Okolice Ryczowa w sam raz na majowy weekend.

Ta wycieczka była zupełnie nieplanowana ;) Pierwszy dzień maja (01.05.09) mieliśmy spędzić w domu i poświęcić go na prace domowo-ogrodowe. Jednak z samego rana odebrałam telefon z propozycją wycieczki, wycieczki w szerszym, rodzinnym gronie. Propozycja była na tyle kusząca, że nie mogliśmy odmówić i już dwie godziny później siedzieliśmy w samochodzie. Niestety siedzieliśmy w samochodzie stojącym w korku na trasie DK1... :(  Jak tylko się dało uciekliśmy z zatłoczonej "jedynki" i bocznymi drogami dojechaliśmy do Zawiercia... a tam znowu tłok i ścisk na drodze... W końcu mocno zmęczeni, po ponad 2 godzinach (!!!) jazdy dojechaliśmy do Ryczowa. Zostawiliśmy samochód przy drodze tuż obok ruin Strażnicy Ryczów i właśnie do niej udaliśmy się na początku.





Spod ruin strażnicy powędrowaliśmy w stronę imponującej skały o nazwie "Zamczysko". Nie szliśmy szlakiem, naszym przewodnikiem był nasz wujek, to on był kierownikiem tej wycieczki ;) Tak więc dotarliśmy do skały Zamczysko i poszliśmy dalej się w stronę Straszykowej Góry. Cały czas było bardzo pusto, nie spotykaliśmy po drodze żadnych ludzi... I nagle wśród Skał Straszykowych pojawiło się kilka samochodów i dość liczna grupa ludzi. Wyglądało na to, ze przyjechali tu, aby pierwsze majowe dni spędzić wspinając się po malowniczych skałkach.
My poszliśmy dalej i mijając Górę Straszykową (494m n.p.m.) usadowiliśmy się na zboczu sąsiedniego wzgórza. Piękny był tam widok!!!


Stamtąd skierowaliśmy się do pozostawionych przy drodze samochodów.
Pierwszy raz byłam w tamtych okolicach i na pewno nie ostatni. Było pięknie, niesamowicie zielono, pusto i spokojnie. Był to świetny wybór na wycieczkę, szczególnie w pierwszy majowy weekend. Doceniliśmy to szczególnie w drodze powrotnej widząc tłumy ludzi w okolicach Ogrodzienieckiego Zamku, Mirowa czy Janowa... Wszędzie tłumy ludzi a w przepięknych okolicach Ryczowa cisza i spokój!!! Polecam gorąco!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz