Spacerem po Gdańsku i Gdynia dla dzieci.

Będąc tak blisko Trójmiasta nie mogliśmy tego nie wykorzystać i nie odwiedzić pięknego Gdańska. Nie był to nasz pierwszy pobyt w tym pięknym mieście, spędziliśmy kilka lat temu dwa czy trzy dni w trójmieście i pamiętam, że Gdańsk bardzo mi się podobał, dlatego teraz koniecznie musieliśmy tam pojechać.







Z Helu do Gdańska można popłynąć tramwajem wodnym jednak my chcieliśmy odwiedzić również Westerplatte i bez samochodu byłyby nam ciężko. Wycieczkę statkiem zostawiamy wiec na Gdynię a tym razem jedziemy samochodem.
Pobyt w Gdańsku zaczynamy właśnie od Westerplatte, oglądamy wystawę w wartowni nr.1, wchodzimy na górkę pod Pomnik Obrońców Westerpalate, sporo tu wycieczek szkolnych i straganów z pamiątkami, nawet pod samym pomnikiem...




Jedziemy na Stare Miasto, parkujemy tuż obok Złotej Bramy i ruszamy na spacer po Gdańsku. Dzisiaj planujemy jedynie pospacerować po Gdańsku, nie chcemy zwiedzać żadnych wnętrz. 



Przechodzimy przez Złotą Bramę i idziemy ulicą Długą w stronę Ratusza. Kupujemy kręcone lody, mijamy fontannę z Neptunem stojącą pod Dworem Artusa i kierujemy się Nowym Targiem z stronę rzeki Motławy. Nowy Targ pełni w Gdańsku funkcję rynku, bardzo tu ładnie, niestety dość tłoczno... 






Następnie wędrujemy nabrzeżem do drewnianego Żurawia. 





Pogoda piękna, wprost wymarzona na leniwy spacer. Opuszczamy nabrzeże i skręcamy w ulicę Mariacką, ulicę, na której niemal w każdej kamienicy jest jubiler... Bardzo mi się podoba ta uliczka, ma takie fajne schodki do każdej kamieniczki. Przed nami uliczką szła wycieczka niemieckich emerytów, na szczęście już sobie poszli i jesteśmy praktycznie sami. 





Czas niestety płynie szybko i pora już kierować się do samochodu. Idziemy jeszcze na obiad, wybieramy niepozorny bar z kebabami i jest to bardzo dobry wybór, kebaby są pyszne. Wracamy na chwilę na Długi Targ i ulicą Długą wracamy do samochodu.
Gdańsk przy drugim spotkaniu również bardzo mi się podobał, choć tym razem trochę przeszkadzały mi tłumy ludzi, szczególnie na Długim Targu i nad Motławą... Chyba się starzeję ;) Jednak na pewno chętnie tu wrócimy będąc znowu w okolicy. Wyjeżdżając z Gdańska trafiamy na długi korek prowadzący do trójmiejskiej obwodnicy...


Kilka dni później wybieramy się na wycieczkę do Gdyni, samochodem dojeżdżamy do Helu i stamtąd płyniemy wodnym tramwajem do Gdyni. Statek płynie ok. godziny, rozkład rejsów oraz ceny biletów można sprawdzić na tej stronie. Dzieciakom bardzo podobała się wycieczka statkiem :)




Dopływamy do portu w Gdyni, nasz statek cumuje tuż obok pięknego żaglowca "Dar Pomorza" i to właśnie od niego zaczynamy pobyt w Gdyni. Statek jest w tej chwili oddziałem Centralnego Muzeum Morskiego i gorąco polecam zwiedzanie żaglowca, zarówno nam jak i naszym dzieciom bardzo się podobało.







Następnie chcemy zobaczyć stojący tuż obok okręt wojenny ORP "Błyskawica", na niego szczególnie czeka Mikołajek, niestety będzie musiał jeszcze trochę poczekać, trafiam na przerwę w zwiedzaniu... 



Idziemy, więc na lody i gofry a następnie do znajdującego się niedaleko Akwarium Morskiego. Ceny biletów: normalny 16zł, ulgowy 12zł, dzieci do lat 4 wstęp gratis. Ja muszę przyznać jestem trochę rozczarowana, miałam nadzieję, że akwarium jest bardziej okazałe, na szczęście dzieciom się podobało.







Przerwa w zwiedzaniu ORP "Błyskawica" jeszcze trwa, pogoda przepiękna, więc idziemy na plaże miejską. Są tu zdecydowanie nie nasze klimaty, masa ludzi, do tego część plaży otoczona płotem, za którym powstaje wielki namiot (jak się później dowiemy namiot powstaje na mający się tu odbyć Festiwal Filmów Fabularnych), z plaży widok na betonowe wejście do portu... Nie planujemy tu jednak spędzić całego dania, a jedynie chwilę odpocząć, więc zapominamy o tłumach ludzi oraz innych "niedogodnościach" i siadamy na piasku przy samym morzu. Jest bardzo ciepło, więc chłopcy rozbierają się do majtek i po raz pierwszy podczas tego wyjazdu moczą nogi w zimnych wodach Bałtyku :)




Kajtul jest już bardzo zmęczony dzisiejszą wycieczką i zasypia na moich kolanach, postanawiamy więc, że Łukasz z Mikołajkiem sami pójdą obejrzeć "Błyskawice" a ja zostanę ze śpiącym Kajtulem na plaży. Chłopcy wracają bardzo zadowoleni, Starszakowi bardzo podobało się na okręcie :)






Maluch się budzi, idziemy, więc na obiad. Później spędzamy jeszcze chwilę na dużym placu zabaw niedaleko plaży i pora kierować się do portu i wracać na Hel.




W Gdyni spędziliśmy 5 godzin i strasznie szybko minął nam ten czas. Wycieczka okazała się świetnym pomysłem, szczególnie dla dzieci. Już sama podróż tramwajem wodnym była dla nich wielką atrakcja, do tego statki-muzea, akwarium, plaża - zdecydowanie Gdynia jest dla dzieci!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz