Rzut oka na Wiedeń - 2 stolice w 48h, cz.3.

Nie da się poznać Wiednia w 10 godz., a dokładnie tyle spędziliśmy w tym pięknym mieście. Nie mieliśmy dużo czasu, ale staraliśmy się go dobrze wykorzystać. Udało nam się pospacerować po gwarnych ulicach, obejrzeć pałace (jedynie z zewnątrz), posiedzieć na trawie w parku, rzucić okiem na Wiedeń z góry oraz zobaczyć jak zmienia się po zmroku. Przeszliśmy tego dnia prawie 20 km. po wiedeńskich ulicach i poznaliśmy Wiedeń na tyle, żeby zgodnie stwierdzić, że koniecznie musimy tu jeszcze wrócić i przyjrzeć mu się dokładniej ;)




Jednak zanim będziemy spacerować po wiedeńskich ulicach musimy do Wiednia dojechać. Jeśli czytaliście poprzedni wpis, wiecie że nocowaliśmy w Bratysławie i zaplanowaliśmy do Wiednia dojechać pociągiem. Dzień wcześniej sprawdziliśmy o której mamy pociąg (jeżdżą co godzinę) i ile będziemy musieli zapłacić za bilety.

Tak więc, zgodnie z planem, ok. 10:20 jesteśmy na dworcu, który, podobnie jak dworzec autobusowy, zatrzymał się w poprzedniej epoce i nie prezentuje się najlepiej.  Kupujemy w kasie bilety (12 euro bilet normalny w jedną stronę, w dwie strony kosztuje 14 euro), można płacić kartą i idziemy na peron.


Pociąg odjeżdża punktualnie, o 10:43, podróż mija przyjemnie i już po godzinie jesteśmy w Wiedniu. Dworzec w Wiedniu robi na nas spore wrażenie, czujemy się bardziej jak na lotnisku. Dworzec jest bardzo duży i nowoczesny. Zaczynamy do sprawdzenie gdzie jest dworzec autobusowy i stanowisko, z którego wieczorem odjedziemy do domu. Nie mamy z tym problemu, dworzec jest tuż obok, za moimi plecami na zdjęciu poniżej (ja robię zdjęcie, więc dworzec autobusowy jest na wprost Łukasza). Dworzec sprawdzony możemy ruszać :)



Poznawanie Wiednia zaczynamy od kompleksu płacowego Belveder, Docieramy do niego idąc Wiedner Gurtel, dojście zajmuje nam ok. 15 min i jesteśmy tam o 12:20.

Barokowe pałace, ustawione na przeciw siebie na dwu krańcach rozległej skarpy przekształconej w park francuski, są dziełem sławnego Lukasa von Hildebrandta. Jeden z największych austriackich architektów doby baroku zaprojektował je na zamówienie genialnego dowódcy cesarskiej armii, księcia Eugeniusza Sabaudzkiego (1663-1736).

Zaczynamy do pałacu Oberes Belveder (Górny Belveder).




Dwupiętrowy pałac, dwukrotnie większy niż dolny, służył wyłącznie do celów reprezentacyjnych. Nie wchodzimy do środka, mając tak niewiele czasu w Wiedniu, przyjęliśmy założenie, że nie zwiedzamy wnętrz...

Siadamy za to z drugiej stronie, jemy drugie śniadanie podziwiając widok na ogrody, dolny pałac i miasto.



Następnie schodzimy do dolnego pałacu, niestety fontanny są jeszcze nieczynne, część rzeźb jest jeszcze zasłonięta... Na środku stoi lustro, możemy sobie zrobić zdjęcie z pałacem w tle ;)



Unteres Belveder (Dolny Belveder), jednopiętrowy, lekki pałac ogrodowy, ukończony w 1716 r., był przeznaczony głównie do osobistego użytku księcia.


 

Widok na Górny Belveder.


Opuszczamy teren kompleksu i Rennweg idziemy w stronę Karlsplatz, mijając Schwarzenbergplatz.



Na Karlsplatz jesteśmy o 13:20. W niewielkim parku oraz dookoła jeziorka jest sporo ludzi, my siadamy na ławce i podziwiamy widok na kościół św. Karola Boromeusza. Kościół wzniesiono na rozkaz cesarza Karola VI po zakończeniu epidemii dżumy, która nawiedziła Wiedeń na początku XVIII w. Należy on do najbardziej znanych świątyń Wiednia i jest uważany za arcydzieło baroku, choć jest tak na prawdę eklektyczny w stylu. Nie wchodzimy do środka.




Karlsplatz jest ważnym punktem na mapie komunikacyjnej Wiednia, krzyżują się tu trzy linie metra, jest też kilka linii autobusowych i tramwajowych. My schodzimy do stacji metra jedynie po to, aby pokonać ruchliwą ulicę. Wychodzimy obok muzeum sztuki i niewielką Canovagasse dochodzimy do Ringu.

Ring to reprezentacyjna aleja, która półkolem otacza Stare Miasto. Jeśli chcecie dojechać tu samochodem, pamiętajcie, że Ring jest jednokierunkowy, należy jechać zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
My dochodzimy do Opernring i idziemy na lewo. Przy szerokiej, zielonej alei możemy co chwilę podziwiać niezwykle okazałe gmachy, kilka z nich zasługuje na więcej uwagi.

Pierwszym, który mijamy jest masywny, neorenesansowy gmach słynnej wiedeńskiej Staatsoper.


Kawałek dalej, również po prawej stronie, znajduje się Burggarten,czyli ogrody pałacu cesarskiego, obecnie jeden z kilku znajdujących się w centrum parków. Zaraz za Burggarten zaczyna się teren Hofburga, my jednak dotrzemy do niego później z innej strony. Teraz podziwiamy położone po przeciwnej stronie neorenesansowe, wzorowane na włoskich płacach, budynki, mieszczące kolekcje muzealne zaliczane do najwspanialszych w Europie: Muzeum Historii Sztuki oraz Muzeum Historii Naturalnej. Pomiędzy nimi znajduje się plac Marii Teresy z pomnikiem cesarzowej po środku.



Tuż obok znajduje się MuseumsQuartier, czyli jedna z 10 największych dzielnic muzealnych na świecie. Znajdują się tam m.in. Leopold Museum, MUMOK (czyli muzeum sztuki nowoczesnej) czy Kunsthalle Wien. Wizytę na MQ zostawiamy sobie na następną wizytę w Wiedniu, teraz idziemy dalej Ringiem dokładniej Burgring, który przy niezwykle okazałym budynku parlamentu przechodzi w Universitatsring.



Parlament sąsiaduje ze strzelistym gmachem ratusza. Siadamy chwilę w przyjemnym parku pod ratuszem. Jest godzina 14:15 czyli minęły 2,5 godz. dokąd przyjechaliśmy do Wiednia.



Tutaj opuszczamy Ring i mijając okazały budynek Teatru Dworskiego (Burgtheater) zagłębiamy się w ulice Starego Miasta.


Znajdujemy Herrengasse i nią dochodzimy do placu św. Michała. Po drodze mijamy Central Cafe, jest jedną z najstarszych literackich kawiarni Wiednia.



Przy Michaelerplatz jest jedna z bram prowadząca do Hofburga - Michaelertor (brama św. Michała), znajduje się tu też postój wiedeńskich dorożek.





Hofburg to zabudowania pałacu cesarskiego, stanowią zlepek budowli z różnych epok, w większości ukrytych za jednolitymi, barokowymi fasadami z czasów Marii Teresy. 

Przechodzimy przez bramę św. Michała, następnie przez In der Burg i jesteśmy na Heldenplatz.




Z Heldenplatz można podziwiać wieże ratusza.



Przez kolejną, okazałą bramę - Burgtor wychodzimy na Ring i idziemy na przystanek tramwajowy tuż obok. Nie, nie chcemy nigdzie jechać. Przy przystankach są budki z jedzeniem. Można tu kupić kiełbaski, bułkę ze sznyclem, kawałek pizzy, burka a nawet porcję makaronu. Decydujemy się na bułki ze sznyclem i idziemy z nimi do Burggarten. Siadamy na trawie i  jemy nasz wiedeński obiad. Muszę przyznać, że jest całkiem dobry.

Jemy w towarzystwie Mozarta ;)



Burggarten, Prunksaal (obecna Austriacka Biblioteka Narodowa) oraz palmiarnia, chyba ten fragment Wiednia najbardziej mi się podobał.



Najedliśmy się (bułka z kotletem kosztowało 3,5 euro i była na prawdę bardzo sycąca), odpoczęliśmy, możemy ruszać dalej. Jakoś tak wychodzi, że wracamy na plac św. Michała i idziemy Kohlmarkt a następnie Graben. Przy tych dwóch eleganckich ulicach znajdziemy butiki najbardziej znanych marek z całego świata. Nas zdecydowanie nie stać na takie zakupy...



Idziemy Graben w stronę placu św. Szczepana, tutaj znajduje się Sthephansdom (katedra św. Szczepana).


Niestety jest częściowo zasłonięta przez rusztowania... Potężna, gotycka katedra dominuje nad placem i całą wiedeńską starówką. Dzieje budowli sięgają XII w. W wieku XV ukończona została najwyższa wieża, natomiast w kolejnym stuleciu dach świątyni został pokryty kolorową dachówką.
Można wejść na liczącą 137m. wieżę katedry po 343 krętych stopniach. My jednak chcemy w innym miejscu zerknąć na Stare Miasto z góry.

Idziemy ulicą Karntner Strasse, główną promenadę Starego Miasta do galerii handlowej Steffl i wjeżdżamy na najwyższe, chyba 7. piętro. Znajduje się tu elegancka Sky Cafe, a my mamy ochotę na kawę. Dlaczego akurat tutaj? Dla widoku jaki możemy podziwiać na tarasie kawiarni, szczególnie nam się podoba widok na Sthephansdom.




Bardzo nam się to miejsce podoba, przyjemności nie zakłóca nawet dość wysoka cena kawy (3,5 euro)


Wracamy na Sthephansplatz i idziemy poszukać spokojniejszych uliczek na Starym Mieście, bo na placu oraz głównych ulicach jest bardzo tłoczno.



Znajdujemy Schonlaterngasse, ulice pięknej latarni. Następnie idziemy Postgasse i Fleischmarkt docieramy do sympatycznej Greichengasse.






Następnie skręcamy w prawo i dochodzimy kanału Dunaju, 



Tuż obok jest niewielka Billa, robimy małe zakupy (m.in. dwa zimne piwa) i idziemy wzdłuż kanału do Ringu. Stubenring dochodzimy do Stadtparku. Tutaj znajdujemy kawałek wolnej trawy, nie jest to łatwe, bo w parku jest dość tłoczno. To z myślą o odpoczynku w parku kupiliśmy piwo :) Bardzo fajnie tak posiedzieć w parku, odpocząć, zimne piwo w tych okolicznościach smakuje wyjątkowo dobrze. Siedzimy, obserwujemy i chłoniemy atmosferę. 



W parku coraz więcej cienia, robi się też chłodniej, słońce pomału zachodzi, ruszamy więc dalej. Szkoda, chwile w Stadtparku były bardzo miłe, każdemu polecam taką przerwę w poznawaniu Wiednia. Choć nie do końca przerwę, bo czy w takim miejscu nie poznajemy miasta i jego mieszkańców?

Wracamy na Ring, dochodzimy nim do Opery i zagłębiamy się w ulice Starego Miasta.



Przed nami ostatni odcinek naszej wiedeńskiej wycieczki, Vienna by night :)

Hofburg i brama św. Michała.


Z placu św. Michała idziemy w stronę Am Hof, tutaj jeszcze nie byliśmy, plac jednak nie robi na nas wrażenia. Przyjemne są za to uliczki położone obok.



Następnie jesteśmy na Graben, jest już spokojniej. Przed nami okazała kolumna Trójcy Świętej, jest typową kolumną morową jakie stawiano na placach katolickich miast środkowej Europy. Były to wota po pustoszących kraje zarazach.



Po placem św. Szczepana krzyżują się dwie linie metra. Po głównym placem zabytkowego Starego Miasta jest drugi plac, stacje metra. My idziemy na U1 i metrem wracamy na dworzec.




Czy podobał nam się Wiedeń? Tak i to bardzo. Podobały nam się niezwykle okazałe budowle, piękne pałace i zadbane parki. Wiedeń zrobił na nas wrażenie fajnego miejsca do życia, choć może na głównych ulicach Starego Miasta było trochę zbyt tłoczno...

Na pewno będziemy chcieli jeszcze wrócić do Wiednia. Z dziećmi. Zwiedzimy niektóre muzea, na przykład Muzeum Historii Naturalnej czy ZOOM Kindermuseum, pojedziemy do oddalonego nieco od centrum pałacu Schonbrunn, może odwiedzimy też znajdujące się tuż obok ZOO, zobaczymy kolorowe domy Hundrtwassera i  pobawimy się w Praterze.  Na szczęście Wiedeń często znajduje się na szlaku naszych wakacyjnych podróży. Teraz już wiemy, że warto się będzie zatrzymać. Podobnie jak w Bratysławie.

5 komentarzy:

  1. Wiedeń jest piękny i choruję już od dawna na dłuższy wypad, by porządnie pozwiedzać. Póki co byłam tylko przejazdem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne miasto... Już samo zaliczenie stolicy do "najbardziej zielonych w Europie" zachęca do zwiedzenia. Fajnie, że natrafiłam na taki post, bo prawdopodobnie wybieram się do Austrii w wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne zdjęcia. Cudowne miasto. Do Wiednia jeszcze nie dotarłam, ale planuję w tym roku.
    Przepraszam, że pytam? Fasolko, to Ty?

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne miasto, to prawda. Odważyłam się w czerwcu, trafiłam na upalny dzień. Było cudownie. Po powrocie trafiłam na Twój blog. Niewiarygodne ale prawie tą samą trasę przebyłam. Stopy dwa dni kurowałam ale... było warto. W tym roku planuję powtórkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też planuję jeszcze wrócić do Wiednia :) Byliśmy niedawno w grudniu i choć Jarmarki są cudne to jednak brakowało mi zielonych, wiedeńskich parków i odpoczynku na trawie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń