Osor raz jeszcze, na pożegnanie.

Jak już pisałam w pierwszym wpisie dotyczącym wakacji, załamanie pogody i zapowiadane burze wygoniły nas z Cresu wcześniej niż planowaliśmy. Niestety. Pobyt na Cresie podsumuję w następnym poście, opiszę też przeprowadzkę na Istrię.
Teraz zapraszam po raz ostatni do Osoru. Miasteczko nas zachwyciło, spędziliśmy tam sporo czasu, spacery w ciągu dnia i wieczorami. Pyszna pizza w pizzerii Ofrej i zimne piwo na "naszym murku" na głównym placyku. Fajnie było!











I nasz ostatni wieczór w Osorze :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz