Na bałtyckiej plaży... na dziko :)

Rok temu spełniło się moje marzenie, wybraliśmy się nad Bałtyk, z namiotem. Taki szybki wypad, dwa dni plażowania, nocleg na plaży pod namiotem, wieczorem ognisko. Było cudnie. Na tyle, że w tym roku postanowiliśmy ten wypad powtórzyć.




To samo miejsce, Mierzeja Wiślana, gdzieś pomiędzy Krynicą Morską a Piaskami. Wyjeżdżamy z domu w środku nocy, droga z Częstochowy na wybrzeże coraz lepsza i już pod 6 godzinach jesteśmy na plaży...

Uwielbiam ten moment, kiedy z wydm wyłania się morze, tego dnia było niesamowicie spokojne i lekko przymglone.



Plaża niemal zupełnie pusta, w oddali widać pojedynczych ludzi w Krynicy i Piaskach, zaczynamy od kawy ;)



W ciągu dnia pojawiło się na "naszej plaży" kilka parasoli czy parawanów, ale wszystkie w bezpiecznej odległości. Popołudniu zrobiło się znowu pusto. Wtedy rozbiliśmy namiot, rozpaliliśmy ognisko. Kolejny dzień, śniadanie na plaży smakuje wyśmienicie :) Później lenistwo, spacery brzegiem, kąpiele w morzu, które jest wyjątkowo ciepłe i późnym popołudniem czas się pożegnać z pięknym Bałtykiem. Jesteśmy pewni, że jeszcze na dziką plaże wrócimy, może za rok...




















3 komentarze:

  1. Mega pomysł. I to ognisko...cudownie. Mi zawsze brakuje już siły po całym dniu włóczenia się, aby je rozpalić...a szkoda, w końcu muszę zacząć z tego korzystać! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś dawno temu, jeszcze za czasów harcerstwa, spędziłam jedną noc na plaży. Nie mieliśmy namiotów tylko śpiwory.To było coś niesamowitego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomysł fantastyczny! A zdjęcie grupowe świetne - pamiątka na lata, by wspominać tak cudowne chwile.

    OdpowiedzUsuń