Zielona Korczula.



Czy Korczula jest najpiękniejszą wyspą Dalmacji nie wiemy, ponieważ jest to jedyna dalmatyńska wyspa na jakiej byliśmy, poprzeczka została jednak ustawiona bardzo wysoko. Czym Korczula nas zachwyciła? Co takiego znaleźliśmy na tej niewielkiej wysepce, czego mogą nie mieć jej sąsiadki? Na oba te pytania postaram się w tym poście odpowiedzieć.



Pobyt na Korczuli był drugim etapem naszych tegorocznych, bałkańskich wakacji, pierwsze dni spędziliśmy w Hercegowinie. Jako bazę wypadową wybraliśmy niewielki kemping w Prizbie - Kamp Ravno. I choć Prizba jako baza wypadowa do zwiedzania wyspy nie jest do końca idealna, w niektóre miejsca jest stamtąd dość daleko, to z wyboru jesteśmy bardzo zadowoleni i polecamy. Kemping niewielki, kameralny, z dużą ilością cienia, na przełomie czerwca i lipca było na nim dość pusto. Sama Prizba też jest dość kameralną miejscowością z całkiem sympatyczną plażą. Tyle o naszej miejscówce, przejdźmy do głównego tematu czyli czym zachwyciła nas Korczula.

Po pierwsze zielona.

To jest pierwsze określenie, poza piękna, jakie mi się nasuwa, kiedy myślę o Korczuli. Choć położona na samym południu Chorwacji jest bardzo zielona, widać to szczególnie, kiedy w drodze powrotnej przepłynęliśmy na Peljeszac... Tamte wzgórza są suche, spalone słońcem. Korczulańskie wzgórza porastają zielone drzewka i krzaki. Dodatkowo w dolinach uprawia się winogrona, całe szeregi zielonych winnych krzewów. Niestety czasem spotykaliśmy wypalone zbocza, jednak sprawcą spustoszeń nie było słońce tylko ogień...







Po drugie widoki.

Jeśli nie po raz pierwszy czytacie naszego bloga, wiecie, że nie lubimy siedzieć w jednym miejscu i gdziekolwiek jesteśmy cały czas nas nosi. Tak samo było na Korculi, choć czas spędzaliśmy głównie na plażach, to niemal za każdym razem na innej, z innej strony wyspy. Tak więc całkiem sporo kilometrów po tej wyspie przejechaliśmy. I praktycznie za każdym razem, na każdej drodze, w każdej części zachwycaliśmy się widokami, widokami z samej drogi. Raz widok na zielone wzgórza dookoła, za chwilę na wybrzeże, otwarte morze i wysepkę Lastovo, kolejne kilometry, kolejne zakręty i podziwiamy widoki na sąsiedni Hvar i masyw Bikovo w oddali. I cały czas och i ach jak tu pięknie, widoki na wzgórza, w winnice, na miasteczka położone na zboczach lub w zatoce... Niewiele robiłam zdjęć przez szybę samochodu tym razem, więc zdjęcia do końca nie oddadzą tych widoków. Ale uwierzcie mi na słowo :)










Po trzecie góry.

Może powinnam napisać wzgórza, bo najwyższe szczyty zaledwie przekraczały 500m n.p.m. i nie umywają się nawet do masywu Bikovo czy Velebit na lądzie. Mimo to Korczula sprawia wrażenie mocno górzystej wyspy. Dzięki temu jest też sporo miejsc, z których można spojrzeć na Korczulę z góry. Najpopularniejsze jest wzgórze Hum, tuż obok Vala Luki, na które można wjechać samochodem. My dorzucamy jeszcze dwa kolejne - góra Kom, między Smokvicą a Blato oraz wzgórze sv. Rok powyżej Smokvicy, na oba trzeba wejść samemu, co przy wysokich temperaturach nie jest łatwa ale widoki wynagradzają trudy wędrówki.





Na piękno wyspy składają się jeszcze urokliwe zatoczki z nieskazitelnie czystą wodą oraz klimatyczne miejscowości z miastem Korczulą na czele ale to znajdziemy też na innych Dalmatyńskich wyspach, a tutaj miałam pisać o tym czego obawiam się na innych wyspach nie znaleźć i co nas na Korczuli zachwyciło najbardziej.

A jaka jest Wasza ulubiona dalmatyńska wyspa i co sprawiło, że skradła Wasze serce?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza