Ogrodzieniecki zamek, orle gniazda w miniaturze oraz kolejna jurajska jaskinia.

Po deszczowym, chłodnym tygodniu przyszła słoneczna i ciepła sobota. Takich dni nie lubimy marnować więc zapakowaliśmy się rano do samochodu i ruszyliśmy na Jurę :) Ostatni czerwcowy weekend i ostatnia dłuższa wycieczka przed dniem ZERO, który został wyznaczony na 17. lipca ;)




Dzisiejszym celem jest Ogrodzieniec, a dokładnie Podzamcze, bo to tutaj znajduje się jeden z najbardziej znanych jurajskich zamków. Jednak o samym zamku będzie za chwile, najpierw ruszymy szlakiem wszystkich orlich gniazd :) Tak, tak, oprócz imponującego ogrodzienieckiego zamku można w Podzamczu obejrzeć pozostałe warownie wzniesione przez króla Kazimierza i to nawet takie, jak wyglądały w czasach swojej świetności. W czerwcu został otwarty Park Zamków Jurajskich, w którym możemy obejrzeć odtworzone jurajskie zamki w skali 1:25.
Muszę przyznać, że czekałam na takie miejsce :) Nieraz podziwiając ruiny, któregoś z zamków zastanawialiśmy się jak on mógł kiedyś wyglądać. W końcu nasza ciekawość została zaspokojona :) I muszę przyznać, że jeden z zamków, ten mi najbliższy i najbardziej mi znany - zamek w Olsztynie - mocno mnie rozczarował. W tej chwili ruiny zamku wyglądają przepięknie, okazuje się, że w czasach swojej świetności nie prezentował sie jakoś szczególnie... Przepiękne natomiast były zamki leżące w środkowej części Jury: Mirów, Morsko, Smoleń itp.




Niestety park, choć otwarty, nie jest jeszcze całkiem gotowy: zamek Ogrodzieniec jest jeszcze dopracowywany, brakuje zamku Bobolice oraz Wawelu (one mają być niedługo), być może pojawi się też Jasnogórski Klasztor, który wprawdzie jurajską warownią nie jest ale charakter obronny posiada, no i znajduje się w Częstochowie, która jest początkiem wyżyny. Na dzieci w parku czeka fajny plac zabaw oraz dmuchana zjeżdżalnia. Minusem jest wysoka cena biletów, my za naszą rodzinę zapłaciliśmy 40zł., park nie jest zbyt duży i uważam, że opłata za wstęp powinna być niższa.
Park Zamków Jurajskich został usytuowany u stóp prawdziwego zamku. Oczywiście przed wejściem na teren warowni musimy kupić bilety. Jest kilka opcji, my wybieramy bilet standard (normalny: 5,5zł, ulgowy: 4,5zł, dzieci do lat 7: gratis). Można też wybrać opcję zwiedzania zamku wraz z wystawami oraz połączyć zwiedzanie ogrodzienieckiego zamku z Grodem na Górze Birów. My już na Górze Birów byliśmy podczas naszego poprzedniego pobytu w Podzamczu, dwa lata temu i tym razem sobie odpuściliśmy to miejsce ale pewnie kiedyś tam jeszcze wrócimy, bo warto :)
Zamek Ogrodzieniec w Podzamczu był i jest jednym z najbardziej imponujących jurajskich warowni, jest też jedynym z lepiej zachowanych. Gród istniał tu już w XIIw, jednak dopiero Kazimierz Wielki postawił tu kamienną warownię, następnie zamek przechodził w ręce wielu rodów. Został zniszczony podczas szwedzkiego potopu i nie udało się go już odbudować. Zwiedzanie zaczynamy od otoczonego murem podzamcza, mur jest połączony skałkami wapiennymi o fantastycznych kształtach m.in. Wielbłąda. Następnie pokonujemy kamienny most, przechodzimy przez bramę i jesteśmy na dziedzińcu. Można tu zaopatrzyć się  w miecze, hełmy i inne mniej lub bardziej ciekawe pamiątki oraz posilić się w Karczmie Rycerskiej. My jednak idziemy do góry, sporo tu kręconych schodów, którymi możemy dostać się na wyższe kondygnacje. Można również wejść na wieże, chłopcy idą sami, ja po tylu schodach już mam dosyć wspinania się ;) Wieże są dwie: Kredencerska i Skazańców, podczas naszego pobytu na zamku otwarta była jedynie ta pierwsza.  Oj, jest tu gdzie pochodzić: schody, korytarze, zakamarki.


Na koniec idziemy na lody oraz kawę, kupujemy chłopcom dwa drewniane toporki i ruszamy w powrotną drogę. Jednak nie jedziemy prosto do domu. Zatrzymujemy się jeszcze tuż za Podlesicami, pod górą Zborów. Dzisiaj jednak nie będziemy wędrować na górę (już nie czuję się na siłach), będziemy schodzić w dół. Dowiedzieliśmy się, że została udostępniona dla zwiedzających Jaskinia Głęboka. Jaskinia już kiedyś była ogólnodostępna, jednak została zamknięta rok temu z powodu osuwających się skał. W tej chwili została zabezpieczona, wytyczono trasę turystyczną i można ją zwiedzać. Jednak turyści wpuszczani są jedynie z przewodnikiem, teoretycznie co godzinę o równych godzinach ale w praktyce trzeba poczekać aż zbierze się przynajmniej 5 osobowa grupa. Wejście jest wprawdzie z przewodnikiem ale jego rola polega jedynie na otwarciu kraty przy wejściu i zejściu z turystami w głąb jaskini. Jaskinia jest rzeczywiście głęboka, jednak nie ma w niej jakiś ciekawych form naciekowych. Mimo wszystko warto ją obejrzeć będąc w okolicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz