Bliźniacze zamki w Mirowie i Bobolicach.

Plany były zupełnie inne. Tego dnia mieliśmy jechać na Opolszczyznę, żeby zobaczyć kilka tamtejszych zamków, przede wszystkim piękny zamek w Mosznej. Okazało się jednak, że nie będziemy mieli całej niedzieli (pewnej kwietniowej niedzieli, 2009r.) do dyspozycji. Byliśmy więc zmuszeni do zmiany planów i jako cel wycieczki wybraliśmy trochę bardziej zniszczone zamki: Mirów i Bobolice.





Dojazd do Mirowa: najprościej jadąc drogą Żarki - Kroczyce w miejscowości Kotowice skręcić w lewo w drogę lokalną, która po około 2km. doprowadza na parking (bezpłatny) pod zamkiem w Mirowie.
My jednak (jadąc z Częstochowy) mamy swoją ulubioną, lokalną drogę. Jedzie się wprawdzie wolniej, ale za to widoki są przepiękne. Jedziemy boczną drogą ze Złotego Potoku do Niegowej a następnie po przecięciu drogi 789 z Niegowej do Mirowa. Na prawdę polecam przejażdżkę to drogą!
No, więc jesteśmy w Mirowie :) Zostawiamy samochód na bezpłatnym parkingu pod zamkiem i idziemy w stronę ruin. Zamek w Mirowie od niedawna znajduję się w prywatnych rękach i zaplanowane są prace remontowe. Z tego powodu został on zamknięty dla turystów.


My mijamy ogrodzone ruiny zamku i kierujemy się czerwonym szlakiem (Szlak Orlich Gniazd) w stronę zamku w Bobolicach. Szlak prowadzi wyniosłą grzędą skalną, skąd można podziwiać przepiękne widoki na oba zamki oraz rozległą panoramę Jury.




W kilku miejscach na szlaku, szczególnie tych najbardziej widokowych znajdujemy drewniane ławki. W jednym z tych miejsc robimy sobie nawet krótką przerwę na małe co nieco ;)  Odległość między zamkami wynosi ok.2km. Ponieważ w jedną stronę Kajtul prawie cały czas idzie na własnych nóżkach, trochę czasu zajmuję nam jej pokonanie. W końcu docieramy do zamku w Bobolicach, od tej strony wygląda chyba najbardziej imponująco, faktycznie jak orle gniazdo zawieszone na urwistej skale.


  Zamek w Bobilicach należy do tego samego właściciela co zamek w Mirowie i obecnie trwają dość zaawansowane prace budowlane. Po ich zakończeniu (za kilka, kilkanaście miesięcy, czyli pewnie w 2010r.) zamek będzie robił na prawdę duże wrażenie. Obok zamku powstaje Karczma Bobolicka, której otwarcie zaplanowano na październik 2009r.
Jednak pomimo prac remontowych, w sezonie zamek w Bobolicach jest otwarty dla zwiedzających.
My posiedzieliśmy trochę na ławkach w pobliżu zamku, wypiliśmy kawkę (nie ruszamy się na Jurę bez kawy w termosie ;) ), zjedliśmy resztki świątecznego mazurka i ruszyliśmy z powrotem, tym samym szlakiem do Mirowa. Drogę powrotną pokonaliśmy znacznie szybciej, ponieważ zmęczonego Kajtusia tata niósł w nosidełku i nawet się Kajtuś troszkę przespał.


Po zejściu z zamkowego wzgórza poszliśmy do znajdującego się obok parkingu baru na obiadek. Zamówiliśmy szaszłyki oraz schabowe i oba danie były bardzo smaczne i jednocześnie niedrogie. A zanim pani przyniosła nam obiad, aby umilić sobie oczekiwanie (choć nie trwało to długo), przeczytałam Miśkowi "Legendę o dwóch barciach", którzy ponoć kiedyś mieszkali w bliźniaczych zamkach :)

Dopisek:
W maju 2011r. opisałam naszą kolejną wycieczkę do Mirowa i Bobolic. Szliśmy wtedy nieco innym szlakiem, uwieczniliśmy też już prawie gotowy bobolicki zamek, zapraszam: Z Mirowa do Bobolic i z powrotem czyli Jura w pigułce.

A w 2015r. odwiedzamy Mirów i Bobolice również zimą.

1 komentarz:

  1. Bardzo polecam ten region Jury. Dla mnie jest on jednym z ulubionych, a zamki odwiedzam nawet kilka razy w ciągu roku. Świetne miejsce na wypad we dwoje, równie świetny na wypad z dzieciakami. Piękne trasy, szlaki. Świetne miejsce dla amatorów rowerów.

    OdpowiedzUsuń