Co warto zobaczyć w Albanii? Przewodnik całkiem subiektywny ;)

Przyszła wiosna, najwyższy czas zaplanować letni wypoczynek :) W ostatnich latach Albania stała się popularnym kierunkiem wakacyjnych podróży. Kusi pięknymi widokami, ciepłym morzem oraz niskimi cenami, dodatkowo obiecując lekko "orientalną" nutę :)
Odwiedziliśmy Albanię w 2014r. i przez dwa tygodnie przejechaliśmy po drogach tego niewielkiego kraju prawie 1,5 tys. kilometrów. Oczywiście nie udało nam się zobaczyć całej Albanii, nie odwiedziliśmy jej stolicy - Tirany, nie dotarliśmy w Góry Przeklęte, nie przepłynęliśmy promem po jeziorze Koman... w końcu zawsze trzeba mieć po co wrócić :) 

Poniżej znajdziecie listę oraz krótki opis miejsc, które warto odwiedzić (poza tym wymienionymi powyżej, do których nie dotarliśmy), miejsca w kolejności, w jakiej my je odwiedziliśmy podczas naszej podróży po Albanii :)




Jezioro Szkoderskie 

 Jest to największe jezioro na Bałkanach, leży na granicy Czarnogóry i Albanii (2/3 jeziora leżą w Czarnogórze, 1/3 w Albanii).
My zatrzymaliśmy się nad brzegiem jeziora, na kempingu Lake Shkodra Resort, który to kemping gorąco polecam.




Szkodra 

Szkodra to niekwestionowana stolica północnej części Albanii, główny ośrodek gospodarczy, kulturalny i administracyjny regionu oraz piąte co do wielkości miasto kraju (96 tys. mieszkańców).

Głównym zabytkiem Szkodry jest położona na wyniosłym wzgórzu na przedmieściach miasta Twierdza Rozafa. Wznosi się ona na wysokości ok. 120m n.p.m. Zajmuje nieregularny w kształcie obszar długości ok. 300 m i szerokości os 100 do 200 m. W większości dobrze zachowały się potężne mury zewnętrzne o wysokości do kilkunastu metrów. Z twierdzy można podziwiać przepiękny widok na okolicę, przede wszystkim góry Przeklęte.




Poniżej twierdzy znajduje się Ołowiany Meczet.




W centrum Szkodry znajdziemy okazały meczet szejka Zamila.




 Rolę reprezentacyjnego deptaku pełni ulica Idromeno, zwana "włoską uliczką".



Samo miasto nie jest szczególnie ciekawe ale jeśli potraktujemy je jako krótką przerwę w podróży, to warto się zatrzymać, spędzić kilka godzin nad jeziorem i podziwiać piękne widoki z twierdzy.




Kruja

Niewielkie miasto, położne niezwykle malowniczo na stromym stoku górskim, było w XV wieku stolicą państwa Skanderberga (albański bohater narodowy, twórca niezależnego państwa albańskiego). Kruja przez ponad 30 lat skutecznie broniła się przed  najazdami Turków, którym udało się podbić miasto dopiero 10 lat po śmierci Skanderberga. Turcy zniszczyli wtedy górującą nad miastem twierdzę. Nowa twierdza została zbudowana w 1982r, według projektu córki Hodży, obecnie mieści się w niej Muzeum Skanderberga.
Kruja bywa podobno nazywana "albańskim Krakowem", zupełnie nie rozumiem powodów tego porównania...

Do twierdzy dojdziemy uliczką bazarową pełną stylowych sklepików, antykwariatów oraz warsztatów rzemieślniczych.



W nowej twierdzy mieści się Muzeum Skanderberga., my go jednak nie zwiedzamy, sama twierdza też średnio nam się podoba.



Powyżej znajdziemy ruiny starej twierdzy, zachowały się fragmenty murów, spory fragment wieży oraz fundamenty kościoła (pod zadaszeniem). Można też stąd podziwiać całkiem przyjemny widok na okolicę.




Niedaleko nowej twierdzy jest Muzeum Etnograficznego, mieliśmy ochotę je odwiedzić, jednak okazało się, że w poniedziałki jest nieczynne... my nasza wizyta w Krui przypadła na poniedziałek :(
Poszliśmy zamiast tego na krótki spacer uliczkami położonymi poniżej, lubimy takie klimaty :)



Podsumowując nasz pobyt w Krui miejsce nas nie zachwyciło i uważam, że spokojnie można je pominąć podczas podróży po Albanii.




Berat

Położony w środkowej Albanii, nad rzeką Osum, Berat jest miastem-muzeum, jego zabytkowy zespół miejski został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Usytułowany na stoku wzgórza jest nazywany "miastem tysiąca okien". Powyżej zabytkowej dzielnicy Mangalem znajdują się ruiny średniowiecznej bizantyjskiej twierdzy. My niestety do niej nie dotarliśmy, odwiedziliśmy Berat po drodze ze Szkodry na południowe wybrzeże i nie mieliśmy zbyt dużo czasu. Ograniczyliśmy się wiec do "rzutu okiem" na miasto zza rzeki oraz spaceru klimatycznymi uliczkami dzielnicy Mandalem.
Miasteczko bardzo nam się podobało i uważam, że warto zboczyć z drogi, żeby je odwiedzić. Ja żałowałam, że nie mogliśmy mu poświęcić większej ilości czasu...








Przełęcz Llogara

Przełęcz Llogara jest położona na wysokości 1020 m n.p.m., prowadzi przez nią droga SH8 z Vlory do Sarandy. Warto przejechać całą tą drogą, prowadzi niemal cały czas nad brzegiem morza i jest zdecydowanie jedną z najbardziej widokowych dróg, jakimi mieliśmy okazję jechać, jednocześnie jedną z najbardziej krętych. W roku 2014 na całej jej długości była nowa, dobra nawierzchnia.
Z samej przełęczy widok jest wyjątkowy, w dole wody morza Jońskiego i górzyste wybrzeże, to tutaj zaczyna się Albańska Riwiera.






Albańska Riwiera

Albania położona jest nad dwoma morzami, na północy jest to Adriatyk, natomiast na południu Morze Jońskie. Wybrzeże Adriatyku jest płaskie i mało ciekawe (zupełnie inne niż w Chorwacji czy Czarnogórze), przez co plaże choć długie i szerokie, nie zachwycają. Zdecydowanie atrakcyjniejsze jest wybrzeże Morza Jońskiego, tam widoki zapierając dech, to właśnie ta część albańskiego wybrzeża nazywana jest Albańską Riwierą.

Głównym kurortem jest leżąca na samym południu Saranda, jeszcze dalej na południe jest położony Ksamil - niewielkie turystyczne miasteczko położone nad piękną, niemal rajską zatoką. Niestety w sezonie miejsce to jest niemal oblężone przez turystów, w dużej mierze z Polski, więc jeśli nie lubicie tłoku lepiej je ominięcie, tak jak my ;)

Widok na Sarande z twierdzy Lekuresi.



Pomiędzy przełęczą Llogara a Sarandą znaleźć morza kilka niewielkich, znacznie spokojniejszych miasteczek z pięknymi plażami - Dhermi, Himara, Qeparo, Borsh, Lukowa...
Według mojej oceny najmniej ciekawa (i chyba największa) jest Himara, natomiast najładniejsze - Dhermi. My mieszkaliśmy tuż obok Himary, w zatoce Himara-Livadh i mogę polecić to miejsce.

Himara-Livadh o poranku.




W środku dnia...




Lubiącym szukać pustych plaż i pięknych zatoczek mogą polecić dwa miesjca:

Plaża Gjipe
Dojechać na nią można jedynie samochodem terenowym, włąściciele niżej zawieszonych samochodów, bez napędu 4x4, muszą zosatwić samochód na parkingu na końcu asfaltowej drogi, dojście do plaży zajmuje 20-30min. ale warto! Niezwykle malownicza plażą, położona przy wejściu do wąwozu, zdecydowanie jedna z ładniejszych w okolicy.





Plaża poniżej przelęczy Llogara (nie wiem czy jest jakoś nazwana...)

Prowadzi do niej nowa, asfaltowa droga, w je centralnej części jest kilka barów, leżaki i głośna muzyka, czyli zupełnie nie nasze klimaty... Dlaczego więc ją polecam?  Wystarczy odejść jakieś 10-15 min. na lewo (stojąc twarzą do morza), a zostaniemy na plaży całkiem sami :) My byliśmy zachwyceni tym miejscem.





Te dwie plaże odwiedziliśmy. wiem też, że urokliwe zatoczki i puste plaże można znaleźć w okolicach miejscowości Lukowa (poniżej zdjęcie zdrobione z drogi) oraz między Sarandą a Ksamilem.




Na koniec chciałam jeszcze polecić cztery miejsca na wybrzeżu, które nas zachwyciły i nie są to plaże, warto się tam zatrzymać choć na chwilkę.

Stara Himara.




Stare Qeparo




Kościólek św. Marii powyżej Dhermi.








Niebieskie Oko (Blue Eye w Syri i Kalter)

Niebieskie Oko to wysokowydajne źródło bijące z głębokiej na 20m niszy skalnej, powstałe jeziorko ma piękny kolor wody. Moje oczekiwania co do tego miejsca zderzyły się boleśnie z rzeczywistością. Wyobrażałam sobie to miejsce jako spokojny zakątek, gdzie można w ciszy cieszyć się pięknem otaczającej przyrody ;) Niestety, nie można. Przeszkadza dziki tłum ludzi... natomiast samo źródło jest całkiem ładne ale nas nie zachwyca, zresztą nawet najpiękniejsze miejsce traci, kiedy trzeba je podziwiać w takim ścisku... W mojej ocenie nie warto się nawet zatrzymywać, chyba, że będziecie w Albanii poza sezonem...









Gjirokastra 

Kolejne po Beracie albańskie miasto-muzeum, w 2005r. miasto zostało wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Twierdza.
My pobyt w Gjirokastrze zaczęliśmy od wizyty w górującej nad miastem, otoczonej wysokimi i masywnymi murami twierdzy. W środku znajduje się muzeum, można w nim obejrzeć ciekawą ekspozycję broni i umundurowania oraz pospacerować po korytarzach i celach dawnego więzienia politycznego. Dzieciom wizyta w muzeum bardzo się podobała :)
Mnie natomiast dużo bardziej podobają się widoki z rozległego dziedzińca na srebrne dachy Gjirokastry oraz otaczające miasteczko góry. Jeśli będzie w Gjirokastrze wizyta w twierdzy powinna być obowiązkowym punktem!




Starówka.
Gjirokastra czyli kamienne miasto o srebrnych dachach, miasto, które w Albanii podobało mi się najbardziej. Spacer po jej uliczkach jest oczywiście punktem obowiązkowym :) Ja żałuję jedynie, że nie mieliśmy więcej czasu...





Domu rodziny Skenduli lub dom Zakante.
W Gjirokastrze znajdziemy dwa domy-muzea, prawdziwe skanseny, gdzie możemy zobaczyć wnętrze prawdziwego albańskiego domu. My trafiliśmy do domu rodziny Skednuli, po którym oprowadza nas właściciel, Pan Skendula. Niestety nie mówi po angielsku, tylko po włosku i francusku, pojedyncze słowa po rosyjsku. Mimo to jakoś się dogadujemy :)
jest to okazały dom w stylu staroalbańskim, o typowym kształcie architektonicznym - dwie symetryczne wieże mieszkalne połączone cofniętą, arkadową fasadą. Dom jest bardzo duży, przechodzimy z pomieszczenia do pomieszczenia :) Pan Skenduli objaśnia nam ich funkcję.
Według mnie jest to również obowiązkowy punkt podczas wizyty w Gjirokastrze.




Kawałek dalej znajduje się dom rodzinny dyktatora Envera Hodży, obecnie mieści się w nim Muzeum Etnograficzne, my jednak po wizycie w Domu Skenduli z wizyty w muzuem rezygnujemy.





Butrinti

W Albanii znajdziemy dwa, warte odwiedzenia, starożytne miasta - Butrinti i Apollonię. Druga położona jest tuż obok Vlory i nam niestety nie starczyło czasu na wizytę tam. Odwiedziliśmy natomiast położone tuż przy granicy z Grecją, Butrinti.


W starożytności istniała tu osada iliryjska (według mitu założona przez uciekinierów z Troi), przekształcona w VII wieku p.n.e. w grecką kolonię i miasto portowe. Butrint stało się w kolejnych stuleciach ważnym ośrodkiem kultu boga Asklepiosa. W II wieku p.n.e. miasto znalazło się pod rządami Rzymu i funkcjonowało jako ważny ośrodek portowy aż do VI wieku n.e., kiedy to zostało kilkakrotnie spustoszone w okresie wielkiej wędrówki ludów. Średniowieczna historia miasta ściśle wiąże się z walkami Bizancjum z Normanami i Wenecjanami, a następnie Wenecją i Imperium Osmańskim.
W Butrincie odkryto resztki murów obronnych, starożytny amfiteatr z III wieku p.n.e., ruiny domów, baptysterium z VII wieku, ruiny łaźni rzymskich i kaplicy z V wieku.
W 1992r. Butrinti zostało wpisane na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

Spacer po Butrincie zajął nam ponad godzinę, nie jesteśmy wielkimi fanami antycznych ruin ale przeszliśmy całą trasę, łącznie z omijanym przez większość akropolem. Natomiast zrezygnowaliśmy z wizyty w muzeum, zahaczyliśmy jedynie o jego dziedziniec.

Czy warto odwiedzić to miejsce? Na nasz szczególnego wrażenia nie zrobiło, więc w sumie mogliśmy sobie odpuścić... ale jeśli lubicie takie ruiny to warto ;)








Droga SH75 z Permetu do Korczy

Droga wymagająca, nawierzchnia w większość jest zła lub jeszcze gorsza ale warto przejechać nią choć raz, Dodatkowo ta część Albanii podobała nam się chyba najbardziej, nie ma tu takiej komercji, która raziła nas na wybrzeżu, nie ma tylu śmieci i takiego nieładu jaki jest na północy. Tutaj znaleźliśmy taką Albanię, na jaką liczyliśmy i jakiej nam brakowało w rejonach jakie odwiedziliśmy wcześniej. Zdjęcia w większości zrobione przez szybę samochodu...











Kanion Lengaricy

Jedno z miejsc w Albanii, które podobało mi się najbardziej. Położony niedaleko Permetu kanion rzeki Lengaricy. Jednak, żeby zobaczyć to miejsce takim, jakie my mogliśmy go zobaczyć, trzeba przyjechać tu późnym latem. Wcześniej poziom rzeki jest dużo wyższy i nie da się przejść wąwozem, można jedynie urządzić sobie rafting.

Przy wejściu do kanionu jest kamienny, turecki most, prezentuje się bardzo ładnie. Następnie mijamy gorące, śmierdzące siarką baseniki, dzieciaki się moczą, my nie mamy ochoty. Cel naszej wizyty jest jeszcze dalej - kanion Lengaricy. Suchą nogą przejść się nie da, czasem można iść po kamieniach, czasem trzeba wejść do wody, niestety momentami dno jest bardzo błotniste. Na boso idzie się nie wygodnie, najlepiej zabrać ze sobą buty do wody. Na nas kanion zrobił bardzo duże wrażenie, do tego byliśmy tam całkiem sami :)










Permet


Miasto nie jest zbyt ciekawe, tutaj nie dotarła komercja znad morza, nie widać turystów. Można odnieść wrażenia, że czas się tutaj zatrzymał... Mimo to nam się podobało. Wstąpiliśmy do miasteczka coś zjeść, po krótki spacerze poszliśmy też na kawę oraz lody. Czytałam też, że w Permet odbywa się targ i mozna zaopatrzyć się w lokalne produkty.









Korcza

Z powodów czasowych nasz pobyt w Korczy ograniczyliśmy jedynie do wizyty na targu i spacerze po mieście, więc raczej słabo poznaliśmy miasto, jednak mieliśmy bardzo pozytywne odczucia. Samochód zostawiamy tuż obok nowej, prawosławnej katedry św. Jerzego. Katedra całkiem ładna i fotogeniczna :)

Targ był głównym celem naszego pobytu w tym mieście i zdecydowanie warto się było zatrzymać. Zakupy zaczynamy od miodu, później kupujemy sery i oliwę, Następnie wino i raki. Na końcu oliwki, warzywa, melony i figi. Dodam, że wszystko można przed kupieniem spróbować :) Jeśli będziecie przejeżdżać przez Korczę, koniecznie wstąpcie na targ :)











Voskopoje (Moskopole)


Miasto założyli przybyli z północy tzw. Arumunowie, zwani też Wołochami. Ich potomkowie do dziś posługują się dialektem zbliżonym do języka rumuńskiego. Było największym arumuńskim miastem w dziejach. Do dziś funkcjonuje w kulturze Arumunów jako apoteoza utraconego raju. 
Jako miasto pojawiło się w źródłach pisanych w 1330 r. pod nazwą Moschopolis. Pod panowaniem tureckim rozwinęło się w znaczący na skalę całych Bałkanów ośrodek handlowy. Kroniki podają, że w poł. XVIII w. liczyło ponad 30tys. mieszkańców, miało 24 świątynie, bibliotekę i drukarnię (pierwszą w Albanii). 

Miasto padło wskutek serii najazdów albańskich i tureckich. Najpierw w 1769 roku miasto splądrowały wojska osmańskie. W 1788 roku albańskie wojska Alego Paszy z Tepeleny spaliły miasto i wygnały jego mieszkańców. Do reszty zostało zniszczone podczas I wojny światowej w 1916 roku. Resztki zabudowań uległy zniszczeniu podczas walk partyzanckich w II wojnie światowej. Do dziś przetrwało, częściowo w ruinie, siedem świątyń.

Cerkiew św. Anastazego z 1724r. z freskami z 1745r. 




Cerkiew św. Mikołaja z 1722r. z malowniczymi arkadami i kamiennym dachem. Wieżę-dzwonnice dobudowano dopiero w 1936r. 




W Voskopoje można jeszcze zobaczyć cerkiew św. Eliasza oraz katedrę Matki Bożej. My jednak z tego rezygnujemy. Mamy jeszcze kawałek do przejechania, a po tym jak na poprzednim kempingu musieliśmy rozbijać namiot po ciemku, Ł. chce tym razem być wcześniej :)

Gorąco polecam wizytę zarówno w Korczy jak i w Voskopoje. Podobnie jak w okolicach Permetu ta Albania podoba nam się bardziej niż na wybrzeżu czy na północy kraju. 







Jezioro Ochrydzkie



Albańskie wybrzeże j. Ochrydzkiego nie jest zbyt ciekawe, psuje je prowadząca tuż przy brzegu droga, momentami zaledwie kilkanaście metrów od wody. Czytałam w przewodniku, że można znaleźć dziki plażyczki, myślałam nawet, żeby się przy takiej zatrzymać. Niewielkie plażyczki nawet są, ale co z tego, jeśli tuż za plecami jest dość ruchliwa droga...?











Podgradec

Głównym miastem po albańskiej stronie jeziora jest Podgradec. Niestety nie zrobił na nas zbyt dobrego wrażenia... miasteczko strasznie zapyziałe i zdecydowanie z poprzedniej epoki. Permet, choć też zatrzymał się w czasie, bardzo mi się podobał. Podgradec zdecydowanie nie. Do tego jedliśmy tam chyba najgorsze w życiu lody. Możecie śmiało ominąć to miejsce, nic nie stracicie.











Lin

Natomiast jeśli już jesteście nad jeziorem Ochrydzkim po albańskiej stronie koniecznie zajrzyjcie do Linu. To niewielka, rybacka wioska, malowniczo położona, jakby przyklejona, u stóp skalistego półwyspu. Sama wioska może nie jest warta wizyty ale spacer po cyplu już tak. 











To już wszystkie miejsca, jakie dane nam było odwiedzić w Albanii, jeśli chcecie poczytać więcej, brakuje Wam informacji praktycznych, zapraszam do wcześniejszych postów dotyczących Albanii. Tam opisałam dokładniej naszą podróż. Zapraszam :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz