Samotnia, Kocioł Wielkiego Stawu, Słonecznik oraz Pielgrzymi czyli wędrujemy po Karkonoszach.

Został mi jeszcze tylko ostatni odcinek naszych wakacji w Sudetach. Przypominam, że byliśmy tam w drugiej połowie sierpnia 2013r. Jako bazę wypadową wybraliśmy kemping w Cieplicach. W poprzednich postach pisałam o:

Kościół Pokoju w Jaworze oraz ruiny zamku w Świnach.

Góry Sokole w Rudawach Janowickich.

Dolina Pałaców i Ogrodów.

Zamek Czocha, Zgorzelec i Goerliz oraz Trójkowa Lista w Bolesławcu.

Wysoki Kamień i Zwalisko w Górach Izerskich

Na Śnieżkę z przeł. Okraj

Podziemia Arado w Kamiennej Górze, Sztolnia w Kowarach oraz WesternCity w Ściegnach.




Moim ulubionym schroniskiem w Karkonoszach, jak również jednym z ulubionych wśród wszystkich polskich schronisk, jest Samotnia.





Urocze schronisko położone jest nad Małym Stawem w Kotle Małego Stawu. Nie było nam tam po drodze kiedy szliśmy na Śnieżkę, choć da się dojść na najwyższy szczyt Karkonoszy również szlakiem prowadzącym tuż koło Samotni,  my jednak wybraliśmy wtedy spokojniejszą drogę. Nasze wakacje zbliżały się do końca i było mi bardzo szkoda, że wracając po tylu latach w Karkonosze, nie udało mi się odwiedzić Samotni. Nie było innego wyjścia, musieliśmy zostać w Sudetach dzień dłużej i zaplanować jeszcze jedną wycieczkę :) I choć rano witają nas chmury, które nie wróżą dobrej pogody, wyruszamy na ostatnią wędrówkę na tych wakacjach.

Do Samotni najlepiej dojść oczywiście z Karpacza. Najbardziej popularny jest niebieski szlak prowadzący spod kościółka Wang (dokładniej zaczyna się koło przystanku PKS Biały Jar i droga do kościółka zajmuje 30min., dalej 1,5 godz. do schroniska). Stali czytelnicy wiedzą już zapewne, że my unikamy popularnych szlaków, dlatego tym razem również wybieramy inne rozwiązanie.
Jednak najpierw jedziemy do kościółka Wang, to miejsce również zawsze bardzo nam się podobało, dlatego nie możemy nie podjechać, będąc tak blisko.

Drewniany kościółek Wang jest niezwykle cennym zabytkiem romańsko-nordyckiego budownictwa sakralnego.




Kościółek oglądamy jedynie z zewnątrz. Następnie wracamy do samochodu i jedziemy pod dolną stację wyciągu na Kopę. Nie, nie, nie będziemy nigdzie wjeżdżać. Tutaj zaczyna się nasz szlak, tuż obok Dzikiego Wodospadu (choć może zbyt dziko nie wygląda...):


 Na pierwszą część wędrówki wybraliśmy żółty szlak, prowadzący dawnym torem saneczkowym. Szlak nie jest zbyt malowniczy, prowadzi dość szeroką, kamienistą drogą i ma bardzo ważną zaletę: jest na nim niemal całkowicie pusto.


Po około 1,5 godzinie niezbyt  męczącej wędrówki docieramy do Strzechy Akademickiej, chyba największego, karkonoskiego schroniska.



Wchodzimy do środka jedynie, żeby chłopcy przybili sobie stemple w swoich książeczkach na GOT. Dłuższy odpoczynek zaplanowaliśmy w położonej po sąsiedzku Samotni.
Dojście od Strzechy Akademickiej do Samotni zajmuje nam kilka minut (szlak niebieski) i już po chwili możemy podziwiać taki widok:




Dla mnie schronisko Samotnia jest jednym z najpiękniejszych i najpiękniej położonym w polskich górach. Bardzo się cieszę, że mogłam tu znowu przyjść, nawet pomimo tej pogody...

Wchodzimy do środka, ludzi sporo, z trudem znajdujemy wolny stolik. Czas na drugie śniadanie. Prowiant mamy ze sobą, w bufecie prosimy o wrzątek oraz kupujemy zimne, czeskie piwko :) Schronisko jest bardzo klimatyczne, nawet pomimo dużej ilość turystów jest tu bardzo miło, klimatycznie.



Plan był taki, że jeśli pogoda się poprawi pójdziemy dalej, jeśli nie to wrócimy na dół. Pogoda się nie poprawiła, jest zimno i wilgotno, wiszą ciemne, ponure chmury. Nam jednak szkoda wracać i postanawiamy wędrować dalej...


Ostatni rzut oka na Samotnie:


Wracamy do Strzechy tym samym, niebieskim szlakiem i również nim idziemy dalej w stronę Równi pod Śnieżką.



Idziemy szeroką, wybrukowaną kamieniami droga, ludzi, mimo kiepskiej pogody, na tym odcinku szlaku jest sporo. Na szczęście po 25 min. my odbijamy w prawo, czerwonym szlakiem, większość ludzi idzie dalej niebieskim w stronę Śnieżki.

Równia pod Śnieżką. Gdzie się podziały góry? ;)


Czerwony szlak prowadzi nad Kotłem Małego (nad którym znajduje się schronisko Samotnia) oraz Wielkiego Stawu. Widoki, mimo kiepskiej pogody są super, przy słońcu i błękitnym niebie musi być jeszcze piękniej!

Kocioł Małego Stawu oraz schroniska - Samotnia i Strzecha Akademicka.





Po 45 min. dochodzimy do dużej, granitowej skały - Słonecznik. Jej nazwa nie wzięła się jednak od tego popularnego, żółtego kwiatu, ale od tego, że dla mieszkańców Borowic i Przesieki skałka pełniła rolę zegara słonecznego - słońce świecące nad skałką wskazywało południe.

Słonecznik.


Koło Słonecznika skręcamy w prawo, szlak żółty. Niezbyt szeroka droga pośród kosodrzewiny prowadzi nas do kolejnych skał - Pielgrzymów, tym razem jest ich znacznie więcej i są dużo wyższe niż Słonecznik. Pod Pielgrzymami robimy sobie dłuższą przerwę.

Mali Wędrowcy i Pielgrzym.



Dojście od Słonecznika do Pielgrzymów zajmuje ok. 20 min. Kolejne 15 min. schodzenia i docieramy Polanę, na której spotyka się kilka szlaków.

Tuż przed Polaną. Widać stąd spory fragment szlaku, którym dzisiaj szliśmy - Strzechę Akademicką, Również pod Śnieżką powyżej schroniska i grzbiet, powyżej Kotłów Małego i Wielkiego szlaku. Z tego miejsca było też widać Słonecznik i Pielgrzymy.


Można stąd wejść niebieskim szlakiem jeszcze raz do Samotni, lub również niebieskim szlakiem zejść do Karpacza (okolice kościółka Wang). My jednak wybieramy szlak zielony, nazwany Drogą B. Czecha, którym dojdziemy do parkingu pod dolną stacją kolejki na Kopę gdzie zostawiliśmy samochód.  Ten ostatni odcinek wędrówki zajmie nam niecałą godzinę.


I tak kończy się nasza dzisiejsza wędrówka i jednocześnie kończy się nasz pobyt w Sudetach. Pobyt bardzo udany. Gorąco polecam ten rejon naszego, pięknego kraju na wakacje lub krótsze, weekendowe wycieczki.

Do zobaczenia na kolejnych szlakach, W następnym od odcinku będziemy razem wędrować po Beskidzie Żywieckim.

2 komentarze:

  1. Fajny blog. Przeczytałam od A do Z :-) Już dwa razy byłam na Słoneczniku. Bajeczna trasa. Ze Słoneczników widok wyzwala radość i satysfakcję z pokonania wyżyny, jak również z możliwości podziwiania malowniczej panoramy. Ładne zdjęcia podziwiałam ostatnio na stronie http://www.karpacz.net/multimedia/ Warto tam się wyprawić, polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, planuję przejście tym szlakiem w zbliżające się wakacje z trzyipółletnim synkiem. Mam nadzieję, że uda na m się bezpiecznie przejść od Pielgrzymów do Słonecznika oraz Równi pod Śnieżką :)

    OdpowiedzUsuń