Z Lipowej na Skrzyczne, w sam raz na noworoczną wędrówkę.

W tym roku, nie mając żadnych planów sylwestrowych, postanowiliśmy, że nie będziemy czekać do północy, tylko położymy się wcześniej i w Nowy Rok wcześnie rano pojedziemy w góry. Miała to być jednodniowa wycieczka, a jak wiadomo na początku stycznie dość wcześniej robi się ciemno, nie mogła być za długa, nie chcieliśmy też jechać zbyt daleko. Wybór padł więc na Beskid Śląski i jego najwyższy szczyt czyli Skrzyczne. Jednak nie chcąc wchodzić do strony Szczyrku wybraliśmy niebieski szlak prowadzący z Lipowej Górnej. I to był bardzo dobry wybór!





Skrzyczne było naszym celem ponad pięć lat temu, kiedy to chcieliśmy na szczyt wjechać koleją ze Skrzycznego. Niestety wtedy udało nam się wjechać tylko do połowy (kolejka jest dwuetapowa) i ze stacji pośredniej zeszliśmy do Szczyrku. O tym co stanęło na przeszkodzie możecie poczytać tutaj, zapraszam :)

Nie udało nam się wyciągiem, wracamy po pięciu latach, żeby zdobyć Skrzyczne na własnych nogach ;)

Już sporo wcześniej myśleliśmy na taką wycieczką, jednak odkąd zaczęliśmy jeździć w Beskid Żywiecki, Śląski jakoś przestał nam się podobać... W Beskidzie Śląskim jakoś zawsze tłoczniej i jakoś bardziej cywilizację widać... Teraz jednak miało być bliżej, dodatkowo liczyliśmy, że 1. stycznie większość turystów będzie odsypiała witanie Nowego Roku.

Wyjeżdżamy z domu trochę przed 7. rano, droga numer jeden niesamowicie pusta, do Lipowej Górnej docieramy koło 9:00 rano. Zostawiamy samochód koło hotelu Zimnik, tutaj zaczyna się niebieski szlak prowadzący na Skrzyczne. Według oznaczeń na mapie wędrówka powinna zając 2 godz. 15 min., drogowskaz pokazuje równo 2 godz., nam wędrówka zajmuje 2 godz. 40 min., no ale należy pamiętać, że wędrujemy tempem 5,5-latki :)

Szlak na początku prowadzi lasem i ścieżka jest dość stroma, później łagodnieje.



Dochodzimy do Hali Jaskowej, zaczynają się pierwsze widoki.







Ostatni etap wędrówki prowadzi przez las, którego już nie ma. Z jednej strony zawsze smuci mnie taki widok, z drugiej można przez cały czas podziwiać piękne widoki. Widać stąd Babią Górę, Pilsko a z drugiego rzędu wyglądają Tatry :)









Do schroniska docieramy chwilę przed południem, przez tą prawie 3 godz. wędrówkę na szlaku spotkaliśmy tylko jedną osobę, bardzo lubimy takie puste szlaki. Na górze już tak pusto nie jest, ale nic dziwnego, po pierwsze sporo turystów spało i świętowało w schronisku, po drugie z dołu, ze Szczyrku można tu dojechać wyciągiem.




Wchodzimy do schroniska. Trzeba się trochę ogrzać, na zewnątrz widoki bardziej jesienne niż zimowe, ale temperatura jest zdecydowanie zimowa, na dole kiedy wychodziliśmy było -8 st C, teraz jest cieplej ale mróz cały czas nam towarzyszy.

Na rozgrzewkę dla jednym ciepła zupa, dla innych grzane wino ;)


Dobrą godzinę spędzamy w schronisku i schodzimy na dół tą tamą drogę, schodzenie zajmuje nam ok. 2 godzin.



To była bardzo przyjemna wycieczka, w sam raz na krótki, zimowy dzień, cudowne rozpoczęcie roku. Polecam wejście na Skrzyczne z Lipowej, podejrzewam, że również latem nie jest tak popularne jak szlaki ze Szczyrku, a widokowo chyba dużo lepsze.

2 komentarze:

  1. wiele razy spędzałam sylwestra czy nowy rok na szlaku ...
    tym razem ze względu na tłoki dookoła zostaliśmy w domowych pieleszach ...
    ale za to w święta zamiast czas spędzić przy stole postawiliśmy na nasze Pieniny i Tatry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że razem podróżujecie. Już od najmłodszych lat zaszczepiacie w Waszych dzieciach żyłkę podróżniczą. Nasi chłopcy są starsi, ale również wyjeżdżamy razem, żeby pokazać im jak najwięcej naszego pięknego świata. Również zaczęłam pisać bloga. Jeśli znajdziesz chwilkę zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń