Bratysławskie uliczki o poranku - 2 stolice w 48h, cz.1.

Dlaczego Bratysława? Bo tam nas jeszcze nie było :) Czy to nie jest dobry powód? Dodatkowo miałam ochotę na niegórski wyjazd, zawsze we dwoje ciągnęło nas w góry, tym razem chciałam poszwendać się po jakimś mieście. No i jeździ tam PolskiBus (z Warszawy przez Częstochowę i Katowice). Ponieważ PolskiBus jeździ też do Wiednia, a Bratysława nie jest duża, bilet powrotny na następny dzień rezerwujemy z Wiednia :)

Do Bratysławy dojeżdżamy po ponad siedmiu godzinach w autokarze (na szczęście w większości przespanych), bardzo wcześnie rano, już o 4:40 w niedzielny poranek. Spędzamy ok,. godziny na dworcu autobusowym, który zatrzymał się niestety w poprzedniej epoce, czekając aż na dworze zrobi się jasno, w końcu jest dopiero koniec kwietnia.
Potem ruszamy na spacer po Bratysławie..





Poznawanie słowackiej stolicy zaczynamy od nowoczesnej części nad Dunajem. Jest tu nowy budynek Słowackiego Teatru Narodowego, galerie handlowe, hotele. Jest 6:00 rano, niedziela i oprócz nas nikogo tu nie ma.




Chcemy wzdłuż brzegu rzeki dojść do Starego Miasta. Niestety, kawałek dalej jest budowa i nie da się przejść. W takim razie postanawiamy znaleźć Modry kostolik, czyli błękitny kościół św. Elżbiety. Nie mamy z tym problemu i już po chwili jesteśmy pod kościołem.


Niebieski kościół o fantazyjnym kształcie i nietypowej, eliptycznej wieży wzniesiono w latach 1907-13 według projektu Odona Lechnera. W tle widać żółty budynek gimnazjum również projektu Lechnera.
Kościół bardzo nam się podoba, niestety jest zamknięty i nie możemy wejść do środka, jest dopiero 6:30, a pierwsza msza będzie o 8:00, więc nie ma sensu czekać.



Idziemy więc w stronę Starego Miasta. Bardzo fajnie tak spacerować po uśpionych ulicach, jest pusto, spotykamy pojedynczych ludzi, głównie wyprowadzających psy... ;) W końcu docieramy do uliczki Venturskiej, jednej z głównych uliczek Starego Miasta, przechodząca w ulicę Michalską, zamknięta przez Michalską Bramę.



Na zdjęciach aż tak tego nie widać ale na ulicy jest strasznie brudno, sporo śmieci, widać, że w sobotni wieczór Bratysława się bawiła... Kilka godzin później po śmieciach nie będzie już śladu, służby działały...

Skręcamy w prawo i docieramy do Hlavne Namestie (Rynek Główny).

Stary Ratusz 

Studnia Maksymiliana.


Jest 7:00 rano, tutaj, tak jak na całym Starym Mieście jest pusto, cicho i spokojnie. Szkoda, że wszystkie kawiarnie są zamknięte, miło byłoby się napić kawy...

Siedzimy trochę na ławce po sąsiedzku z pewnym jegomościem w napoleońskiej czapce...


Idziemy też na położony tuz obok Frantiskanskie namestie.





Następnie wąziutka uliczka Kostolna idziemy obejrzeć ratusz z drugiej strony, można tu też przejść przez dziedziniec Ratusza ale o tej porze jest zamknięty.


Spacerujemy dalej, chwile później jesteśmy na Hviezdoslavovo namiestie, tutaj tez jest Słowacki Teatr Narodowy, tym razem mieści się w okazałym, neorenesansowym gmachu, przed wejściem stoi marmurowo-brązowa Fontanna Ganimedesa.



Obok naszą uwagę zwraca niewielki kościółek z kopułką, która kojarzy nam się z cerkwią. Jak dowiadujemy się z przewodnika jest to kościół Notre Dame z połowy XVIII w., w którym w każdą druga niedzielę miesiąca odprawiane są msze w języku polskim.


Wracamy na ulicę Michalską mijając po drodze Cumila :)





Następnie znowu jesteśmy na ulicy Michalskiej, pojawili się panowie sprzątający :) Idziemy do Bramy Michalskiej i dalej na ulicę Bastova, skąd mamy dobry widok na Zamek.







I to właśnie Bratislavsky Hrad jest naszym kolejnym celem. Chwilę później mijamy bramę, która otwierana jest o 8:00, my jesteśmy zaledwie 20min. później. Zamek robi na mnie spore wrażenie, jest zdecydowanie większy niż się spodziewałam. Dodatkowo jest tu oczywiście pusto.



Na szczęście nasz aparat umie zrobić zdjęcie sam ;) Swoją drogą taka refleksja: mamy lustrzankę cyfrową bez live vive i niestety coraz mniej ludzi wie jak takim aparatem robić zdjęcia, nie wiedzą jak patrzeć prze wizjer. Dalego wolimy robić sobie wspólne zdjęcia sami...



Zamkowe wnętrza można zwiedzać dopiero od 10:00, nam jednak to nie przeszkadza, nie mieliśmy takich planów. Na tyłach zamku trwa remont, prace trwają nawet w niedziele rano, na szczęście od frontu zupełnie nie było ich słychać. Kiedyś będzie to wyglądało tak:


My podziwiamy widok na Bratysławę :)









Schodzimy na dół i kierujemy się znowu w stronę rynku.








Bardzo miło tak pospacerować urokliwymi i niemal całkiem pustymi o tej porze uliczkami.
W końcu docieramy na róg ulicy Venturskiej i Panskiej. Na szczęście niektóre kawiarnie są już czynne.



Dalszy ciąg naszego dnia w Bratysławie wkrótce :)


1 komentarz:

  1. W Bratyslawie i w Wiedniu bylam na szkolnej wycieczce ponad 20 lat temu.Niewiele pamietam juz, wiec fajnie z Wami pospacerowac po tych miejscach.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń