Leniwa niedziela w Tarasie nad Pilicą i trochę ruin w okolicy.

Jeździliście na kolonie w dzieciństwie? Ja tak i bardzo to lubiłam. Byłam w sumie pięć razy na koloniach, w tym trzy ostatnie lata w Tarasie nad Pilicą. Taras to taka mała wioską na skraju województwa Łódzkiego. Dookoła lasy, obok rzeka, boczna droga, cisza i spokój, fajne miejsce, żeby oderwać się od zgiełku miasta. Ostatni raz byłam tam prawie 20 lat temu, później jakoś nigdy nie miałam tamtędy po drodze. Aż do pewnej słonecznej, lipcowej niedzieli, kiedy to wybraliśmy się na wycieczkę w tamte strony.






Z Częstochowy kierujemy się "jedynką" w stronę Łodzi, jednak do Łodzi nie dojeżdżamy tylko skręcamy w drogę nr.42 na Radomsko i dalej tą samą drogą w kierunku Przedborza. Ponieważ jednak naszym celem tego dnia nie jest tylko Taras, z Przedborza jedziemy do Falkowa. We wsi Falków znajdują się ruiny niewielkiego, średniowiecznego zamku. Zamek był rzeczywiście niewielki, ruiny nie są zbyt ciekawe ani też atrakcyjnie położone. Jednak otaczający je mini-park jest zadbany, alejki, mostki, ławeczki, całkiem tu sympatycznie. Tuż przy ruinach jest szkoła, a przy niej nowy plac zabaw. Dzieciaki mają trochę czasu na zabawę.

Ruiny zamku w Falkowie:

Z Falkowa wracamy do Przedborza i przed centrum miasteczka skręcamy w boczną drogę w prawo. Dojeżdżamy do Tarasu, gdzie rozpoznaję polną drogę prowadzącą do dawnego, kolonijnego ośrodka, zresztą budynek ośrodka widać z drogi. Skręcamy więc w lewo, mijamy budynki, w których teraz mieści się Niepubliczny Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy "FAMILY" i jedziemy jeszcze kawałek drogą wzdłuż rzeki. Dojeżdżamy do dawnej polany (taką ją pamiętam), którą teraz porastają młode sosny. Dawniej w to miejsce przyjeżdżali ludzie z namiotami i przyczepami, teraz wśród sosen widać kilka letniskowych domków... Jednak nadal rzeka prezentuje się pięknie. Tutaj droga zanika, parkujemy samochód i wysiadamy. Chcemy w tym miejscu spędzić trochę czasu. Zaplanowaliśmy tu obiad i poobiednią kawę, oczywiście na wszystko jesteśmy przygotowani. Nawet na szaleństwa dzieciaków w rzece. Pamiętałam, że w zakolu rzeki jest niewielka, piaszczysta plaża i niewielka płycizna. Tutaj dzieciaki mogą pomoczyć się wodzie, pogoda sprzyja.

Nad Pilicą w Tarasie:




Czas nad rzeką upłynął nam bardzo miło. Oczywiście, jak zawsze, kiedy jesteśmy nad jakąś rzeką zaczęliśmy snuć plany na temat kajakowego spływu. Może kiedyś się uda je zrealizować. Oboje w czasach wczesnej młodości jeździliśmy na spływy i bardzo nam się podobała taka forma wypoczynku. Kilka lat temu wybraliśmy się na jednodniowy spływ Wartą, mieliśmy go później powtórzyć, ale nic z tego nie wyszło...

Tymczasem pakujemy się do samochodu i ruszamy w drogę. Zanim wrócimy do Przedborza, jedziemy dalej boczną drogą i docieramy do wsi Skotniki. Tutaj znajduje się uroczy, drewniany kościółek. Kto czyta mojego bloga, ten wie, że mamy słabość do drewnianych kościółków... Kościółek został wybudowany w 1528r. z drewna modrzewiowego i w zasadniczej swej strukturze przetrwał do naszych czasów. W 1997 roku przeszedł kapitalny remont. Niestety wnętrza nie mogliśmy obejrzeć, drzwi były zamknięte, a szkoda, bo z opisu wynikało, że warto.

Kościół parafialny w Skotnikach:


 Wracamy do Przedborza, mijamy centrum miasteczka, przejeżdżamy przez most nad Pilicą i skręcamy w prawo w drogę nr.742, następnie z Bąkową Górą skręcamy w prawo na Majkowice. Tutaj ponoć znajdują  się kolejne ruiny dworu obronnego. Znajdujemy je bez trudu, one także nie są ani zbyt okazałe ani ciekawie położone. Za to mocno zarośnięte krzakami, do tego z kolczastymi gałęziami. Chłopakom najbardziej podobają się piwnice zamku, do których można wejść, na nie mam na to najmniejszej ochoty. 

Ruiny dworu obronnego w Majkowie:

Wracamy do Przedborza, jednak zanim tam dojedziemy, zatrzymujemy się w Bąkowej Górze. W wniesieniu po prawej stronie drogi, pomiędzy drzewami, kryją się kolejne ruiny. Są to także ruiny dworu obronnego. Chyba najciekawsze a na pewno najciekawiej położone z tych, które dzisiaj widzieliśmy. Bąkowa Góra wznosi się mocno ponad okolicę i możemy podziwiać całkiem sympatyczny widok. Przed wejściem na teren, na którym znajdują się ruiny, stoi tablica, z której możemy się dowiedzieć, że jest to teren prywatny i wstęp jest za uzgodnieniem z właścicielem. Nigdzie jednak właściciela nie widać...
Obchodzimy ruiny dookoła, wejścia do środka strzeże zamknięta krata oraz siedzący ponad nim rycerz. Obok ruin jest niewielki dworek w niewiele lepszym stanie...



 Kolejny raz dojeżdżamy do Przedborza, to już w sumie koniec naszej dzisiejszej wycieczki, wszystkie punkty zaliczone. Jest jednak jeszcze jeden, dodatkowy punkt, na który szczególnie czekają dzieciaki - lody. I właśnie na lody zatrzymujemy się w Przedborzu. Zostawiamy samochód przy Rynku, niestety tutaj nigdzie lodów nie ma. Lody na gałki znajdujemy dopiero koło ronda, w pizzerii. 

Rynek w Przedborzu:


Choć ruiny, które widzieliśmy, nie był zbyt atrakcyjne ani ciekawie położone, to wycieczka była bardzo udana. Oczywiście jest to przede wszystkim zasługa pobytu nad rzeką. Pilica w tym miejscu jest bardzo urokliwa i polecam gorąco okolice Tarasu na leniwe, letnie popołudnie, a może nawet na leniwe wakacje...? Jeżdżąc po okolicy widzieliśmy kilka razy oznaczenia Szlaku Kajakowego Pilicy, mapy, strzałki do miejsca wodowania kajaków, więc może następnym razem przyjedziemy tu popływać kajakiem...?

7 komentarzy:

  1. Szlaki Kajakowe są ostatnio coraz bardziej popularne :) dostępne są nawet odznaki PTTK przyznawane w kajakarstwie. Jako miłośnicy kajaków na pewno kiedyś tam zawitamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajna okolica! Bardzo fajna na odpoczynek, i te ruiny - coś dla mnie :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty nawet niezbyt atrakcyjny teren potrafisz zaprezentowac w atrakcyjny sposob :-))). Do Tarasu mam slabosc. A mozesz zdradzic, gdzie wybieracie sie na wakacyjne wczasy?Polska, czy gdzies dalej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku będą polskie wkacje :) Nasz kraj ma tyle do zaoferowania, że staramy się przeplatać zagraniczne podróże z polskimi, nie wszędzie da się dojechać w weekend ;)
      Wybieramy się w Sudety, ale dopiero w drugiej połowie sierpnia :)
      Pozdrawiam
      Asia.

      Usuń
    2. Ja bardzo tesknie za Polska.Chcialabym, kiedys pokazac moim mlodszym dzieciom moje ukochane miejsca w Polsce. Mam nadzieje, ze uda mi sie to zrealizowac w ciagu najblizszych lat. Pozdrawiam. Marta

      Usuń
  4. piękny,klimatyczny Kościół :) jestem pod wrażeniem tylu podróży ! :)

    OdpowiedzUsuń