Muzeum Historii Naturalnej w Wiedniu.

Jeden dzień w Wiedniu - świąteczne jarmarki, cesarskie pałace, katedra, ulice starego miasta i Muzeum Historii Naturalnej. W Wiedniu jest dużo muzeów do wyboru, jednak trzeba spędzić w tym mieście sporo czasu i mieć zasobny portfel, żeby je wszystkie zwiedzić. My na ten wyjazd  wybraliśmy jedno z nich - Muzeum Historii Naturalnej położone w gmachu przy placu Marii-Teresy. W bliźniaczym budynku, po drugiej stronie placu znajduje się Muzeum Historii Sztuki.
To był bardzo krótki wyjazd w bardzo nietypowym składzie, byłam ja, mój straszy syn i moja siostra. Krótki wypad, ale bardzo intensywny, w ciągu jednego dnia można całkiem sporo zobaczyć w Wiedniu, trzeba się jednak sporo nachodzić ;) My na pierwszy ogień wzięliśmy muzeum, było warto, muzeum bardzo nam się podobało, spędziliśmy w nim ponad 2 godziny.
Zapraszam na spacer po historii natury, w kolejnym docinku będą wiedeńskie świąteczne jarmarki.





Docieramy do Wiednia o świcie w jeden z pierwszych dni grudnia, po spacerze budzącymi się do życia uliczkami Starego Miasta idziemy na plac Marii-Teresy, jest tuż przed dziewiątą i za chwilę muzeum ma zostać otwarte.



Nie jest całkiem pusto, tak jak się spodziewałam, jednak dwie godziny później, kiedy będziemy opuszczać ten budynek, okaże się, że mimo wszystko było pusto. Kupujemy bilety w kasie, dokładnie ja kupuję (bilet normalny 10 euro, dzieci i młodzież do 19. roku życia do większości wiedeńskich muzeów wchodzą za darmo).

Eksponaty muzeum znajdują się na dwóch piętrach. Zbiory muzeum bazują na kolekcjach monarchów austriackich. Najstarsze eksponaty pochodzą z kolekcji Johanna von Baillou  (1684–1758) zakupionej w 1750 roku przez Franciszka I Lotaryńskiego – męża Marii Teresy Habsburg. Zbiory cesarskie liczyły 30 tys. obiektów: skamielin, muszli, korali, minerałów i kamieni szlachetnych.  Z jego inicjatywy Nikolaus Joseph von Jacquin (1727–1817) odbył ekspedycję naukową na Wyspy Karaibskie, do Wenezueli i Kolumbii, skąd przywiózł wiele roślin i zwierząt oraz 67 skrzyń z obiektami przyrodniczymi. W XIX wieku zorganizowano wiele ekspedycji naukowych, m.in. do Brazylii i Ameryki Południowej, podczas których zbierane okazy flory, fauny i minerałów przesyłano regularnie do muzeum w Wiedniu.  Okazów było tak dużo, że wkrótce zaczęło brakować miejsca w Hofburgu i rozpatrywano założenie osobnego muzeum brazylijskiego. W latach 1857–1859 miała miejsce żeglarska wyprawa dookoła świata, w której wzięli udział m.in. geolog Ferdinand von Hochstetter (1829–1884), podróżnik Karl von Scherzer  (1821–1903) i zoolog Georg von Frauenfeld  (1807–1873), i z której przywieziono ogromną liczbę okazówNowy gmach dla rozrastających się zbiorów wzniesiono w latach 1871–81.


Zaczynamy od sali z minerałami, jest ich tak ogromna ilość, że nie jestem w stanie obejrzeć wszystkich. Do bardziej znaczących eksponatów należy halit z Wieliczki o wadze około tony i długości kryształów dochodzących do 30cm.




W kolejnych salach możemy obejrzeć meteoryty w tym ważący około 300 kg. Knyahinya z terenu obecnej Ukrainy oraz kawałek bazaltu z księżyca.
Mikołajowi bardzo podoba się symulacja, gdzie można wybrać wielkość meteorytu i prędkość z jaką uderza w ziemie, następnie na ekranie obserwujemy jakich dokona zniszczeń...


W kolejnych salach oglądamy wystawy poświęcone historii ziemi oraz ewolucji. Następnie sala poświęcona jest dinozaurom, możemy obejrzeć szkielety diplodoka, allozaura oraz iguanodona. Jest też model dinozaura, muszę przyznać, że allozaur wygląda jak żywy, do tego porusza się i ryczy. Sala dinozaurów jest jedną z tych, które podobały mi się najbardziej.



Szkielet ogromnego żółwia, ustawiłam Mikołaja do zdjęcia, żeby oddać jego wielkość, żółwia oczywiście ;)




Oprócz niezwykle ciekawej ekspozycji, jaką możemy zobaczyć, mnie bardzo podobają się same wnętrza, zdobienia, ciekawe sufity i piękne drewniane gabloty. 

Kolejne sale prezentują zbiory i wystawy antropologiczne. Jednym z cenniejszych eksponatów tej części muzeum należy Wenus z Willendorfu, licząca 11,1 cm. figurka z epoki paleolitu przedstawiająca postać kobiecą. Ponoć figurkę wyrzeźbiono 22-24 tysięcy lat temu, ona sama mnie nie zachwyca jednak jej wiek robi na mnie wrażenie.
Mikołajowi bardzo podobają się ekrany, które można "wycelować" w jeden z kilku eksponatów i obejrzeć krótki film animowany na jego temat, dowiadując do czego służy lub jak powstał.





Wchodzimy na piętro i zaczynamy od sal poświęconych mikrofaunie, gąbek, jamochłonów, mięczaków, stawonogów. W kolejnych salach możemy oglądać ryby, płazy, gady, ptaki oraz ssaki. Łącznie zwiedzający mogą obejrzeć 2500 wypchanych zwierząt.

Ilość zgromadzonych tutaj motyli oraz ptaków robi na mnie duże wrażenie, tyle gatunków, kolorów...


No i te piękne gabloty.










No i czas na największe ssaki.






To była bardzo ciekawa podróż przez historię życia na naszej planecie, gorąco polecam wizytę w tym muzeum. Ilość eksponatów jest tak duża, że chcąc obejrzeć je wszystkie dokładnie, spokojnie można w tym miejsce spędzić cały dzień. Mnie najbardziej podobały się sale z dinozaurami, gadami oraz motylami i ptakami, no i same wnętrza sprawiły, że spacer po muzeum był jeszcze przyjemniejszy. Z przyjemnością wrócę do Muzeum Historii Naturalnej, kiedy przyjedziemy do Wiednia cała rodziną, jestem pewna, że naszym najmłodszym podróżnikom bardzo spodoba się to miejsce.
Można jeszcze wejść na dach budynku, żeby podziwiać widok na stare miasto, my niestety przegapiliśmy tą możliwość... Dopiero kilka godzin później, podczas pobytu na jarmarku na placu Marii-Teresy zobaczyliśmy ludzi na dachu.

Kiedy wychodzimy po ponad dwóch godzinach z muzeum jarmark jest już otwarty, my jednak wrócimy tu po ciemku. Teraz jedziemy do pałacu Schonbrunner ale o tym w kolejnym poście.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz