Bratysława tętni życiem - 2 stolice w 48h, cz.2.

Pijemy kawę i obserwujemy jak budzi się życie na bratysławskich uliczkach. Właściciele kawiarni i restauracji zaczynają ustawiać stoliki i krzesełka w letnich ogródkach, zniknęły śmieci, pojawiają się coraz liczniejsi przechodnie, a nawet pierwsze wycieczki, po uliczkach zaczyna krążyć turystyczny autobusik...

Przypomnę, że jest ostatni weekend kwietnia i bardzo wcześnie rano przyjechaliśmy do stolicy Słowacji PolskimBusem. O tym jak spędziliśmy poranek i co widzieliśmy możecie przeczytać w poprzednim poście.

My też ruszamy na dalsze poznawanie miasta, choć po intensywnym poranku mamy wrażenie, że całkiem sporo już zobaczyliśmy...

Ruszamy widoczną na zdjęciu powyżej uliczką Panską, mijamy Cumila, dookoła którego zebrała się już spora liczba turystów, Panska przechodzi w Laurinską, a nas zainteresowała jedna z bram po lewej stronie. Wchodzimy, przechodzimy przez sympatyczne podwórko, wchodzimy w następną bramę i jesteśmy na dziedzińcu Pałacu Prymasowskiego (Primacalny Palac), sąsiadującego z Ratuszem. Kiedy byliśmy kilka godzin temu na Primacialnym Namesti, brama na dziedziniec pałacu była zamknięta.


W pałacu mieści się niewielkie muzeum, my jednak nie wchodzimy. Wychodzimy na Primacialne Namestie i wchodzimy na dziedziniec Ratusza (wcześniej również brama była zamknięta). 



We wnętrzu Ratusza mieści się Muzeum Bratysławy, nie mamy w planach go zwiedzać, chcemy jednak wejść na wieże. Okazuje się jednak, że wejście zarówno na wieże, jak i do muzeum jest free :) Tak więc zanim dotrzemy na wieżę oglądamy muzealną ekspozycję. Najciekawsza jest sala dawnego miejskiego archiwum. W jednej z sal jest ciekawe okno, przez które Rynek Główny można obejrzeć w innych barwach ;)


W końcu docieramy na wieże, miejsca tu niewiele, dlatego musieliśmy odczekać chwilę w kolejce.

Rynek Główny i Bratysławski Zamek górujący na Starym Miastem:

Frantiskanske namestie:

Dziedziniec Ratusza oraz  Primacialne Namestie z Pałacem Prymasowskim po prawej stronie:


Schodzimy i idziemy na Rynek, zdecydowanie tu tłoczniej niż rano, woleliśmy ciszę i spokój o pranku, choć oczywiście wielkiego tłum nie ma...




Czerwone budki z pamiątkami na Frantiskanske namestie są już otwarte, szukamy, więc jakiś drobiazgów dla dzieci :)



Spacerujemy jeszcze trochę po Starym Mieście, staramy się wypatrzyć posąg paparazziego, robiącego zdjęcia zza rogu, niestety bez skutku. Jest za to kilka ciekawych wystaw...



Na głównych uliczkach, Michalskiej czy Panskiej jest tłoczno, ale jak to zwykle bywa można znaleźć spokojne, boczne uliczki.


Minęło południe, my kierujemy się w stronę hostelu, w którym mamy zarezerwowany apartament. Hostel położony jest ok. 1,5 km. od rynku. Po drodze możemy zobaczyć Pałac Grassalkovicha, obecnie Pałac Prezydencki, Przed budynkiem, na niewielkim placyku znajduje się nowoczesna fontanna pokoju, na tyłach pałacu mieści się ogólnodostępny, sympatyczny ogród.




Apartament (pokój dwuosobowy, z łazienką i aneksem kuchennym) w hostelu Freddie next to Mercury  zarezerwowaliśmy ok, 1,5 miesiąca wcześniej, bezpośrednio na tronie internetowej hostelu, nie wymagana jest wcześniejsza wpłata zaliczki. Cena pokoju za dobę (z opłatą klimatyczną) wynosi 39,60 euro, miejsce możemy polecić.

Pierwsza połowa dnia trochę nas zmęczyła, więc odpoczywamy w pokoju ponad dwie godziny, po tak wczesnej pobudce potrzebujemy drzemki ;) Na popołudniowo-wieczorny spacer po Bratysławie ruszamy po 16;00. Zaczynamy od odwiedzenia dworca, chcemy sprawdzić, o której godzinie mamy jutro pociąg i ile będziemy musieli zapłacić za bilety.
Planując ten wyjazd szukałam informacji pt. czym i za ile dojechać (dopłynąć) z Bratysławy do Wiednia. Dowiedziałam się, że można statkiem po Dunaju, jednak jest to najdłuższa i najdroższa opcja (no może poza samolotem), lecz niewątpliwie, przy dobrej pogodzie bardzo przyjemna. Można autobusem, na przykład z przewoźnikiem Slovak Lines, bilet w jedną stronę kosztuję 7,70 euro, jedzie się 1,5godz. Najszybciej dojechać można pociągiem, który jedzie 1 godz. i kursuje co godzinę. Nie wiedziałam tylko ile taki bilet kosztuje, na stronie słowackich kolei nie było takich informacji, a w sieci znalazłam jedynie, że bilet w dwie strony kosztuje 14 euro. Optymistycznie założyłam, że w jedną stronę będzie kosztowała połowę mniej, Niestety, Bilet normalny na pociąg z Bratysławy do Wiednia kosztuje 12 euro, czyli sporo więcej niż bilet autobusowy... Gdyby dworzec autobusowy był obok dworca kolejowego, pewnie poszlibyśmy tam i kupili bilet na autobus. Jednak jest on położony w innej części Bratysławy... Tak więc decydujemy się jechać pociągiem.

Z dworca idziemy na ulicę Obchodną czyli Handlową, nazwa zdecydowanie do niej pasuje, jest tu sporo sklepów, barów i restauracyjek. 


Naszym celem jest restauracja Slovak Pub, przeczytałam o niej przed wyjazdem na jakimś blogu, niestety nie pamiętam na jakim, autorka polecała to miejsce. My również polecamy, ciekawy wystrój, dobre jedzenie, miła obsługa, a i ceny nie najwyższe. My zamawiamy Slovenską misę dla dwóch osób (11,90 euro), w jej skład wchodzą bryndzowe halusky, (drobne kluseczki z ciasta ziemniaczano-mącznego z bryndzą, skwarkami i śmietaną) bryndzowe pirchy (pierogi) oraz kapustove stropacky (małe kluseczki z kapustą i skwarkami). Wszystko pyszne, szczególnie dla mnie, miłośnika wszelkich klusek ;)


Z ulicy Obchodnej kierujemy się na nabrzeże Dunaju. Jest tu niewielki deptak, wąski pas zieleni i sporo cumujących statków. Można stąd popłynąć na wycieczkę po Dunaju, na przykład do Wiednia. czy do ruin zamku Devin. Nabrzeżem docieramy do Nowego Mostu, w "kosmicznym spodku" ponad nim mieści się restauracja. 


Tuż obok, poniżej katedry św, Marcina (której jakoś nie mieliśmy okazji zobaczyć w środku, bo akurat była msza i zakaz zwiedzania a teraz jest już zamknięta) jest niewielki plac - Rybne Namestie, tutaj zaczyna się  też jedna z głównych uliczek Starego Miasta - Panska.  Siadamy w letnim ogródku jednej z kawiarenek na placu. Pijemy słowackie piwo i czekamy aż się ściemni. Czas na Bratysławę by night ;)



Po zmroku uliczki tętnią życiem, w letnich ogródkach kawiarni i restauracji jest tłoczno i gwarno, my kierujemy się na Rynek Główny i tu niespodzianka, jest dość pusto i spokojnie. Mnie się bardzo podoba. Łukasz robi zdjęcia, a ja przysiadam na brzegu fontanny i rozkoszuje się chwilą!




Dziedziniec ratusza jest jeszcze otwarty, pięknie oświetlony i pusty, tak samo Primacialne Namesti




My idziemy już na Hurbanowo namestie, gdzie mamy przystanek autobusu, którym wracamy do hostelu. Ostatni rzut oka na oświetlony zamek i tak kończy się ten długi, pełen wrażeń dzień.



Jutro rano pojedziemy do Wiednia i to stolicy Austrii będzie poświęcony kolejny wpis. Czas więc na krótkie podsumowanie pierwszej części naszego wyjazdu - pobytu w Bratysławie.

Słowacka stolica bardzo nam się spodobała, Stare Miasto jest odnowione, zadbane. można znaleźć tętniące życiem, pełne kawiarnianych ogródków ulice, oraz puste, wąskie uliczki. Niewielki, klimatyczny Rynek z ciekawym Ratuszem oraz dwoma przyległymi placami, no i zamek górujący nad miastem. Jednak jeden pełny dzień w pełni wystarcza na poznanie miasta i nie ma potrzeby spędzania tu większej ilości czasu. Ponieważ Bratysława często leży na trasie naszych wakacyjnych podróży, pewnie jeszcze tu zajrzymy. Jeśli chcecie dowiedzieć się czy również do Wiednia będziemy mieli ochotę wrócić, zapraszam na kolejny odcinek :)

3 komentarze:

  1. Pięknie się Bratysława prezentuje. Odnowione kamienice są tworzą klimat tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za ten wpis. Zwiedzałam Bratysławę we wrześniu według waszych wskazówek i było cudownie. Jedzenie w Slovak Pub było genialne, a sama bym nie znalazła tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :)
      Pozdrawiam.
      Asia :)

      Usuń