Śnieg, ognisko i kiełbaski czyli zima na Jurze :)

Nie zawsze trzeba jeździć daleko, żeby spędzić ciekawie i aktywnie czas na świeżym powietrzu. Szczególnie, kiedy na chwilę zagościła zima i zasypała świat cudnym, białym puchem (po którym w mojej okolicy zostało już jedynie wspomnienie oraz okropna breja...). W drugą niedzielę lutego świat dookoła był biały i choć brakowało słońca, nie było ponuro. A my postanowiliśmy zorganizować sobie zimowe ognisko :)



Mieliśmy wybrać się z przyjaciółmi, niestety pewne życiowe problemy stanęły im na przeszkodzie. My jednak nie chcieliśmy rezygnować z planów i wybraliśmy się sami, Pojechaliśmy w Sokole Góry, zostawiliśmy samochód na parkingu przy drodze z Olsztyna do Biskupic i ruszyliśmy leśną drogą. Jeden brat wiózł na sankach siostrę, drugi worek z drewnem ;)




Miejsce wybraliśmy już jakiś czas temu, czekaliśmy jedynie na zimową scenerię. Mała polanka z miejscem biwakowym, jest tu kilka drewnianych ławek i stolików, podczas naszej obecności nie ma nikogo poza nami. Rozpaliliśmy ognisko, upiekliśmy kiełbaski i chlebek, ogrzaliśmy się. Dzieciaki pobiegały po śniegu. Niby nic, zwykłe ognisko. Jednak w takim zimowym otoczeniu zupełnie inne. Polecamy!




2 komentarze:

  1. Ognisko to świetna sprawa! Zimą jeszcze nie paliłam, a szkoda. Muszę nadrobić.
    Bardzo fajny rodzinny wypad, pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bombowa sprawa. Z utęsknieniem czekamy na powrót do zdrowia mojej dzieciarni, może jakiś weekendowy wypad i u nas zaowocuje ogniskiem. Pozdrawiam z Gdańska.

    OdpowiedzUsuń