W Gorce po raz piąty, na Turbacz po raz trzeci. Po raz pierwszy jesiennie...

Choć lubimy poznawać nowe miejsca, to jest kilka takich, do których chętnie wracamy, nawet po kilka razy. Mamy wiele ulubionych miejsc na Jurze, które znamy niemal na pamięć, z przyjemnością jeździmy też do naszego ulubionego Wrocławia. Trzecim takim miejscem, miejscem dla nas magiczym jest Turbacz, najwyższy szczyt Gorców. W Gorce po raz pierwszy trafiliśmy równo 10lat temu, spodobały mi się zdjęcia w jednej z podróżniczych gazet. Postanowiliśmy spędzić wakacje w tych zupełnie nam nieznanych górach.
Zachwyciły nas wtedy niewysokie, łagodne szczyty, polany z drewnianymi szałasami i puste szlaki.


.

Od kilku lat Gorce i schronisko na Turbaczu stały się miejscem, w które jeździmy, żeby nacieszyć się sobą, odpocząć od codzienności i od naszych dzieci. Taki leniwy weekend we dwoje. Tak było też tym razem, jedynie góry były w innych kolorach. Bywaliśmy tu wiosną i latem, po raz pierwszy wybraliśmy się jesienią Na szczęście obie babcie chętnie zajęły się dzieciakami, a my w pierwszą jesienną sobotę, wcześnie rano ruszyliśmy do Koninek. Na końcu drogi we wsi Koninki jest ośrodek o tej samej nazwie, tam na parkingu zostawiamy samochód i ruszamy na górę.

Najczęściej na Turbacz wchodziliśmy z Koninek szlakiem niebieskim przez Polanę Średnie i Czoło Turbacza, Jest on dość męczący ale najkrótszy. Tym razem idziemy na łatwiznę, chcemy mieć jak najwięcej czasu na górze, decydujemy się więc na najszybszy sposób dotarcia na Turbacz: wjazd kolejką na Tobołów a stamtąd szlakiem zielonym do Obidowca i dalej czerwonym do schroniska. Wędrówka od górnej stacji kolejki do schroniska trwa ok. 2 godz. Pomiędzy Tobołowem a Obidowcem jest bardzo przyjemna i malownicza droga, dalej niestety szlak czerwony prowadzi szeroką, błotnistą i rozjechaną przez traktory drogą. Na końcu skracamy sobie drogę omijając szczyt Turbacza i podchodząc do schroniska od strony hali Turbacz.





Docieramy do schroniska trochę po 12:00. Pogoda jest idealna, bezchmurne niebo, ciepło, jedynie widok na Tatry nieco przymglony. Nie możemy jeszcze się zameldować i dostać kluczy do pokoju ,więc oddajemy jeden plecak do przechowalni i ruszamy dalej. Dzisiejsze popołudnie chcemy spędzić w naszym ulubionym miejscu, na Jaworzynie Kamienieckiej. Ruszamy więc szlakiem czerwonym w stronę Kiczory przez przepiękną Halę Długą. Na środku stoi niewielka bacówka, gdzie można kupić oscypki.




Dalej szlak prowadzi przez las, na śródleśnej polanie Gabrowej szlak czerwony skręca w prawo, my idziemy prosto zaczynającym się tu szlakiem zielonym. Można nim dotrzeć na Gorc (z Turbacza na Gorc idzie się ok. 3 godzin), my jednak idziemy znacznie bliżej, po jakiś 30 minutach docieramy do Jaworzyny Kamienieckiej. Ścieżka wychodzi z lasu na rozległą, opadającą w lewo polanę. Przy ścieżce stoi malownicza kapliczka. To zecydowanie jedno z piękniejszych miejsc w Gorcach.



Odchodzimy kawałek od szlaku, leżąc w trawie i wygrzewając się w słońcu spędzamy 1,5 godziny. Jest cudnie! Właśnie po to tu przyjechaliśmy, żeby poleniuchować, naładować nasze baterie słoneczne, nacieszyć pięknymi widokami i czasem spędzonym we dwoje. Bardzo lubimy podróżować z naszymi dziećmi, również zabierać je na górskie wycieczki ale czasem fajnie jest pobyć tylko we dwoje!





Czas szybko mija, powietrze robi się coraz chłodniejsze, pora wracać do schroniska. Ostatni rzut oka na kapliczkę i idziemy z powrotem żółtym szlakiem.


Po jakiś 20-25 minutach przy szlaku stoi tabliczka kierująca na polanę Cioski, czas dojścia to jedynie 5min., skręcamy więc w lewo, w stronę polany. Po chwili wychodzimy na skraj pięknej polany i możemy podziwiać rozległy widok na Podhale, Tatry, Pieniny oraz południowo-wschodnią część Gorców. Jest cudnie, jednak nie mamy już czasu, żeby zostać tu dłużej. W miejscu, w którym wyszliśmy na polanę prowadzi czerwony szlak, wracamy więc nim do schroniska, zgodnie z kierunkowskazem powinniśmy dojść tam za ok.45min.






Szlak czerwony prowadzi nas oczywicie przez przepiękną Halę Długą. Tyle razy już tutaj byłam, o różnych porach dnia, o różnych porach roku, przy różnej pogodzie - zawsze zachwyca mnie tak samo. Teraz ostatnie promienie słońca przepięknie ją oświetlają.




Spod schroniska podziwiamy widok na Tatry, niestety góry są mocno zamglone. Liczę, że jutro z samego rana będzie je widać lepiej.


Pora zameldować się w schronisku i coś zjeść. Ceny w jadalni są dość wysokie, na szczęście jedzenie jest pyszne, a porcje bardzo duże :) Po kolacji chcieliśmy jeszcze wyjść, żeby posiedzieć w trawie, w okolicach Hali Długiej, jednak słońce zaszło za góry i zrobiło się bardzo chłodno. Zostajemy więc i spędzamy wieczór w schronisku. Wychodzimy jedynie późnym wieczorem podziwiać gwiazdy, nocne niebo nad schroniskiem jest niesamowite!

Poranek wita nas słońcem. Wstajemy dość wcześnie i około 7:30 jeteśmy już przed schroniskiem. Niestety Tatry nie są tak dobrze widoczne jak mi się marzyło ale i tak jest pięknie, całe Podhale utonęło we mgle...


Pomimo wczesnej godziny, słońce dość mocno grzeje i jest całkiem ciepło. My jeszcze przed śniadaniem idziemy do kapilcy M.B. Królowej Gorców, dzisiaj niedziela, idziemy na mszę św. Kaplica została zbudowana w 1979r. tuż przy żółtym szlaku prowadzącym z Nowego Targu na Turbacz. Ze schroniska idzie się do niej ok. 25min. W sezonie, od maja do października, w kapliczce są odprawiane niedzielne msze św. o 8:00, 11:00 oraz 16:00.



Śniadanie jemy przed schroniskiem, ciesząc się ciepłymi promieniami słońca. Jest cudnie! Nie możemy odmówić sobie pysznej szarlotki, szkoda, że w schronisku nie podaje się kawy z ekspresu. Brakuje mi teraz jedynie pysznej kawy...


Po śniadaniu zabieramy rzeczy z pokoju, oddajemy klucze i ruszamy w stronę Koninek. Ostatni rzut oka na Tatry i Halę Długą widzianą z tej perspektywy...



Idziemy przez Halę Turbacz do Czoła Turbacza. Nasza powrotna droga trochę potrwa, bo planujemy się jeszcze nacieszyć słońcem i widokami. Na Czole Turbacza czas na pierwsze lenistwo...






Niestety czas biegnie nie ubłagalnie, pora ruszać dalej. Najkrótsza i najszybsza droga byłoby szlakiem niebieskim, idąc nim w niecałe dwie godziny dotarlibyśmy do Koninek. My jednak nie chcemy, żeby było szybciej, tylko ładniej. Wybieramy więc zielony szlak prowadzący do Niedźwiedzia. Z Czoła Turbacza idziemy szlakiem niebieskim jednak już po kilku minutach odbijamy w prawo szlakiem zielonym. Ścieżka prowadzi lasem, najpierw dość stromo w dół, następnie pnie się trochę w górę, by po ok. godzinie doprowadzić nad na pierwszą niewielką polankę.



Wreszcie docieramy do najładniejszej na tym szlaku polany Turbaczyk. Tutaj mamy zaplanowaną drugą, dłuższą przerwę na błogie lenistwo, podziwianie widoków i ładowanie naszych baterii słonecznych.




Przed nami jeszcze jakieś 45min. schodzenia. Na polanie Łąki żegnamy się z pięknymi widokami, widać stąd polanę Turbaczyk, z której przed chwilą zeszliśmy.


Szlak wchodzi do lasu i dość stromo prowadzi nas w dół. W miejscu, w którym szlak przecina gruntową drogę postanawiamy skręcić w nią w prawo. Szlak, jak już wspomniałam, prowadzi do Niedźwiedzia. Gdybyśmy poszli nim dalej, tuż przed Orkanówką musielibyśmy skręcić w lewo, wrócić kawałek do Koninek i podejść pod ośrodek, gdzie zostawiliśmy samochód. Natomiast ta droga doprowadzi nas prosto do ośrodka. Mijamy niewielką polankę, z której rozciąga się całkiem sympatyczy widok, między innymi na położone w dole Koninki.



Chwilę później jesteśmy już przed ośrodkiem. Tak kończy się ten weekend. Było pięknie! Cudowna pogoda, fantastyczne widoki i czas spędzony tylko we dwoje. Tego nam było trzeba, jednak teraz czas wracać do naszych trzech skarbów, za którymi zdążyliśmy się mocno stęskinić.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Po trzech latach...
wróciliśmy w jesienne Gorce, zapraszam na kolejną wspólną wędrówkę :)

7 komentarzy:

  1. wszedłem sobie na stronkę smoleń tam gdzie mieszkam i zobaczyłem te piękne opisy czy mógłbym otrzymać parę postów na mój blog interesują mnie okolice Wisły Rabki Istebna pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przydatny wpis, jadę pierwszy raz w Gorce i właśnie takich informacji szukałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :)
      Udanego wędrowania :)

      Usuń
  3. www.zasadne.pl polecam

    OdpowiedzUsuń
  4. Asiu, pięknie opisałaś Waszą wycieczkę, my również od czasu do czasu "uciekamy" z domu, aby pobyć razem, takie wypady świetnie relaksują i są świetnym sposobem na oderwanie się od rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  5. W poniedziałek napiszę czy udało się przejść po waszych śladach. Jutro zmężem ruszamy tą trasą.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wpis bardzo fajny, ale przydałaby się chociaż poglądowa mapka. Nawet z googla.

    OdpowiedzUsuń