Królestwo łabędzia niemego i Perła Mazur czyli Mikołajki i okolice.

W tym roku nasze wycieczki i zwiedzanie okolicy musimy w pewnym stopniu podporządkować naszej najmłodszej podróżniczce. Niestety Hanulka nie jest miłośniczką jazdy samochodem. Dlatego za cele naszych wypadów wybieramy miejsca w okolicy, staramy się nie nie jeździć zbyt daleko, więc wschodnią i północną część Mazur zostawiamy sobie na kolejny raz. Staramy się też ruszać na wycieczkę dopiero, kiedy zbliża się pora pierwszej drzemki małej dziewczynki, żeby choć w jedną stronę spała. Na szczęście pierwsza drzemka wypada już koło 10:00. Tak to już jest z małymi dziećmi, można (a nawet trzeba) z nimi podróżować, nawet z tymi najmłodszymi :) ale trzeba pamiętać, że nasze wyjazd trzeba dostosować do dziecięcych wymagań.

Kolejny dzień naszych wakacji wita nas bezchmurnym niebem, cudownym słońcem i ciepłem. Mamy nadzieję, że tak będzie już do końca, na wakacjach pod namiotem deszcz i zimno są najmniej potrzebne. Spędzamy poranek na kempingowej plaży w oczekiwaniu na porę drzemki Hani i w okolicach 10:00 ruszamy w stronę Mikołajek. Droga, którą jedziemy - Mrągowo - Mikołajki, jest bardzo malownicza. Zielone pagórki, srebrzące się w słońcu jeziora, zadbane wioski i ku radości naszych dziec wszędzie mnóstwo bocianów. Dojeżdżamy do Mikołajek, zostawiamy samochód na uliczce prowadzącej do Placu Wolności, pełniącego funkcję Rynku. Ponieważ Hania po przełożeniu do wózka dalej śpi, zaczynamy od kawy, lodów i gofrów (dla każdego coś miłego) w kawiarence na Rynku. Po takim pysznym początku idziemy na leniwy spacer po miasteczku, docieramy do brzegu jeziora Mikołajskiego, przy którym jest port jachtowy i promenada. Całkiem to przyjemnie i nawet dość spokojnie, spodziewałam się tu większej ilości ludzi. Za to na jeziorze aż roi się od żagli...




Wracamy do samochodu i kierujemy się w stronę położonego 4km. na wschód jeziora Łuknajno. Niezbyt duże jezioro o płaskich i bezleśnych brzegach nie wydaje się zbyt ciekawe, szczególnie w rejonie, gdzie jezior jest tak dużo. Postanowiliśmy się tam wybrać z powodu stworzonego na tym obszarze rezerwatu ptaków,  w którym królują łabędzie nieme. Można tu naliczyć nawet do 2000 ptaków tego gatunku.
Jedziemy gruntową drogą i zatrzymujemy samochód na pierwszym parkingu po prawej stronie drogi. Wiemy, że przy brzegach jeziora są dwie drewniane wieże widokowe i mamy zamiar dojść do jednej z nich. Ruszamy ścieżką zaczynającą się po przeciwnej stronie drogi. Prowadzi ona przez pola, a później (po ok. 500m.) zamienia się w drewniany mostek, prowadzący przez zarośla i trzciny. I wszystko było dobrze gdyby nie stan mostka... łagodnie mówiąc pozostawia on wiele do życzenia.



 Osoby zajmujące się rezerwatem postawiły jedynie tabliczkę, szkoda, że zamiast niej nie naprawiono desek... A może chodzi o to, żeby jak najmniej osób zakłócało spokój ptakom? Nas uszkodzony mostek nie zniechęca, wprost przeciwnie, jest bardzo fajnym urozmaiceniem wycieczki. Łukasz organizuje dla każdego kij i ruszamy.



 Po 10-15min. docieramy do drewnianej wieży widokowej, ona na szczęście jest cała.


 Wchodzimy na górę i podziwiamy widok na jezioro. Niesamowita tu cisza i spokój. Do jeziora, niestety, nie jest zbyt blisko, między wieżą a jeziorem jest dość szeroki pas trzcin. Nie jest to najlepsza pora do obserwacji ptaków, widzimy jedynie sporo łabędzi pływających po jeziorze.



 Wracamy rozwaloną ścieżką a następnie drogą przez łąki do samochodu. Jezioro ma swój urok, dla ornitologów jest na pewno bardzo ciekawe. Dla nas na tej wycieczce największą atrakcją okazał się zepsuty mostek.

2 komentarze:

  1. Oprócz pięknych widoków, jezior i ogromu zieleni (w odległości ok. 5 km od miasteczka funkcjonuje rezerwat przyrody Jezioro Łuknajno), w Mikołajkach znajdują się także zabytki, którym warto poświęcić uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno :) Jednak zazwyczaj jest tak, że trzeba coś wybrać, my wtedy chcieliśmy zobaczyć rezerwat przyrody :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń