Rozczarownie Biogradem i poszukiwanie ładnej plaży.

Jesteśmy na campingu Soline w Biogradzie. Camping całkiem sensowny, niestety nasz namiot stoi w fatalnym miejscu, do tego zbyt blisko innych namiotów. Trudno, trzeba będzie jakoś to przeboleć. Ale Vacansoleil dużo traci w naszych oczach i nie wiem, czy kolejny raz skorzystamy z ich usług...

Mamy kolejny dzień naszych wakacji, to już 7. września. Słońce świeci, trzeba iść przywitać się z morzem. Niestety plaża okazuje się jeszcze większym rozczarowaniem niż cały camping, jest bardzo wąska, tuż przy deptaku, zupełnie nie dla nas. Próbujemy odejść od plaży campingowej, ale nie bardzo jest gdzie. Dalej zaczynają się nieciekawe skały, jakieś paskudne pomosty itd. Nie wytrzymujemy tu długo i już po godzinie jesteśmy z powrotem koło namiotu. I co tu teraz zrobić? 
Fakt, plażowanie nie wypełnia nam całych dni, ale trochę czasu na plaży spędzamy, a plaża w tym wydaniu zupełnie nam nie odpowiada. Jemy więc wczesny obiad i pakujemy się do samochodu, muszą tu w końcu być ładniejsze plaże...?




Jedziemy na południe. Pierwsza droga w stronę morza, kierunkowskaz na Crvena Luka. Skręcamy ale po chwili dojeżdżamy do szlabanu, za wjazd trzeba chyba zapłacić. Zawracamy. Dojeżdżamy do miasteczka Pakostane i tam skręcamy w pierwszą drogę w prawo, następnie znowu w prawo i dojeżdżamy do końca drogi. Droga się kończy tuż przy uroczej zatoczce. To jest to. Już wiemy gdzie będziemy plażować. Jest pięknie! Płytka zatoczka z piaszczystym dnem - idealna dla dzieci :) Ludzi niewielu, choć dwa zamknięte bary świadczą o tym, że w sezonie jest zdecydowanie więcej plażowiczów.






Spędzamy bardzo przyjemnie dwie czy trzy godzinki i podczas całego pobytu w Biogradzie plażować przyjeżdżamy już tylko tutaj. Jedziemy raptem 10min. samochodem ale różnica kolosalna.

Późnym popołudniem postanawiamy wybrać się na spacer do Biogradu. Jak można wyczytać w przewodnikach jest to jedna z popularniejszych miejscowości w tej części wybrzeża. Do dziś nie rozumiem dlaczego?

Idziemy nadmorską promenadą, która łączy nasz camping z miasteczkiem. Mijamy basen z duża zjeżdżalnią, następnie nieciekawe i psujące otoczenie hotele i docieramy do centrum. Jest tu kilka restauracji i kawiarni, idziemy więc na lody. Potem jeszcze chwile spacerujemy po miasteczku. Są tu dwie duże mariny, jest targ, jest kościół, ale nie ma żadnego uroku i klimatu. Nawet jak zdarzy się jakaś wąska uliczka, to nawierzchnia zamiast wybrukowana zalana jest betonem... Dla mnie jest tu brzydko... Biograd jest zdecydowanie najmniej ciekawym nadmorskim miasteczkiem, jakie mamy okazję zobaczyć podczas tych wakacji...
Na koniec kupujemy w piekarni burki i z pyszną kolacją wracamy na camping.
Tak więc Biograd nie okazał się dobrym wyborem, choć tak na prawdę wyboru nie mieliśmy: Vacansoleil nie ma więcej campingów w tej okolicy ani bardziej wysuniętych na południe. Jednak, żeby tak całkiem nie przekreślać tego miasteczka, trzeba przyznać, że jest doskonałą bazą do zwiedzania północnej Dalmacji. A to właśnie będziemy robić przez kolejne dni :)

1 komentarz:

  1. Nieopodal Biogradu znajduje się cudowna dzika plaża, zupełnie opustoszała z widokiem na wyspy Kornati. Aby do niej dotrzeć należy w pewnym miejscu na wysokości jeziora Vranski zjechać z ekspresówki. W życiu nie pomyślałabym że tak blisko szosy może znajdować się takie piękne miejsce, plaża była cudownie czysta, 0 ludzi, widoki najpiękniejsze na świecie. I właśnie takie wspomnienie zabrałam ze sobą z Biogradu.

    OdpowiedzUsuń