Zamki, bajeczne ostańce, urocze dolinki oraz jaskinie - czyli południowa część Jury.

Ostatni weekend maja, wakacje już za nami (wkrótce opiszę nasz pobyt nad Bałtykiem) ale do porodu jeszcze trochę czasu zostało, ja czuję się bardzo dobrze, trzeba więc wykorzystać te ostatnie weekendy w czwórkę :) Dłuższych wyjazdów już nie planujemy ale na jeden dzień warto gdzieś wyskoczyć. Tym razem (28. maja) wybór padł na drugi koniec Jury (jadąc od naszej, częstochowskiej strony) - Ojców, Pieskową Skałę i okolice. W sumie ta część Jury jest nam zdecydowanie mniej znana, rzadko docieramy w te strony.



Jako pierwszy tego dnia jest Ojców. Dojazd, bocznymi, jurajskimi drogami, zajmuje nam ponad 2 godz. Można szybciej i prościej ale my wolimy, żeby było ładniej ;) Zostawiamy samochód na początku wioski, pod zamkiem, dalej mogą wjeżdżać jedynie mieszkańcy. Jedyny parking = brak konkurencji, więc i ceny wysokie - 10zł. za postój bez ograniczeń czasowych. Ruszamy do górującego nad nami zamku, właściwie są to ruiny.


Zamek został zbudowany przez Kazimierza Wielkiego w XIV w. Obecnie możemy oglądać jedynie bramę w kształcie wieżyczki, ośmioboczną wieżę oraz fragmenty murów. Wstęp na teren zamku jest płatny – bilet normalny 2,5zł, ulgowy 1,5zł ale my za dzieci nie płacimy. W pomieszczeniu nad bramą urządzono ekspozycję historyczną z makietą twierdzy, można zobaczyć jak ojcowski zamek wyglądał w czasach swojej świetności. Z murów zamku możemy podziwiać widok na Dolinę Prądnika i położony w dole Ojców.  
Schodzimy z zamku i kierujemy się do Ojcowa, mijamy wszystkie zabudowania i idąc dalej Doliną Prądnika, po około 15min. (tempo Kajtula, który w dodatku je loda...), docieramy do Bramy Krakowskiej. Tworzą ją dwie ogromne, wapienne skały o obłych kształtach, jest niewątpliwie najbardziej okazałą skalną bramą doliny. Ponieważ mamy na ten dzień jeszcze inne musimy już wracać na parking. Postanawiamy, że miło będzie wrócić bryczką ;) Zazwyczaj unikamy takich atrakcji, dzisiaj częściowo ze względu na mój stan, postanawiamy zrobić wyjątek. Dzieciaki, choć zawsze chciały przejechać się taką bryczką, na początku są lekko wystraszone ale mimo wszystko bardzo im się podoba. Konik wiezie nas niemal do samego parkingu, trwa to może 10min., koszt – 30zł.
Wsiadamy do samochodu i jedziemy dalej, do zamku w Pieskowej Skale. Dolina Prądnika, zarówno w Ojcowie, jak podczas drogi do drugiego zamku jest zachwycająca. Zresztą znajdujemy się w najmniejszym w Polsce Parku Narodowym - Ojcowskim. Po drodze, tuż za Ojcowem, mijamy Kaplicę Na Wodzie, nie zatrzymujemy się. Jednak historia powstania kaplicy jest bardzo ciekawa: otóż pod koniec XIX car Mikołaj II, pod jurysdykcją którego znajdował się Ojców, wydał dekret zabraniający wnoszenia na ziemi ojcowskiej jakichkolwiek obiektów sakralnych. Jak się jednak okazało rozporządzenie nie było precyzyjne co Polacy postanowili wykorzystać. Postępując zgodnie z prawem, wybudowali kaplicę nie na ziemi, lecz na wodzie!


Jesteśmy pod zamkiem w Pieskowej Skale, oczywiście tu też za parking trzeba sporo zapłacić, jednak mniej niż w Ojcowie – 6,5zł bez limitu czasu. Zaczynamy od podejścia wzdłuż murów do jednej z bardziej charakterystycznych jurajskich ostańców – Maczugi Herkulesa. Skałka najlepsze wrażenie robi z drugiej strony np. z drogi prowadzącej z Ojcowa, jednak idąc tak ja my również można dostrzec kształt maczugi. Spod imponującej skały idziemy na dziedziniec zamku. Pieskowa Skała jest zdecydowanie najlepiej zachowanym zamkiem na szlaku Orlich Gniazd. Wejście na dziedziniec zamku jest bezpłatne, w zamkowym wnętrzu mieści się muzeum, którego my nie zwiedzamy. Wchodzimy za to na jedną z wieżyczek, w której mieści się kawiarnia, przechodząc przez nią wychodzimy na taras widokowy na wieży. Można stąd podziwiać dziedziniec zamku, niedostępny dla zwiedzających niewielki ogród oraz okolicę.



Wracamy na parking i jedziemy dalej. Cel – Jaskinia Wierzchowska Górna. Nie da się podjechać pod samą jaskinię, samochód zostawiliśmy na bezpłatnym parkingu we wsi skąd do jaskini szliśmy ok.15min (tępo 3,5 latka) Jest ona największą, udostępnioną do zwiedzania jaskinią na Wyżynie Karkowsko-Częstochowskiej. Jej długość wynosi 970m, natomiast długość trasy turystycznej wynosi 700m. Turyści indywidualni wchodzą z przewodnikiem o pełnych godzinach, ceny biletów: normalny – 14zł, ulgowy – 12zł; jednak dzieci w wieku 5-6 lat – 6zł, do 4lat wstęp gratis. Zwiedzanie jaskini trwa ok.40min. Była to pierwsza jaskinia, którą zwiedzaliśmy z naszymi dziećmi i muszę przyznać, że był to dobry pomysł. Szczególnie starszemu bardzo się podobało, z dużym zainteresowaniem słuchał pana przewodnika. Młodszemu natomiast bardzo podobały się figury niedźwiedzia jaskiniowego oraz lwa – zwierząt, których kości znaleziono w tej jaskini. W Sali Człowieka Pierwotnego spotkaliśmy Panią Jaskiniowca :)


Na koniec podjechaliśmy kawałek dalej do Doliny Kluczwody leżącej (jak również sama jaskinia) w Parku Krajobrazowym Dolinki Krakowskie. Część dolinki, którą chwilę spacerowaliśmy średnio nam się podobała, jak dla mnie trochę za wilgotna i za bardzo porośnięta krzakami i pokrzywami...
Na tym kończy się nasza dzisiejsza wycieczka. Ponieważ jest już dość późno i wszyscy jesteśmy trochę zmęczeni, do domu wracamy szybszą, główniejszą drogą.
My wybraliśmy zaledwie część atrakcji jakie oferuje ta część Jury. Na sam Ojcowski Park Narodowy warto poświęcić więcej czasu, wybrać się na dłuższą wędrówkę Doliną Prądnika, pospacerować tutejszymi wąwozami, odwiedzić Jaskinię Ciemną czy Grotę Łokietka oraz napić się wody ze źródła Miłości. Niedaleko Jaskini Wierzchowskiej znajduje się Nietoperzowa, na pewno warto też pospacerować pozostałymi krakowskimi dolinkami. Mam nadzieję, że jeszcze niejeden raz wrócimy w te strony.

1 komentarz:

  1. Wybieram się pierwszy raz na rowerową jurę i dzięki państwa inicjatywie w plany weszła Jaskinia Wierzchowska!:)

    OdpowiedzUsuń