Wzgórza Budy czyli z widokiem na węgierską stolicę.

W Budapeszcie byłam dwa czy trzy razy wiele lat temu. Już wtedy, choć byłam dzieckiem, miasto zrobiło na mnie spore wrażenie, szczególnie most z lwami... po latach lwy okazały się mniejsze niż je sobie zapamiętałam... ;) W ostatnich latach wiele razy myślałam, że powinniśmy odwiedzić to miasto, jednak jakoś nie było okazji. W końcu się udało, wybraliśmy się do stolicy Węgier we dwoje w ostatnich dniach kwietnia. Spędziliśmy w tym pięknym mieście dwa dni i wiemy, że na pewno będziemy wracać... Budapeszt spodobał nam się bardzo, rozległe widoki ze wzgórz Budy, bajkowe baszty, niezwykle okazałe kamienice Pesztu, przepiękny budynek parlamentu, no i zachwycający nocny widok Dunaju... Zapraszam na pierwszy post poświęcony stolicy Węgier, jak wielu turystów odwiedzających miasto zaczniemy od Budy i pięknych widoków ze wzgórz.



Zanim jednak będziemy spacerować po uliczkach Starego Miasta oraz podziwiać widoki ze wzgórz, zaczniemy od kilku informacji praktycznych :) 

Dojazd. My do Budapesztu dojechaliśmy Polskim Busem z Krakowa i jest to chyba najtańsza opcja, nam udało się kupić bilety za 62zł za dwie osoby, w dwie strony :) Podróż trwa 7 godz., my jechaliśmy w obie strony w nocy, dzięki czemu spędzając w Budapeszcie tylko jedną noc, mieliśmy do dyspozycji dwa pełne dni. Ostatnio można dość tanio kupić bilety na samolot linii WizzAir z Warszawy. Oczywiście można również dojechać do stolicy Węgier własnym samochodem. Najlepiej zatrzymać się w drodze na wakacje na Bałkany, co planujmy zrobić przy pierwszej, nadarzającej się okazji ;)
Nocleg. Odwiedzając miasta najchętniej korzystamy w usług hosteli. Tak też zrobiliśmy w Budapeszcie. Zarezerwowaliśmy dwuosobowy pokój z łazienką w Hostelu A+A i możemy go szczerze polecić. Jest to niewielki, kameralny hostel, bardzo czysty, zadbany, z bardzo dobrze wyposażoną kuchnią. Położony w kamienicy, przy dość ruchliwej ulicy, w miarę blisko centrum, niedaleko rzeki i bardzo blisko stacji metra. 
Transport w mieście i bilety. Po Budapeszcie poruszaliśmy się głównie pieszo, dlatego nie kupiliśmy polecanego bloczku 10 biletów za 3000HUF, bo uznaliśmy, że ich nie wykorzystamy. Mieliśmy rację, jechaliśmy metrem jedynie 4 razy (jeden raz więcej niż planowaliśmy przez spore odciski jakich się dorobiłam...) i za każdym razem kupowaliśmy jednorazowe bilety za 350HUF. Raz płynęliśmy też tramwajem wodnym, kupując bilety na statku.

Dojechaliśmy do Budapesztu około 6 rano, w piątek 29. kwietnia. Polski Bus zatrzymuje się na dworcu autobusowym Kelenfold vasutallomas M spory kawałek od zabytkowego centrum. Ponieważ jest tak wcześnie, a my całą noc spędziliśmy śpiąc na niezbyt wygodnych fotelach, postanawiamy trochę rozprostować nogi i na Wzgórze Zamkowe idziemy na nogach :) 

Zaczynamy od chwili spaceru promenadą wzdłuż murów obronnych. 





Obejrzenie zamku z bliska zostawiamy sobie na później, teraz zagłębiamy się w uliczki Starego Miasta. I niby jest ładnie, kamieniczki, uliczki, ciekawe szyldy ale brakuje mi tu klimatu, może za dużo samochodów stoi po obu stronach, nie wiem. 









W końcu docieramy na Plac Świętej Trójcy czyli główny plac Dzielnicy Zamkowej (Varnegyed), który zawdzięcza swoją nazwę kolumnie Trójcy Świętej. Została ona wzniesiona w XVIII w. przez mieszkańców ocalonych z epidemii dżumy niosącej spustoszenie w XVII i XVIII w.  Ale ważniejszy tutaj jest Kościół Macieja. Świątynia pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP swoją drugą nazwę zyskała w XIX w. i był to hołd oddany Maciejowi Korwinowi, który hojnie łożył na świątynie, powiększając ją o wieżę południową. Nie wchodzimy do środka, podziwiamy kościół jedynie z zewnątrz, bardzo nam się podoba.





Idziemy dalej na plac z drugiej strony kościoła, mam wrażenie, że znaleźliśmy się w jakiejś bajce... przepiękna Baszta Rybacka, zdecydowanie jedno z piękniejszych miejsc w Budapeszcie. 






W najbardziej okazałej wieżyczce mieści się kawiarnia, o tej porze jeszcze nieczynna, na piętro pozostałych części wstęp jest płatny. Nie korzystamy... podziwiamy widoki z niższego piętra, na górne wejdziemy następnego dnia wieczorem, wtedy nie trzeba już płacić :)

Panorama z Baszty Rybackiej.


Z Kościołem Macieja i Basztą Rybacką sąsiaduje dość kontrowersyjny budynek, nowoczesna bryła hotelu Hilton... Nie rozumiem, jak można było wydać zgodę na postawienie takiego budynku w takim miejscu... nie podoba nam się. Jednak skoro już jest wykorzystujemy jego szklane szyby do zrobienia wspólnego zdjęcia z budynkiem parlamentu w tle... :)



Idziemy w stronę zamku, który nie zachwyca nas swoją urodą. Jest jednak pięknie położony i zamiast zamek znacznie lepiej podziwiać widok na Dunaj i znajdujący się po drugiej stronie przepiękny budynek parlamentu.






Sam zamek jest znacznie ładniejszy z drugiej stronie, jednak trwają tam akurat jakieś prace budowlane...




Schodzimy w dół, w stronę rzeki i Mostu Łańcuchowego, jednak nie idzie nam to najszybciej, bo cały czas stajemy, żeby podziwiać widoki i zrobić kolejne zdjęcia...




Przechodzimy obok kolejki zębatej, która cieszy się dużym powodzeniem. Wjazd kolejką jest najłatwiejszym sposobem dostania się na wzgórze zamkowe.




Dolna stacja znajduje się przy palcu Adama Clarka, jest tu też rzeźba z oznaczeniem kilometra 0, od którego liczy się odległość od stolicy. Tutaj też jest najbardziej znany most Budapesztu. Jednak o tym i o innych mostach napiszę w poście poświęconemu Dunajowi :)

Teraz przenosimy się nieco w czasie i kilka godzin później wchodzimy na Górę Gellerta. Wybieramy drogą od strony mostu Wolności mijając po drodze Gellert Gyogyfurdo, według informacji w przewodniku, najwspanialsze kąpielisko Budapesztu.



Położone na prawym brzegu Dunaju wzgórze o wysokości 235m. jest jednym z symboliczny miejsc w Budapeszcie. Na jego szczycie znajduje się, doskonale widoczny z wielu miejsc w mieście, Pomnik Wolności - rzeźba kobiety trzymającej w wyciągniętych rękach gałązkę palmy. Idąc kawałek dalej dochodzimy do zbudowanej w 1851r. cytadeli. My jednak dalej już nie poszliśmy. Bardziej od cytadeli interesował nas w tym miejscu zachwycający widok na Budapeszt.





Planujemy zostać tutaj do zmroku, więc znajdujemy sobie sympatyczne miejsce na skałkach obok ścieżki, którą weszliśmy. Siadamy na skałkach, otwieramy węgierskie wino, które przynieśliśmy i spędzamy bardzo miłą godzinę podziwiając widoki.


Widok na miasto po zmroku jest piękny, teraz tylko jedna fotka zrobiona, kiedy nie było jeszcze całkiem ciemno. Więcej będzie w jednym z kolejnych postów, który w całości poświęcę Budapesztowi by night :)


2 komentarze:

  1. Nigdy nie przypuszczałam, że Budapeszt jest tak piękny. A może to sprawka zdjęć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie to nie zdjęcia, w rzeczywistości jest jeszcze piękniejszy :)

      Usuń