Przepiękne Grimentz oraz zamki w Sion.

No i nadszedł ostatni dzień naszego pobytu w Alpach, tego dnia wybraliśmy się do Grimentz w dolinie Anniviers. Nie było o nim ani słowa w przewodniku, ale zdjęcia, które znalazłam w galerii Picassa tak mi się spodobały, że postanowiłam, że jak starczy nam czasu to pojedziemy też tam. Na szczęście czasu nam starczyło :)






Grimentz spodobało nam się zdecydowanie najbardziej ze wszystkich alpejskich miasteczek a raczej wiosek, które mieliśmy okazje zobaczyć w Szwajcarii. Główna uliczka jest wyłączona z ruchu, momentami jest bardzo wąska a po obu jej stronach możemy podziwiać piękne, stare, drewniane domy, często na palach. Cudnie! Do tego jest tam bardzo spokojnie, latem dociera tu bardzo mało turystów (sądząc po wyciągu i bardzo dużej liczbie pensjonatów na pobliskich zboczach, zimą jest to popularny ośrodek narciarski). Jest też dużo fontann, źródełek, miejsc z płynącą wodą, co bardzo podoba się chłopcom. Polecam gorąco to miejsce, jadąc doliną Anniviers i spacerując uliczkami Grimnetz można poczuć prawdziwy klimat Szwajcarii.

Zapraszam na mały spacer po tym uroczym miejscu.










Wracają do Raronu zatrzymaliśmy się w Sionie, nie zapomnieliśmy bowiem o zamkach. Dwa zamki: Taurbillion i Valeria leżą na dwóch wzgórzach górujących nad miastem. 



Wybraliśmy położony wyżej Taurbillion, w sumie są to już ruiny zamku, sąsiedni Valeria jest zdecydowanie lepiej zachowany. Wejście na górę jest dość męczące, ale warto, rozciąga się stamtąd przepiękny widok na Sion, dolinę Rodanu, okoliczne szczyty i winnice na zbocza pobliskich gór.









  
Zamek Valeria już sobie odpuściliśmy, dzisiaj musimy wcześniej wrócić i zacząć się pakować, bo następnego dnia przyjdzie nam pożegnać przepiękną Szwajcarię i ruszyć w stronę Genui, gdzie wsiądziemy na prom i popłyniemy na Korsykę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz