Góra poza szlakiem czyli nasze jurajskie odkrycie.



W pierwszych dniach maja każdego roku mamy ogólnonarodowe ruszenie na wielką majówkę ;) We wszystkich popularnych turystycznie miejscach jest w tym okresie tłok i ścisk czyli coś czego my bardzo nie lubimy. Dlatego nigdy nie planujemy dalszych wyjazdów w te dni, spędzamy je w ogrodzie (o ile pozwala  pogoda), wybierając się jedynie na niezbyt długie, jurajskie wycieczki ale tylko w miejsca niepopularne i nieznane, a takich na szczęście na Jurze nie brakuje.



Tym razem naszym celem było miejsce poza szlakiem. Łukasz od dawna chciał zdobyć tą górę, ja jakoś nie szczególnie, w końcu dałam się namówić. Jest 3.maja a my ruszamy w kierunku Złotego Potoku. Tam skręcamy w lewo (jadąc od Janowa), w naszą ulubioną drogę prowadzącą do Niegowej. Tym razem jednak dojeżdżamy jedynie do Gorzkowa Nowego i tam skręcamy w prawo na Trzebniów. Jadąc tą boczną drogą można poczuć się trochę jak w górach, dookoła pagórki, są nawet niewielkie serpentynki, spokojnie mogłoby to być, któreś z niższych beskidzkich pasm.

Zostawiamy samochód w Trzebiowie koło domków letniskowych. Ruszamy czerwonym szlakiem, który odchodzi z głównej drogi we wsi uliczką Ostrężnicką. Jednak idziemy nim zaledwie chwilę, skręcamy z niego w pierwszą polną drogę w lewo.
Idąc dalej czerwonym szlakiem, można dojść do Ostrężnika, droga bardzo malownicza i zazwyczaj pusta, jedna z naszych ulubionych, wędrowaliśmy nią wiele razy. Z Ostrżnika do Trzebiowa można wrócić dla urozmaicenia czarnym szlakiem.
Droga, w którą skręciliśmy już nie jest oznaczona. Stąd widać nasz dzisiejszy cel, górę Bukowiec (Trzy Korony) wznąsząco się ponad lasem, na górze widać skały i krzyż. Niestety na mapie nie mamy oznaczonej żadnej dróżki czy ścieżki, którą moglibyśmy tam wejść. Liczymy, że dopowiednia droga znajdzie się po drodze ;) Pogoda piękna, widoki cudne, wędruje się bardzo fajnie.



Co jakiś czas zbaczamy na lewo szukając jakieś ścieżki, niestety, na razie nic nie widać. Po jakmś czasie dochodzimy do bukowego lasu i tutaj widać wyraźną drogę odbijącą w lewo. Oczywiście skręcamy, droga zamienia się w mało widoczną ścieżkę, wspinającą się lekki w górę i prowadzącą na skos.


Las bukowy się kończy, zaczynają się niższe karzaki, ścieżka jest dość wyrażna, po chwili skręcamy w mniej widoczną ścieżkę w lewo. I to już jest koniec wędrówki! Udało się :) Skały na szczycie góry Bukowiec (414m) są przed nami.

Miejsce jest fantasyczne. Na górze jest spore trawiaste wypłaszczenie, porośnięte jedynie tak charakterystycznymi dla Jury Jałowcami. Na nim wznosi się kilka okazałych wapiennych skał. Pięknie!
Na początek szukamy cienia pod jedną ze skał i robimy sobie piknik. Oczywiście jak zwykle mamy ze sobą małe co nieco ;) Później podziwiamy okolicę. Widok jest niesamowicie rozległy, mało znamy miejsc na Jurze z takim widokiem.

Przed nami zielone morze...





Niestety podczas naszego pobytu na górze na niebie pojawiło się sporo chmur a od zachodu widać nawet sunące ku nam ciemne chmury burzowe. Zarządzamy więc powrót do samochodu, mamy stąd niecałą godzinę. Już kiedy przechodzimy przez bukowy las, słyszymy grzmoty. Z każdą chwilą grzmoty stają sie coraz wyraźniejsze a ciemne chmury coraz bliższe. Na szczęście wielkie, ciężkie krople zaczynają padać dopiero chwilę przed samochodem, deszcze nie zdążył nas zmoczyć.
Wycieczka była bardzo udana. Znaleźliśmy wszystko czego oczekiwaliśmy: piękne, jurajskie krajobrazy, rozległe widoki oraz ciszę i spokój (na górze spotkaliśmy zaledwie jedną osobę). Tak więc, na pewno będzie w to miejsce wracać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz