Zabawne skalne formy i wielka zapora czyli samochodem do doliny Herens.

Tego dnia robimy sobie wycieczkę samochodową po okolicy. Jedziemy do doliny Herens, w której czekają na nas dwie bardzo ciekawe atrakcje. 



Pierwszy punkt dnia to dziwaczne i  niespotykane w Alpach formacje skalne zwane Pyramides d'Euseigne. Znajdują się tuż przy drodze (a nawet nad drogą), więc zobaczenie ich nie zajmuje dużo czasu. Choć jak ktoś ma czas i ochotę może wybrać się na spacer do skał położonych poniżej drogi. 




My jedynie oglądamy je z drogi i jedziemy dalej do Grand Dixence, czyli liczącej 285 m. tamy, ponoć najwyższej w Europie. Zapora robi duże wrażenie już, kiedy jedziemy drogą dojazdową, na horyzoncie pojawia się betonowa ściana...


Samochód zostawiamy na bezpłatnym parkingu u stóp zapory i podchodzimy kawałek asfaltową drogą. Dalej są dwa wyjścia: albo ostre podejście albo wjazd na górę kolejką. My wybieramy oba ;) tzn. Łukasz z Kajtulem w nosidle na plecach wchodzi, a ja z Mikołajkiem wjeżdżamy. Koszt biletu w jedną stronę to dla dorosłego 6 CHF, dla dziecka 3 CHF (w obie strony 50%więcej). Wjazd zajmuje ok. 5min, niewiele dłużej wchodzi (a może raczej wbiega) mój mąż. Dla każdego coś miłego ;)

Warto znaleźć się na górze, z zapory roztacza się przepiękny widok na utworzone dzięki niej jezioro Dix oraz dolinę Hernes. Można też wybrać się na spacer brzegiem jeziora, my poszliśmy tylko kawałek, ponieważ przez większość czasu ścieżka jest poprowadzona w tunelach , w których jest bardzo zimno.
Do parkingu schodzimy już wszyscy razem.









Tak, zapora Grand Dixence jest zdecydowanie godna polecenia.
Ostatnim punktem tego dnia ma być stolica kantonu Valais - miasto Sion oraz położone na dwóch górujących nad nim wzgórzach zamki. 

Sion robi na nas bardzo dobre wrażenie i jest zdecydowanie większy i bardziej gwarny niż się spodziewaliśmy. Spacerując ulicami Sionu docieramy do zamków, niestety jak się okazuje jest za późno i już nie zdążymy ich obejrzeć. Postanawiamy, że wrócimy tu jeszcze za parę dni, na szczęście Sion nie leży daleko od "naszego" Raronu.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz