Z widokiem na Maglić - Narodowy Park Sutjeska w Bośni i Hercegowinie.

Bośnia i Hercegowina to bardzo górzysty kraj, więc spędzając tam część wakacji w 2017 roku musieliśmy się w te góry wybrać. Wybraliśmy sobie najstarszy park narodowy w kraju oraz widok na najwyższy szczyt Bośni i Hercegowiny. Niektórzy z naszej ekipy mieli ochotę go zdobyć, nie jest bardzo wysoki - 2386 m n.p.m. ale jakoś nie wyszło.  Mimo to wycieczka była udana a widoki przepiękne.




Ostatnią cześć naszych bałkańskich wakacji (wcześniej byliśmy w okolicach Mostaru w BiH, następnie na chorwackiej Korczuli, opisy tych miejsc znajdziecie na blogu) postanowiliśmy spędzić w południowo-wschodniej części BiH, w Narodowym Park Sutjeska i jego okolicach. Jako bazę noclegową wybraliśmy Autocamp Drina, nad rzeką Driną niedaleko Foczy. Kemping jest zdecydowanie godny polecenia, niewielki, bardzo zadbany, czysty, jedyny minus to brak cienia.


Można skorzystać z organizowanego przez właścicieli raftingu na Drinie. Niestety nie jest to tania przyjemność a nasz wakacyjny budżet był już na wyczerpaniu.

Przyjechaliśmy w tą część BiH ze względu na góry. Niestety niełatwo znaleźć informację na temat możliwości wycieczek po Parku Narodowym Sutjeska, niełatwo też kupić mapę turystyczną... Najwięcej informacji znaleźliśmy na temat wędrówki na szczy Maglić, nic dziwnego, jest to w końcu najwyższa góra w kraju. My jednak na Maglić raczej się nie wybieramy, Łukasz z Mikołajem by chcieli, dla mnie na takie góry jest zdecydowanie za gorąco. Wolę jakąś łatwiejszą wycieczkę. Łukasz znajduje gdzieś w sieci opis wycieczki do jeziora Trnovacko, koło informacji turystycznej w Tjeniste znajdujemy też dużo mapę z zaznaczonymi szlakami, okolica, która nas interesuje też jest. Wiemy, że na Prjevor można wjechać samochodem,


Aby dojechać na Prjevor należy w Tjeniste (na początku wsi, jadąc od Foczy) skręcić w lewo koło starej stacji benzynowej. Chwilę po minięciu ostatnich domów, na drodze jest szlaban i trzeba uiścić opłatę, niewysoka ale nie pamiętaj już ile. Droga tylko na początku jest asfaltowa, dość szybko asfalt znika, a szutrowa droga jest pełna dziur i wybojów. Jedziemy do dość wolno, cały czas przez las, drogę można pokonać zwykłym osobowym samochodem ale nie jedzie się zbyt dobrze. Droga na Prjevor zajęła nam chyba ok. 45min. (od zjazdu z głównej drogi). Na mapie widać drogę, którą jechaliśmy, prowadzi przez Lokva Domecista. Można stamtąd wejść na Maglić, oznaczenia pokazywały: 4,85km., 3h.
Choć droga na Prjevor (1660m n.p.m.) była męcząca i niełatwa dla kierowcy, warto było ją jednak pokonać, na górze jest pięknie.




Stąd na Maglić można wejść również w 3h, my kierujemy się w stronę Trnovacko j.


Idzie się dobrze, droga jest na początku dość szeroka i równa, później robi się węższa i bardziej kamienista. Prowadzi dość łagodnie bokiem zbocza, cały czas towarzyszą nam piękne widoki.




Po drodze spotykamy tutejszego kowboja ;)




Po jakiś 30-40 min. od Prjvora szlak do jeziora odbija ścieżką na prawo, dość stromo w dół. Schodzimy nią kawałek, cały czas mocno tracąc wysokość. Ponieważ temperatura jest dość wysoka i trochę przeraża mnie wizja wdrapywania się tą ścieżka z powrotem, uznaję, że chyba nie ma sensu iść dalej do jeziora. Schodzimy coraz bardziej do lasu, widoków już nie ma, jakoś mi się nie chce. Łukasz, choć bardzo niechętnie ale przystaje na zmianę planów i wracamy na Prjevor...



Nie idziemy jednak od razu do samochodu. Niedaleko miejsca, gdzie zostawiliśmy samochód widać wieżę widokową (w przeciwnym kierunku niż Maglić), postanawiamy do niej dojść, droga zajmuje nam 10-15min. Z wieży roztacza się piękna panorama z najwyższym szczytem BiH w roli głównej.






W tych pięknych okolicznościach przyrody pijemy kawę (jesteśmy zawsze przygotowani) i jemy drugie śniadanie.



To była bardzo udana wycieczka, choć nie doszliśmy do naszego celu. Polecam bardzo to miejsce, jest na prawdę przepięknie.

Wracając zatrzymujemy się w Foczy, niewielkim i bardzo nieciekawym miasteczku nad Driną. Chcemy wypłacić pieniądze z bankomatu i coś zjeść. Z pierwszym nie mamy problemów, bez trudu znajdujemy bankomat. Natomiast znalezienie dobrze wyglądającego miejsca, gdzie moglibyśmy zjeść obiad zajmuje nam trochę czasu. W końcu trafiamy na pizzerię, pizza jest niezła, rachunek nieduży, wychodzimy zadowoleni. Na końcu robimy jeszcze małe zakupy w supermarkecie i wracamy na kemping.

2 komentarze:

  1. Bośnia i Hercegowina wydają się jeszcze tak nieodkryte turystycznie, że warto zajrzeć w te strony ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię takie tereny, trekking w górach Bośni jest moim celem od kilku lat. Może w końcu się uda!

    OdpowiedzUsuń