Z widokiem na Sarajewo.

Stolice Bośni i Hercegowiny po raz pierwszy odwiedziliśmy w 2014 roku, robiąc sobie dwudniową przerwę w podróży. Wtedy Sarajewo nas urzekło i mieliśmy wielką ochotę tam wrócić. Okazja nadarzyła się podczas wakacji w 2017 roku, kiedy to na zakończenie podróży zatrzymaliśmy się w okolicach Foczy i Parku Narodowego Sutjeska. Pierwszy dzień spędziliśmy w górach, na drugi jakoś nie mieliśmy pomysłu, postanowiliśmy więc odwiedzić Sarajewo, bo wizyta w tym wyjątkowym mieście jest zawsze dobrym pomysłem.



Droga z Foczy do Sarajewa niezwykle malownicza, prowadzi przez większą część malowniczym kanionem rzeki Bistrica. Dla kierowcy droga jest mocno męcząca, jest wąska i bardzo kręta, natomiast dla pasażera jest to prawdziwa uczta dla oczu.

Podczas poprzedniego pobytu w stolicy Bośni i Hercegowiny (klik), byliśmy bardziej nastawieni na zwiedzanie miasta, tym razem chcieliśmy się po prostu przespacerować jego klimatycznymi uliczkami, wypić pyszną kawę i nacieszyć atmosferą tego miasta. Jednak postanowiliśmy też zobaczyć coś nowego, na co wtedy zabrakło nam czasu. Pierwszym miejscem był cmentarz Kovaci, w którego nowej części spoczywają ofiary wojny 1992-95, a także Alija Izetbegović, prezydent Bośni i Hercegowiny w latach 1990-96.



Przechodzimy lewą stroną cmentarza do znajdującego się powyżej Żółtego Bastionu, stanowiącego część twierdzy sarajewskiej. Można z tego miejsca podziwiać piękną panoramę miasta.




Po zejściu na dół idziemy do najstarszej części Sarajewa -  Baščaršiji. Poprzednio klimatyczne, nieco orientalne uliczki starej, tureckiej dzielnicy mnie zachwyciły, tym razem niestety jest tu niezwykle tłoczno, zbyt tłoczno... Praktycznie nie robię nawet zdjęć... Spacerujemy więc trochę i idziemy do kawiarni, czas na bośniacką kawę i pyszną, niezwykle słodką baklawę.




Tym razem Sarajewo nas trochę zmęczyło i pewnie gdybyśmy byli tu po raz pierwszy, nasze wrażenia z tego miasta byłyby nieco inne. Na koniec jedziemy jeszcze do położonego pod Sarajewem kurortu Ilidža. Poprzednio zabrakło nam czasu na to miejsce a wydaje nam się, że spacer po parku zdrojowym będzie dobrym pomysłem po gorącym i zatłoczonym Sarajewie.
Niestety i to miejsce nas dzisiaj rozczarowuje... może to taki dzień?
Przeczytaliśmy w przewodniku, że z parkingu szeroka aleja prowadzi do źródeł rzeki Bosny, może okolica samych źródeł jest przyjemna, trzeba jednak pokonać 2,5km. w jedną stronę. My już dzisiaj mieliśmy trochę dość chodzenia... Natomiast sama aleja jest zupełnie nieciekawa a całkiem sympatyczne budynki domu zdrojowego oraz plac go otaczający jest akurat w remoncie...
Siadamy więc na ławce w cieniu, jemy pyszne burki kupione w piekarni w Sarajewie i wracamy na nasz kemping koło Foczy...


Mimo, że wizyta w Sarajewie nie była tak udana jakbyśmy chcieli, nie żałuję tej wycieczki. Stolica Bośni i Hercegowiny nadal jest dla mnie miastem wyjątkowym i zawsze będę tam chętnie wracać.

Zapraszam gorąco do relacji z naszej pierwszej wizyty w Sarajewie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz