Uczta dla zmysłów czyli barcelońskie targi.

Będąc w Barcelonie trzeba iść na targ! Prawdziwa uczta dla zmysłów, te wszystkie kolory, zapachy, no i smaki, jak już zrobimy zakupy, a nie łatwo nie zrobić. My odwiedziliśmy cztery targi: pierwszy tuż obok naszego hostelu, niewielki Mercat Del Clot, następnie bardziej znany, przykryty niezwykłym dachem z kolorowymi płytkami ceramicznymi - Mercat de Santa Caterina, kolejny położony w dzielnicy L'Eixample Mercat de la Concepció oraz na końcu największy i najbardziej znany (ale absolutnie nie przereklamowany) - Mercado de La Boqueria. Wszystko jedno na który pójdziecie, możecie mieć pewność, że najdziecie świeże warzywa i owoce (owoce sprzedawane również pokrojone w plastikowych kubeczkach oraz przepyszne koktajle), ogromny wybór ryb i owoców morza, mięsa, sery, wędliny (z wyjątkową szynką iberyjską na czele), oliwki, bakalie, słodycze. Zdecydowanie zakupy na targu powinny być punktem obowiązkowym podczas poznawania Barcelony.




Poniższe zdjęcia zrobiłam na tym najsłynniejszym, położonym przy Ramblach targu Mercado de La Boqueria, ale bardzo podobne stoiska były na mniejszych targach, jakie odwiedzaliśmy. Więcej się rozpisywać nie będę, zdjęcia mówią wszystko :)







 

 


 




Jeśli jesteśmy w temacie jedzenia chciałam polecić Wam jeszcze jedno miejsce w Barcelonie, miejsce na obiad, pyszny i niedrogi. Informację o barze Pollo Rico znalazłam gdzieś w internecie, był polecany jako niedrogi, smaczny i ciekawy. Miejsce, w którym jadają tubylcy. Bar znajduje się przy odchodzącej od Rambli Carrer de Sant Pau 31. Trafiamy bez problemu.


Okazuje się jednak, że lokal jest pełen, wszystkie miejsca przy długim barze zajęte. W lokalu jest jeszcze piętro, ale podczas naszej obecności schody są zastawione. I już prawie zrezygnowaliśmy i mieliśmy iść szukać czegoś innego ale uznaliśmy, że w sumie mamy czas i możemy chwilę poczekać. Dodatkowo przekonuje nas fakt, że w barze obok jest całkiem pusto...
Nie musimy długo czekać, międzyczasie przeglądamy menu. My z Kajtkiem decydujemy się na jedno z dań dnia za 3,5 euro, niestety nie pamiętam jak danie się nazywało, danie jednogarnkowe, z soczewicą i kurczakiem, wybór dobry, bardzo nam smakowało. Moja siostra zamawia ćwiartkę kurczaka z frytkami (4,5 euro) i też jest zadowolona z wyboru. 



Nie jest to miejsce, dla tych którzy lubią eleganckie miejsca. Jeśli natomiast lubicie jadać tam gdzie mieszkańcy, chcecie spróbować lokalnej kuchni (znajdziecie tu również paelle, tortille czy owoce morza) i nie wydać zbyt dużo to gorąco polecam bar Pollo Rico.

1 komentarz:

  1. Marzę o Barcelonie:)Jeśli w końcu się wybierzemy, to na pewno skorzystamy z porad i wybierzemy się na któryś z targów:)

    OdpowiedzUsuń