Jesienne Tatry Zachodnie urodzinowo

Kilka lat temu Najstarszy zamarzył o urodzinach w górach. Od tego czasu staramy się spełniać to marzenie. W tym roku wybór padł na Tatry Zachodnie, schronisko na Hali Kondratowej i wycieczka na Czerwone Wierchy. Wyjazd planowany kilka miesięcy wcześniej, jedyny termin i cudowna pogoda w prezencie dla Syna. Zapraszam na małą fotorelację z dwudniowego wyjazdu w Tatry Zachodnie.


Wyjeżdżamy z domu w piątkowy poranek, 12.października, kierunek Zakopane - Kuźnice. Zostawiamy samochody na jednym z płatnych parkingów niedaleko dolnej stacji kolei linowej na Kasprowy Wierch i ruszamy na szlak. Stąd podejście na Halę Kondratową zajmuje około godziny i nie jest zbyt wymagające. Pokój w schronisku mieliśmy zarezerwowany już kilka miesięcy wcześniej, pokój ośmioosobowy (byliśmy w nieco większym składzie), teraz wolne miejsce było tylko na podłodze, a i tego niezbyt dużo. Schronisko jest malutkie, bardzo kameralne, niestety przy tej ilości turystów traci urok... (pogoda jest cudowna, piękna ciepła jesień więc turystów w górach jest bardzo dużo).

Zaczynamy od kawy i urodzinowych muffin z symboliczną świeczką :) 


Jest jeszcze dość wcześnie i niektórzy ruszają na Giewont. Wędrówka w obie strony zajmuje 2,5 godz., jest już późne popołudnie, więc ludzi na szlaku mniej. Ja niestety nie byłam, więc zdjęć tylko kilka, nie mojego autorstwa.




Następnego dnia ruszamy niebieskim szlakiem na Przełęcz Kondracką. Jest godzina 9:00, piękna, ciepła sobota, więc i turystów na szlaku sporo. 



Na przełęczy mamy wybór, możemy iść na prawo, gdzie niebieskim szlakiem, w około 30min. dojdziemy na Giewont. Oczywiście jeśli nie utkniemy w korku a tego dnia korek był.... My wybraliśmy lewą stronę, czyli szlak żółty, którym ok. 40min. szliśmy na Kopę Kondracką, 2005 m n.p.m.






Widok na Doline Kondratową z Kopy Kondrackiej.



Kopa Kondracka, pierwszy z Czerwonych Wierchów jest pierwszym dwutysięcznikiem zdobytym przez Najmłodszą. Gratulujemy!

Stąd można iść na prawo zdobywając kolejne Czerwone Wierchy. My jednak, po krótkim odpoczynku, idziemy w drugą stronę, schodzimy na Przełęcz pod Kopą Kondracką. Tutaj jest cieplej, mniej wieje, więc odpoczywamy dłużej.


Następnie idziemy jeszcze kawałek czerwonym szlakiem w stronę Kasprowego Wierchu, widoki są przepiękne i żal schodzić w dolinę...









Do schroniska z Przełęczy pod Kopą Kondracką wracamy zielonym szlakiem, jest bardziej stromy niż niebieski prowadzący na Przełęcz Kondracką.

To był piękny, jesienny weekend i Tatry prezentowały się wspaniale, pomimo bardzo dużej ilości turystów na szlaku, za czym nie przepadamy, do domu wracamy bardzo zadowoleni.

1 komentarz:

  1. No takie urodziny to mi się podobają. Góry, otoczenie przyrody, cudownie... :)
    Pozdrawiam!

    https://wolnosc-ponad-wszystko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń