Kolorowe uliczki średniowiecznej Sighisoary.

Czasem jest tak, że to co ma być najładniejsze, najfajniejsze, rozczarowuje. Miejsca, które mają nas zachwycić, okazują się przeciętne lub nawet jeśli są faktycznie piękne, to ilość turystów przytłacza. Mieliśmy odwiedzić kilka rumuńskich miasteczek, ja najbardziej czekałam na Sighisoare, ona miała być tą naj... I była! Tym razem rzeczywistość nie rozczarowała, oczekiwania nie były na wyrost, dla mnie Sighisoara była zdecydowanie najładniejszym i najbardziej klimatycznym spośród miasteczek jakie odwiedziliśmy w Rumunii :)


Na wycieczkę do Sighisoary wybraliśmy się trzeciego dnia naszych wakacji. Po drodze i w jedną i w drugą stronę, oglądaliśmy warowne zamki, o których pisałam tutaj. Jednak to Sighisora jest głównym punktem tego dnia.
Zostawiamy samochód przy str. Anton Pann, poniżej baszty Krawców, przechodzimy przez mury i zagłębiamy się w kolorowe, kręte uliczki Starego Miasta. Zabytkowa, stara zabudowa Sighisoary została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.





Dochodzimy do Piata Cetatii, pełniącego funkcję rynku.


Następnie przechodzimy na Piata Muzeului i przechodzimy bramą w Wieży Zegarowej. Najpierw chcemy coś zjeść, coś niewielkiego i w tym celu schodzimy na Piata Herman Oberth.


Jest tu niewielki skwerek, liczymy, że uda nam się kupić gogosi (takie placki, które jedliśmy w Sybinie), niestety nigdzie ich nie widzimy. Kupujemy więc piekarni coś w stylu hot dogów na zimno i jemy na skwerku.


Następnie wracamy do Wieży Zegarowej, wiemy, że można wejść na górę.



Okazuje się, że w poniedziałek jest zamknięta. Dlatego UWAGA, do Sighisoary najlepiej wybrać się w inny dzień niż poniedziałek.

Idziemy,więc do położonego tuż obok Kościoła Dominikanów. Kupujemy wspólny bilet wstępu do Kościoła Dominikanów oraz Kościoła na wzgórzu, do którego pójdziemy później. W obu kościołach razem z biletem dostaliśmy kartkę z opisem kościoła po polsku.

Kościół Dominikanów jest najstarszym budynkiem sakralnym w mieście, w średniowieczu istniał tu Klasztor Dominikanów. Najcenniejszym zabytkiem kościoła jest chrzcielnica z XVw. Można też obejrzeć sporą kolekcję wschodnich dywanów.



Następnie idziemy do Kościoła na wzgórzu, do którego prowadzą Schody Szkolne. Zadaszone schody miały służyć uczniom i nauczycielom w czasie niepogody, szczególnie zimą, jako bezpieczna droga do szkoły. Na wzgórzu, obok kościoła znajduje się też budynek najstarszej szkoły w Sighisoarze.


Kościół na wzgórzu budowano w latach 1345–1525.  Początkowo służył jako kościół katolicki, ale po przejściu mieszkańców na luteranizm w 1547 roku, stał się ich kościołem parafialnym i główną świątynią w mieście. Przy kościele znajduje się stary cmentarz ewangelicki.




Wracamy na dół. Dzieci zaglądają do licznych sklepików z pamiątkami, my rozglądamy się kawiarnią, czas na kawę.

Przechodzimy obok Domu Drakuli, tutaj urodził się okrutny Vlad Tepes, pierwowzór Drakuli.


Skręcamy w uliczkę obok i znajdujemy bardzo sympatyczną kawiarnię. Warto wejść na wewnętrzny taras i napić się kawy z widokiem.




Bardzo sympatyczne miejsce, polecamy. Piejmy pyszną kawę i jemy ciacha. Później spacerujemy jeszcze chwilę po tym uroczym miasteczku i wracamy do samochodu.







Sighisoara bardzo nam się podobała. Nie jest zatłoczona, widać turystów, ale nie męczy ich nadmiar, Znaleźliśmy tu kręte uliczki, kolorowe domki, sympatyczne place i okazałą Wieżę Zegarową. Zdecydowanie warto odwiedzić to piękne miasto i pospacerować uliczkami średniowiecznej starówki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz