Czeska i Saksońska Szwajcaria, idealne miejsce na letni weekend.

Przepiękne krajobrazy, cudowne formy skalne, urokliwe wioski i zadbane miasteczka - to wszystko znaleźliśmy podczas weekendowego wypadu na pogranicze czesko-niemieckie. Rejon zwany Czeską i Saksońską Szwajcarią przerósł nasze oczekiwanie, a w ciągu dwóch dni udało nam się zobaczyć jedynie niewielką cześć tego co ma do zaoferowania. Na pewno jeszcze tam wrócimy.


Pomysł odwiedzenia tego rejonu pojawił się już kilka lat temu ale jakoś się nie składało... Tym razem też mieliśmy jechać gdzieś indziej, jednak kiepskie prognozy zmusiły nas do zmiany kierunku. I bardzo dobrze, bo Czeska i Saksońska Szwajcaria nas zachwyciła. 
Podczas dwudniowego pobytu zdążyliśmy zobaczyć jedynie najbardziej znane i popularne miejsca, jednak rejon ten ma dużo więcej do zaoferowania: bardzo dużo szlaków pieszych i rowerowych, niewielkie wioski z pięknymi, zabytkowymi domami, urocze miasteczka i wijąca się pomiędzy wzgórzami Łaba. 

Jako bazę wybraliśmy pięknie położoną wioskę Vysoka Lipa i kemping Masquito, który na dwa dni był ok ale jeśli kiedyś tam wrócimy, poszukamy innego miejsca.


Szwajcaria Saksońska.


Most Bastei.
Poznawanie rejonu zaczęliśmy od niemieckiej części i słynnego, kamiennego mostu Bastei. Samochód zostawiamy na dużym parkingu i idziemy asfaltową droga w stronę hoteli. Wiemy, że do kamiennego mostu można dojść w kilka minut lub iść na dłuższą wędrówkę szlakiem niebieskim, następnie zielonym, które prowadzą znacznie dłuższą droga (ok. 2godz.). Mieliśmy w planach dłuższą wędrówkę, jednak nie jesteśmy pewni gdzie mamy iść i wybieramy krótszą drogę. Dość szybko docieramy do głównej atrakcji - kamiennego mostu Bastei. Na początku podziwiamy go z punktu widokowego (piękne widoki nie tylko na most), następnie przechodzimy po moście. 








Z innego punktu widokowego, żemy podziwiać rzekę Łabę i dalszą okolicę.



Po przejściu przez most, po lewej stronie znajduje się wejście do ruin zamku (wstęp płatny), z zamku niewiele zostało ale mimo to warto tu wejść, bo znajdują się tu bardzo fajne punkty widokowe.





Choć nie udało nam się do końca zrealizować planu dłuższego spaceru, jesteśmy bardzo zadowoleni z wizyty w Bastei. Jest to najpopularniejsze miejsce Szwajcarii Saksońskiej ale nic dziwnego. Widoki są zachwycające, formy skalne robią ogromne wrażenie a kamienny most jest niezwykle malowniczy.


Czeska Szwajcaria.


Na początek drugiego dnia największa atrakcja po czeskiej stronie - Brama Pravcicka. 
Są dwie opcje dojścia pod bramę: dłuższa (ok. 2 godz.) z Mezni Louka oraz druga, prawie połowę krótsza, początek szlaku przy drodze między Mezni Louka a miejscowością Hrensko. Pomiędzy Mezni Louka a Hrensko kursuje autobus.
My wybieramy dłuższą opcję, po pierwsze dlatego, że mamy ochotę na dłuższy spacer, po drugie liczymy, że będzie tu mniej ludzi.

Na szlaku było faktycznie bardzo pusto, szczególnie podczas spaceru do bramy ale jest to głównie zasługa wczesnej pory, na szlak ruszamy o 9:00. 
Jeśli tak jak my wędrujecie z dziećmi, warto na początku szlaku zejść na Ścieżkę Rysia, bardzo ciekawe miejsce, naszym młodzym dzieciom bardzo się podobało.

Szlak do bramy Pravcickiej nie jest zbyt wymagający i dość łagodnie pnie się do góry. Na początku nie zapowiada się zbyt ciekawie, ale po jakiś 20 min. pojawiają się pierwsze skały a im dalej jest zdecydowanie lepiej. Skały są tutaj na prawdę imponujące i robią bardzo duże wrażenie. Do tego co jakiś czas odsłaniają się widoki na bliższą i dalszą okolicę. Ja jestem zachwycona, jest pięknie.







Tuż przed podejściem do bramy szlaki się łączą i robi się tłoczniej. Dojście tutaj zajęło nam ok. 2 godz,, czeskie oznaczenia pokazywały czas 70min. ale jest to raczej mocno zaniżony czas przejścia.




Aby wejść na punkty widokowe powyżej mostu trzeba kupić bilety (75CZK bilety normalne, 25CZK ulgowe).





Popołudniu jedziemy do uroczej wioski Jetrychowice, zostawiamy samochód na parkingu przy głównej ulicy (na przeciwko informacji turystycznej), naszym celem jest Skała Mariina z oryginalną wiatą. Strzałki informują, że do skałki jest 1,5km, niezbyt daleko, jednak trzeba się będzie trochę zmęczyć. Ale warto!








Idąc dalej dojdziemy do kolejnych skał i punktów widokowych, my jednak wracamy do Jetrychowic.



Na pożegnanie z Czeską Szwajcarią odwiedzamy wieżę widokową koło wsi Ruzova. Samochód zostawiamy na parkingu przy drodze i podchodzimy ok. 200m. Trzeba przyznać, że wieża jest niezwykle oryginalna a widoki bardzo sympatyczne.






To, co, obok widoków i niezwykłych form skalnych, zachwyciło nas w tych rejonach, to piękne, stare domy po czeskiej stronie, możemy je spotkać niemal w każdej wiosce. Niestety podziwiałam je głównie z okien samochodu, stąd brak zdjęć. 

Z żalem żegnamy się z tym rejonem, pobyt tutaj przerósł nasze oczekiwania, wyjeżdżamy oczarowani. I na pewno jeszcze wrócimy, żeby odkryć mniej znane miejsca. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz