Na Turbacz z Łopusznej czyli jesienne Gorce po raz drugi.

Jesienna pogoda nas rozpieszcza, chwilowo wprawdzie przyszły deszczowe chmury i ochłodzenie, ale podobno ma jeszcze wrócić złota polska jesień. Na takie piękne, jesienne weekendy polecam wypad w Beskidy. Rok temu byliśmy na Pilsku, tym razem wybraliśmy się w dobrze nam znane Gorce. Podobnie jak w ubiegłym roku świętowaliśmy w górach urodziny naszego najstarszego syna :) Tym razem wybraliśmy się większą ekipą, razem z przyjaciółmi, z którymi w czerwcu wybraliśmy się na Rysiankę oraz ich córką. W sumie osiem osób, czworo dorosłych i czworo dzieci. Planowaliśmy spędzić ten weekend w Beskidzie Żywieckim, dokładniej odwiedzić schronisko na Hali Krupowej, jednak niespełna dwa tygodnie przed planowanym wyjazdem w schronisku nie było już dla nas tylu wolnych miejsc. Postanowiliśmy więc po trzech latach przerwy wrócić w Gorce. i zarezerwowaliśmy pokoje w schronisku na Turbaczu.





11. października, około 7:00 rano ruszyliśmy dobrze nam znaną drogą numer jeden na południe. Niestety piękna pogoda nie tylko nas zachęciła do wyjazdu w góry, utknęliśmy na Zakopiance i droga z Częstochowy do Łopusznej zamiast planowanych trzech godzin zajęła pięć. Poprzednio na Turbacz wchodziliśmy zazwyczaj od strony Koninek, tym razem zaplanowaliśmy wejście z Łopusznej. Zostawiamy samochód w miejscu gdzie spotykają się w Łopusznej, dokładniej w Zrębku Niżnym, dwa szlaki: czarny oraz niebieski i ruszamy szlakiem niebieskim. Według oznaczeń wędrówka do schroniska na Turbaczu powinna nam zająć 2,5 godz., nam jednak zajmie sporo więcej, po pierwsze zatrzymamy się dwa razy, żeby podziwiać widoki i wygrzać się na słoneczku, po drugie mamy tępo czterolatki, która całą drogę będzie szła sama :)

Pogoda piękna, jesienne kolory zachwycają, wędruje się bardzo przyjemnie.

Mijamy Zrębek Średni:



Krótki odpoczynek na Zrębku Wyżnim:



Szlak nie jest bardzo wymagający, wędrówkę umilają nam piękne, jesienne kolory.



Docieramy do Bukowiny Waksmundzkiej, na której robimy sobie dłuższy odpoczynek.



W górnej części połoniny do naszego szlaku dołącza zielony szlak z Nowego Targu, tutaj też pojawia się zdecydowanie więcej turystów. Szlak z Nowego Targu jest chyba najpopularniejszy wśród szlaków prowadzących na Turbacz. Stąd do schroniska jest jeszcze ponad pół godziny wędrówki.

W końcu docieramy do schroniska. Zaskakuje nas duża liczba turystów, chyba jeszcze nigdy (a nocowaliśmy w schronisku już trzy razy) nie spotkaliśmy tutaj tak dużej liczby ludzi, jest tłoczno i gwarnie, zbyt gwarnie. Mimo to spędzamy w schronisku bardzo miły wieczór. 

Rano podziwiamy wschodzące słońce i widok na Tatry.





Po śniadaniu i pysznych szarlotkach, które pełniły rolę urodzinowego tortu, wygrzewamy się chwilę w słonku na ławkach pod schroniskiem. Około 10:00 ruszamy na szlak. Do Łopusznej planujemy wrócić szlakami czerwonym i czarnym, jednak najpierw idziemy do naszego ulubionego miejsca w Gorcach - Jaworzyny Kamienieckiej i Bulandowej Kapliczki. 

Żegnamy więc schronisko na Turbaczu...

... i idziemy czerwonym szlakiem przez Długą Halę:





Kawałek za Długą Halą odbijamy na prawo, zielonym szlakiem, po 15 min. jesteśmy na Polanie Jaworzyna Kamieniecka, jak zawsze jest tu pięknie i niezwykle spokojnie.






Dzieciakom po jakimś czasie zaczyna się nudzić, a kiedy dzieci się nudzą to...


Czas więc ruszyć w dalszą drogę, ostatni rzut oka na Bulandową Kapliczkę:


Wracamy kawałek i skręcamy w lewo, ścieżka prowadzi nas na polane Gabrowską, Następnie odkryty wierzchołek Kiczory 1282m. n.p.m, Hala Młyńska i polna Zielenica. Szlak prowadzi skrajem lasu, możemy więc podziwiać przepiękne widoki.





Tutaj robimy sobie kolejną przerwę w wędrowaniu, wygrzewamy się na słonku jak jaszczurki, pijemy pyszną kawę (w takich okolicznościach przyrody kawa smakuje wyjątkowo, szczególnie zaparzona na miejscu) i podziwiamy piękne widoki. Jest pięknie!

Czas jednak ruszać dalej. Schodzimy jeszcze kawałek i zostawiamy czerwony szlak, na lewo odchodzi szlak czarny, który doprowadzi nas do Łopusznej.

Mijamy Polanę Jankówki, widać stąd schronisko na Turbaczu.



Dalej szlak wchodzi do lasu, jednak o tej porze roku lasem wędruje się wyjątkowo przyjemnie.



Na konie robimy sobie jeszcze krótki odpoczynek nad niewielkim ale malowniczym Pucołowskim Stawkiem. 


Dalej już w większości szlak prowadzi lasem. W końcu schodzimy do pozostawionych w Zrębku Niżnym samochodów. 

To był bardzo udany wypad, pogoda dopisała nam w 100%, jesienne Gorce zachwycały, wędrowało się bardzo przyjemnie, Łopuszna okazała się świetnym miejscem wypadowym na Turbacz. Trasę, którą opisałam, można spokojnie przejść w jeden dzień, mogę ją polecić na całodniową wycieczkę, Jeśli jednak, tak jak my, wędrujecie z małymi dziećmi, jest to idealny szlak na weekendowy wypad, z noclegiem na Turbaczu,

Na końcu bardzo dziękuję naszym towarzyszom, licząc na kolejne wspólne, górskie wędrówki :)




-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zapraszam na opisy naszych poprzednich pobytów w Gorcach: jesiennie i wiosennie.

4 komentarze:

  1. Gorce są wyjątkowo urokliwe. Przy takiej pogodzie to już szczególnie. Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne rodzinne zdjęcia. Super pamiątka :) Dodaję się do obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mi sprawiliście radość tym postem ! W filmie o ks. Józefie Tischnerze "Jego Oczami"(u mnie w gminie są spotkania z autorem, i "puszczany" jest film) ) jest dużo o Łopusznej i Turbaczu. Jak miło, że mogłam u Was przeczytać i obejrzeć foty z tych miejsc. A propos świetne zdjęcia i świetna wycieczka. Pozdrawiam z Lipowej ( koło Żywca).

    OdpowiedzUsuń
  4. I dlatego w tym roku chcemy też bliżej poznać z Gorcami naszego Młodego....
    Pieniny mamy na co dzień, czas na małą górską odmianę :) zwłaszcza, ze z tymi miejscami rodzice mają miłe wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń