Serce Korsyki czyli Corte.

Tego dnia po raz pierwszy na Korsyce nie przywitało nas słońce. Planowaliśmy spędzić dzień na plaży, ale ponieważ pogoda nie jest idealna zmieniamy plany. Na plażę idziemy tylko na godzinkę i koło południa ruszamy w kierunku serca wyspy, w kierunku Corte!
Międzyczasie chmury gdzieś odchodzą i wraca typowa Korsykańska pogoda - błękitne, bezchmurne niebo. Droga do Corte jest dobra i bardzo malownicza.




Corte jest bardzo ważnym miejscem na Korsyce. W latach 1755-69 było stolicą utworzonego przez Pasquale Paolego państwa korsykańskiego i stolicą wyspy w sercach Korsykan pozostaje do dziś.
Nie wszyscy Korsykanie czują się Francuzami, będąc na Korsyce na każdym kroku widać, że spora część Korsykan wolałaby, aby Korsyka odzyskała niezależność. Często powiewają białe flagi z czarną głową maura (symbolem Korsyki), literka F na rejestracjach jest często zaklejana takim znaczkiem, natomiast na drogowskazach i tablicach z nazwami miejscowości nazwy w języku francuskim są zamalowane sprayem a pozostawione te w języku korsykańskim.


Zostawiamy samochód przy jednej z ulic prowadzących do starej części miasta i kierujemy się najpierw na pl. Paoli, na którym stoi pomnik Pasquale Paolego. 





Z placu kierujemy się wąskimi uliczkami w stronę Belvedere, czyli punktu widokowego. Idziemy tak trochę na wyczucie, czasami trafiamy na strzałkę z kierunkiem na punkt widokowy i cytadele. 




 Cytadeli zwiedzać nie zamierzamy, praktycznie w żadnym mieście nie zwiedzamy zabytków w środku. Po pierwsze nie przepadamy za wnętrzami, po drugie dzieciakom we wnętrzach szybko się nudzi. Zdecydowanie od zwiedzania muzeów wolimy spacer po uliczkach, placach, zjedzenie regionalnej potrawy czy wypicie kawy w letnim ogródku. 







I właśnie w taki sposób poznajemy Corte, które bardzo nam się podoba. Wędrujemy wąskimi, pnącymi się w stronę cytadeli uliczkami. Kamienice, choć mocno nadgryzione zębem czasu, maja bardzo dużo uroku. Niestety nie pomyśleliśmy i wzięliśmy wózek zamiast nosidła, co jest tu mocno niepraktyczne.




Po dość długim spacerze wracamy do punktu wyjścia, czyli na Pl. Paoli. Tam siadamy przy
stoliku w jednej z kawiarenek i jemy pyszne naleśniki z Nutellą i dżemem figowym oraz lody, do tego espresso, pycha (ceny: duży deser lodowy - 6EUR, naleśniki - 4 EUR). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz