Popołudnie w Rovinj i rzut oka na Vodnjan.


Kolejny dzień wakacji i kolejne do południe spędzone na plaży. Popołudniu ruszamy na wycieczkę - kierunek Rovinj.

Parkujemy samochód niedaleko portu i ruszamy. Niestety zapomniałam przewodnika, nie mamy więc mapki miasteczka. Wprawdzie  wcześniej dużo czytałam o Rovinj, oglądałam zdjęcia, ale z mapką byłoby chyba łatwiej...? A może nie, może lepiej właśnie tak: bez mapy, bez przewodnika, po prostu iść przed siebie i dać się porwać wąskim, stromym uliczką...?









Idziemy, więc przed siebie, kierując się w górę. Chcemy dojść do położonego w najwyższym punkcie kościoła św. Eufemii. Idziemy uroczymi, wąskimi uliczkami, wybrukowanymi niezwykle śliskimi kamieniami i bez problemów docieramy do kościoła.


Dzisiaj jest sobota, a w sobotę są śluby. Z kościoła wychodzi akurat młoda para, przed drzwiami stoi sporo ludzi, również dookoła zebrał się tłum, częściowo gości, częściowo turystów.


Chcemy wejść do wnętrza świątyni, ale okazuje się, że odbywa się właśnie kolejny ślub. Wycofujemy się, więc, nie udaje nam się również wejść na kościelną wieżę... Okrążamy jedynie kościół i ruszamy w dół.


Główna uliczka odchodząca spod kościółka – uliczka Grisia, którą miejscowi artyści wykorzystują jako pasaż wystawniczy, jest mocno zatłoczona, ale wystarczy odejść w jedną z bocznych uliczek, żeby znaleźć ciszę i spokój.


Schodzimy na dół, na plac Marszałka Tito. Możemy tutaj podziwiać Bramę św. Krzyża oraz Łuk Balbi. Stąd kierujemy się na targ, gdzie kupujemy suszone figi i winogrona, oczywiście mocno za nie przepłacając... Tuż obok targu jest plac zabaw, gdzie chłopcy mogą chwilę poszaleć. Następnie podziwiamy widok na wyrastające wprost z morza kamieniczki, niestety światło nie jest zbyt korzystne...



Następnie kierujemy się w stronę ulicy, przy której stoi nasz samochód. Oczywiście nie idziemy tam najkrótszą drogą, tylko znowu pozwalamy prowadzić się wąskim uliczkom :)


Jestem zachwycona Rovinj, dwugodzinny spacer to zdecydowanie za mało, aby nacieszyć się atmosferą tego miejsca, mam nadzieję, że kiedyś tu jeszcze wrócimy na dłużej.

Znajdujemy nasz samochód, wsiadamy i ruszamy w drogę powrotną na camping. Udaje mi się jednak namówić Ł. na krótki postój w Vodnjanie, małym miasteczku położonym na wzgórzu niedaleko Fazany. Wjeżdżamy do centrum, zostawiamy samochód tuż obok głównego placu i idziemy na spacer.



Na rynku uwagę zwraca późnogotycki budynek biblioteki:


Idziemy w stronę kościoła św. Błażeja, który jest największym kościołem na Istrii. Niestety dość mocno tutaj wieje, miasteczko położone jest na wzgórzu, słońce, które zaszło chwile wcześniej, już nie ogrzewa i robi nam się zimno. Wracamy, więc do samochodu i wracamy na camping. Choć nasz pobyt w Vodnjan był tak krótki, to warto było tu przyjechać.




Dopisek po latach:


Trzy lata później wróciliśmy do Rovinji na dłuższy spacer - zapraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz