Zamek w Smoleniu, Dolina Wodącej oraz Zegarowe Skały.

W drugiej połowie lipca 2009r. pogoda nie dopisywała w weekendy i jakoś nie mogliśmy się nigdzie wybrać. Więc jak tylko doczekaliśmy się ładnej niedzieli wybraliśmy się na dłuższą wycieczkę. Do tego w miejsce, w którym nigdy nie byliśmy - zobaczyć Zegarowe Skały.
Z domu wyruszyliśmy już chwilę po 9:00 i pojechaliśmy do Smolenia. Oczywiście nie główną drogą, my zdecydowanie wolimy jeździć bocznymi drogami. Wybraliśmy więc naszą ulubioną, jurajską drogę prowadzącą ze Złotego Potoku do Niegowej. Jeśli ktoś z Was będzie w tamtych okolicach to gorąco polecam!!! Dalej pojechaliśmy z Niegowej przez Mirów do Kotowic. W Mirowie są oczywiście ruiny zamku, o których pisałam już tutaj pisałam: Bliźniacze zamki... Dalej przez Kroczyce i Pilicę dojeżdżamy do Smolenia.
W Smoleniu również znajdują się ruiny zamku. Od parkingu w ciągu 5min. wchodzimy na wzgórze, niestety zarówno wzgórze jak i ruiny schowane są całkowicie wśród drzew. Mimo to warto tam podejść :)
Ruiny zamku w Smoleniu



Spod ruin idziemy czarnym szlakiem, który ma nas doprowadzić do szlaku niebieskiego. No i doprowadził, jednak skręcamy nie w tą stronę co trzeba, mimo to szlak doprowadza nas do Doliny Wodącej :) Skręcamy w lewo i dalej idziemy ścieżką dydaktyczną. Mijamy na początku imponującą skałę i dalej idziemy przez las. Ścieżka na początku bardzo ciekawa, ponieważ znajdują się tu również opisy dla dzieci tzw. ścieżka dydaktyczna dla przedszkolaka. Niestety jedynie przy dwóch pierwszych punktach. Idziemy dalej, las na początku bardzo nam się podoba, jednak po jakimś czasie robi się coraz bardziej wilgotny i krzaczasty. Do tego zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że źle skręciliśmy i do Zegarowych Skał możemy tędy nie dojść... Przy czwartym punkcie ścieżki skręcamy w szeroką leśną drogę w lewo. Postanawiamy iść kawałek, jeśli nie dojedziemy do czerwonego lub niebieskiego szlaku to wrócimy do samochodu. Na szczęście już po chwili wychodzimy na skraj lasu i na wprost widzimy imponujące Zegarowe Skały :)
Robimy sobie mały postój w tym niezwykle malowniczym miejscu, czas na coś słodkiego oraz kawkę :) Przed nami piękne widoki, słoneczko świeci i jest cudnie.
Skały Zegarowe

 Po jakiś 30min. idziemy dalej, dochodzimy do niebieskiego szlaku, który już za moment łączy się z czerwonym. Skręcamy w prawo, tak, że skały mamy po lewej stronie i idziemy chwilkę szlakiem. Jednak szlak nie prowadzi bezpośrednio przez skały, więc odchodzimy w lewo i drogą pod lasem wracamy pod Zegarowe Skały. Stamtąd stromą ścieżką wspinamy się w górę.
Ścieżka doprowadza nas do Jaskini Zegar, legenda mówi, że dwa razy w roku: w wigilię Nocy Świętojańskiej oraz Bożego Narodzenia jakiś zegar wydzwania w niej godziny... Idziemy dalej do Jaskini Jasnej, która stanowi szeroki tunel i rozdzielona jest wewnątrz szerokim słupem skalnym. Jaskinia była zamieszkana ok.40tys. lat temu przez ludność kultury oryniackiej (górny paleolit), o czym świadczą znaleziska narzędzi krzemiennych.
Przechodzimy przez jaskinie i wspinamy się na najwyższą skałę. Najpierw Łukasz wchodzi sam, następnie idziemy wszyscy. Wejście nie jest bardzo trudne, ale na górze jest bardzo mało miejsca. Sadzamy, więc chłopców na skale, siadamy obok i wspólnie zajadamy się wędzonymi kawałkami kurczaka, które są dzisiaj w ramach obiadu. Z takimi widokami smakują wybornie :)
Widoki z najwyższego punktu Skał Zegarowych

Schodzimy na dół i czerwonym szlakiem wracamy do Smolenia oraz zaparkowanego pod ruinami samochodu. Całość pieszej wędrówki zajęła nam ok.4 godz.
Do Częstochowy postanawiamy wrócić bardziej głównymi drogami: najpierw drogą 794 przez Pilicę i Pradłę do Lelowa. Zatrzymujemy się na rynku w Pilicy na pyszne lody. W Pilicy byliśmy przed rokiem, wtedy oglądaliśmy zapuszczony pałac, szkoda, że tak piękne zabytki niszczeją... Z Lelowa czerwoną drogą 76 przez Janów wracamy do Częstochowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz