Kaszubska Droga, Jar Raduni i ceramika Neclów czyli chwila na Kaszubach.

Po krótkim lenistwie na dzikiej plaży pojechaliśmy na chwilę na Kaszuby. Rejon poznaliśmy troszkę 5 lat wcześniej, była to trzecia i ostatnia część wakacji spędzanych w północno-wschodniej Polsce w 2011 r. Wtedy, pomimo kiepskiej pogody, udało nam się zobaczyć kilka ciekawych miejsc - Wieżyce, Szymbark, Kościerzynę... Tym razem liczyłam, że pogoda pozwoli nam na poczucie klimatu Kaszub i podziwianie pięknych widoków.



Jadąc z Mierzei Wiślanej na Kaszuby wybieramy drogę przez Mikoszewo i Gdańsk-Sobieszewo co sprawia, że Wisłę przekraczamy na promie, tuż przy jej ujściu do morza. Bardzo fajne urozmaicenie podróży :)





Jako bazę na Kaszubach wybraliśmy kemping Tamowa w Zaworach. Kemping położony tarasowo nad jeziorem, z przepięknym widokiem z wyższych tarasów. Miejsce godne polecenia ale należy pamiętać o dwóch minusach: pierwszy są płatne ciepłe prysznice, drugim sąsiedztwo dość głośnego ośrodka wypoczynkowego. Z plusów jest piękny widok, o którym pisałam i mała stanica wodna.










Zawory położone są na terenie Kaszubskiego Parku Krajobrazowego i prowadzi tędy Kaszubska Droga, ponoć jedna z najbardziej malowniczych tras dla zmotoryzowanych w Polsce. Okolica ta bywa nazywana Szwajcarią Kaszubską. Jechaliśmy tą drogą już pięć lat temu, jednak wtedy na niebie wisiały ciemne chmury i tym tłumaczyłam fakt, że widoki mnie nie zachwyciły. Tym razem świeciło słońce, mimo to znowu widoki z drogi nie zrobiły na mnie szczególnego wrażenia. Oboje z Łukaszem jesteśmy zgodni, że widokowo dużo bardziej podobały nam się Mazury... Co oczywiście, nie oznacza, że kaszubskie krajobrazy tak zupełnie nam się nie podobają.

Tuż obok wsi Zwory znajduje się Chmielno, miejscowość położona w samym sercu Kaszub, pomiędzy trzema jeziorami. Są tu gwarne ośrodki wypoczynkowe, eleganckie pensjonaty, restauracje serwujące kaszubską kuchnie, stanice wodne i kąpieliska.



Jest też Muzeum Ceramiki Kaszubskiej Neclów i to właśnie ono sprawiło, że odwiedziliśmy Chmielno. W miejscu, w którym prawie 100 lat temu warsztat garncarski otworzył Franciszek Necel, przedstawiciel siódmego pokolenia garncarzy w tej rodzinie, nadal produkowane są ceramiczne kubki, dzbanki, wazy... Przekazywane z ojca na syna wzory nie zmieniły się od pokoleń i są znakiem rozpoznawczym tej kaszubskiej ceramiki.
Wizytę w muzeum zaczynamy od obejrzenia wystawy dotyczącej historii tego miejsca. Następnie schodzimy piętro niżej, gdzie możemy obejrzeć jak w niemal magiczny sposób z kawałka gliny powstaje dzbanuszek. Na końcu dowiadujemy się w jaki sposób wypalane są ulepione z gliny naczynia. Na pamiątkę kupujemy ceramiczny świecznik w kształcie anioła.
Jak będziecie w okolicy, zajrzyjcie koniecznie, warto! A jeśli już tam będziecie może znajdziecie nasz wpis w księdze gości :)











Podczas poprzedniego pobytu na Kaszubach odwiedziliśmy skanseny w Kościerzynie oraz we Wdzydzach Kiszewskich, a także Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. Zobaczyliśmy kolegiatę w Kartuzach i weszliśmy na Wieżycę, najwyższe wzniesienie polskich nizin. Wszystkie te miejsca były bardzo ciekawe i na pewno warto je odwiedzić jednak podczas kolejnej wizyty w regionie szukaliśmy czegoś nowego i znaleźliśmy - Jar Raduni! I to był strzał w 10 :) Rezerwat Jar Rzeki Raduni jest trochę dziki i bardzo zielony. Wędrówka szlakiem tylko dla prawdziwych twardzieli, wąska, błotnista ścieżka prowadzi raz dołem, raz górą jaru, czasem trzeba przedzierać się przez zarośla, czasem pokonywać zwalone drzewa, czuliśmy się trochę jak w dżungli... My zaczęliśmy wędrówkę w okolicach wsi Babie Doły. Skręciliśmy w miejscowości według oznaczeń w prawo (jadąc od Żukowa), zostawiliśmy samochód przy drodze koło mostu, tutaj niebieski szlak (uwaga! na początku oznaczenia są przemalowane na zielono) skręca przy moście i prowadzi wzdłuż rzeki. My doszliśmy do kamiennego wiaduktu kolejowego i wędrówka w jedną stronę zajęła nam ok. 2 godzin, jednak spokojnie można było zwrócić już po 1,5 godzinie, ostatni kawałek wędrówki był najmniej ciekawy. Jednak spacer jarem gorąco polecam, nam to miejsce bardzo się podobało.











Podsumowując nasz krótki pobyt na Kaszubach, to podoba nam się ten region naszego pięknego kraju, uważamy, że jest wart odwiedzenia. Jednak i tym razem nie skradł naszych serc, czegoś zabrakło do zachwytu jaki wywołały Mazury czy Suwalszczyzna...

4 komentarze:

  1. My mieliśmy w planach czerwcowe Kaszuby ale jakoś nie wyszło ... Może lepiej pierw je zobaczyć zanim pojedzie się na Mazury czy Suwalszczyznę by mogły zachwycić ? Ostatnio dużo czytam o podróżach w Polsce właśnie i tak sobie myślę, jaka ta Polska nasza różnorodna i piękna :) Chyba się starzeję ;) ale jakoś ostatnio stawiam na nią jeśli chodzi o podróże. Choć gdzieś indziej też ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam takich, którzy przekładają Kaszuby ponad Mazurski ;)
      My w tym roku musieliśmy zrezygnować z jednych, dłuższych wakacji i zamiast tego była chwila nad Bałtykiem i na Kaszubach, o czym już na blogu pisałam oraz ostatnio chwila w Beskidzie Niskim. I właśnie wracając z Beskidu myślałam o tym jaki ten nasz kraj piękny :) Ale dalej też mnie ciągnie ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. A my właśnie przed 3 godzinami wróciliśmy z wojaży po Karkonoszach polskich i czeskich. Miło poczytać o Kaszubach, które praktycznie mamy na co dzień. Aż wstyd przyznać, że w te wakacje nie kąpaliśmy się ani w Bałtyku ani w jeziorach. Wakacje jeszcze trwają, może się uda. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na Kaszubach byliśmy dwukrotnie, w jakże odmiennej scenerii. Podczas pierwszego pobytu zwiedzaliśmy głównie muzea m.in. Ceramikę Neclów, Jar Radunii z uwagi na pogodę (non stop deszcz) musieliśmy odpuścić. Za drugim razem trafiliśmy piękną pogodę, tylko z 2 burzami ;) Ale byliśmy w 5 rodzin, rowerową ekipą, więc wyjazd musiał się udać. Tyle, że wtedy byliśmy w Borach Tucholskich, które jednak do Kaszub się zaliczają :)

    Piękne zdjęcia, szczególnie z Radunii!

    OdpowiedzUsuń