam, że z noclegiem mógłby być problem.
      Pozdrawiam
      Asia :)

      Usuń
  2. Tak, zdjęcia przyciągają i zachęcają do odwiedzin. Zawsze spaliście na campingach, pod namiotem ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zdjęcia się podobają, oboje bardzo lubimy fotografować :)
      Tak, w Albanii spaliśmy tylko na kempingach pod namiotem.
      Pozdrawiam
      Asia.

      Usuń
  3. Witam. W jakie dni jest ten targ w Korczy ? Czy bez problemu się tam trafi ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy targ jest codziennie czy w jakieś konkretne dni, nie sprawdzałam wcześniej tej informacji, może powinnam... Na szczęście jak my tam byliśmy to był :) to był czwartek, 28.sierpnia.
      Z trafieniem nie mieliśmy większych problemów, mieliśmy taką małą mapkę w przewodniku, na niej targ był zaznaczony, Zaparkowaliśmy koło prawosławnej katedry (na zdjęciu) i tuż obok znaleźliśmy ulicę Fan Noli i nią bez problemu dotarliśmy na bazar. Mając za plecami katedrę w Fan Noli skręciliśmy w prawo :)
      Pozdrawiam
      Asia :)

      Usuń
    2. A czy można prosić o tytuł tego przewodnika - autora ?

      Usuń
    3. Oczywiście :) "Albania" Stanisław Figiel wyd. Rewasz. Przewodnik polecam :)

      Usuń
    4. Bardzo dziękuje :-) Chciałam jeszcze spytać o której godzinie byliście na tym targu ?( ja będę jechała z Grecji i może będę w Korczy w południe i obawiam się , że targu już tam nie będzie )

      Usuń
    5. Jak dobrze, że można sprawdzić datę i godzinę zrobionych zdjęć ;) Ja aż tak dobrze nie pamiętam, ale zdjęcia "powiedziały" mi, że zakupy na targu robiliśmy między 12:00 a 12:30 :) I nie wyglądało, żeby targ się miał się kończyć :)

      Usuń
  4. Witam,
    bardzo fajny blog....Super wyprawy.....Relacja z Albanii (zresztą nie tylko) pozwoliła mi wrócić sentymentalnie w dawne miejsca.....Dziękuję i powodzenia w realizacji podróży:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło.
      Dziękuję i pozdrawiam :)
      No i oczywiście zapraszam do dalszego podróżowania z naszą rodzinką :)

      Usuń