Góra Zborów w samym sercu Jury.

Minęła długa zima (w tym roku jakoś wyjątkowo mi się dłużyła) i przyszła wiosna. Na szczęście zimą nie byliśmy skazani na siedzenie w domu i prawie w każdą niedzielę jeździliśmy za miasto, na Jurę. Jednak były to spacery w najbliższej okolicy: Zielona Góra, Góry Towarne, Olsztyn czy Sokole Góry – to były cele naszych niedzielnych spacerów. Kiedy przyszły cieplejsze, wiosenne dni przyszła pora, żeby ruszyć się gdzieś dalej.
W pierwszą kwietniową niedzielę zapakowaliśmy się do samochodu (a odkąd jest nas pięcioro jest co pakować ;) ) i ruszyliśmy w kierunku Podlesic. Wznoszące się nad wsią wzgórza, a dokładnie najwyższe z nich, jest celem naszej dzisiejszej wycieczki. Góra Zborów – 462m n.p.m., jest najwyższym wzniesieniem w okolicy a jej bezleśny wierzchołek stanowi świetny punkt widokowy. Na zboczach znajdują się liczne skałki o wysokości do 30m. co sprawia, ze jest to jedno z popularniejszych miejsc skałkowych na Jurze.



Dojeżdżamy do Podlesic drogą 792 od strony Żarek, wzniesienie widoczne jest z daleka, zostawiamy samochód na parkingu po prawej stronie drogi i ruszamy. Idziemy najpierw czarnym szlakiem przez las. Na samym początku odbijająca w prawo, mocno pod górę, ścieżka prowadzi do Jaskini Głębokiej, która od roku udostępniona jest dla zwiedzających. Byliśmy tutaj w czerwcu ubiegłego roku i oglądaliśmy jaskinie. My mijamy tą ścieżkę i idziemy prosto czarnym szlakiem. Docieramy do skrzyżowania szlaków. W tym miejscu nasz czarny szlak się kończy, a z dwóch stron dochodzą szlaki zielony oraz czerwony i oba prowadzą dalej razem na górę. Skręcamy w prawo i idziemy dalej szlakami czerwonym i zielonym.


Ścieżka zaczyna wznosić się do góry, zaczynają pojawiać się pojedyncze wapienne ostańce, wychodzimy z lasu, pojawiają się jałowce. Ostatni raz byliśmy tutaj, na górze, jakieś dwa lata temu i trochę się zmieniło. Spora część jałowców i innych rosnących tu krzewów została wycięta, dzięki czemu odsłonięte zostały wapienne ostańce i jest bardziej malowniczo. Na szczycie Góry Zborów znajduje się mała, betonowa wieżyczka.



Jesteśmy zaskoczeni ilością ludzi, sporo tu spacerowiczów i jeszcze więcej wspinaczy. Zresztą nic dziwnego, to jeden z pierwszych tej wiosny tak ciepły i słoneczny weekend. Po większości trudniejszych, ciekawszych skałek wspina się jakiś pająk, jak na skałkowiczów mówią chłopcy.


My szukamy jakiegoś ustronnego miejsca na mały piknik, udaje nam się znaleźć przyjemny zakątek na uboczu, gdzie nikt nie zagląda, Nie jest to może super widokowe miejsce, ale jest spokojnie. Rozkładamy Hani kocyk, na którym nasz Mała Podróżniczka trochę siedzi a trochę leży na brzuszku skubiąc trawkę. Chłopcy wspinają się na skałki dookoła i szukają wśród wapiennych kamieni kości dinozaurów. Niektóre z nich na prawdę przypominają kości tych prehistorycznych gadów.




Niestety w miłym otoczeniu oraz ciepłych promieniach kwietniowego słońca czas szybko mija i pora wracać do domu. Łukasz pakuje nasze rzeczy a ja motam Hanię w chustę. Naprawdę gorąco polecam taki sposób noszenia niemowlaków, nosiłam tak maleńką córeczkę jesienią, kiedy była zbyt mała do typowego nosidła. Nosiłam zimą, kiedy otulonej w chustę i moją kurtkę było jej cieplutko. Również teraz, kiedy przyszła wiosna a córeczka jest coraz większa, chusta świetnie się sprawdza. Tą samą drogą, którą przyszliśmy docieramy z powrotem na parking.
Polecam gorąco wycieczkę na Górę Zborów. Położone w samym centrum Jury wniesienie jest niezwykle malownicze i rozpościera się stąd widok na całą okolicę.

1 komentarz:

  1. Dziękuję pięknie za cenne wskazówki. Jutro wybieram się z mężem na górę Zborów i nie do końca wiedziałam jak się tam dostać. Dzięki pani cennym wskazówkom będzie o wiele łatwiej i milej. Jesteśmy ludźmi grubo po 50 ale lubimy przebywać razem w pięknych miejscach. Pozdrawiamy serdecznie panią oraz całą milutką gromadkę.
    Jola

    OdpowiedzUsuń