Dwie perełki: Bonifacio oraz plaża Piantarella.

Dzisiaj przed nami korsykańska perełka, czyli Bonifacio.
Miasto leży na samym południu Korsyki, z jego murów gołym okiem widać Sardynię.

To właśnie oglądane prawie rok wcześniej zdjęcia z Bonifacio tak mnie zachwyciły, że zamarzyły mi się wakacje na tej pięknej wyspie... Okazało się, że czasem marzenia mogą się dość szybko spełnić :)




Planując wcześniej pobyt w Bonifacio mieliśmy zamiar zostawić samochód koło portu. Czytałam, że jeśli kupi się bilet na rejs wycieczkowym stateczkiem, parking jest gratis  Niestety, po promie postanowiliśmy zmienić plany i darować sobie rejs statkiem. Baliśmy się, że Kajtul będzie na tyle marudny, że zamiast przyjemności, będzie 40min. męki. 


Wjeżdżamy więc wyżej, w okolice cytadeli i tam na jednym z parkingów zostawiamy samochód.


Widok z parkingu:
Pierwszym punktem jest Cimetiere marin. Przepięknie położony cmentarz znajduje się na samym końcu cypla. Korsykanie, bardzo troszczący się o swoich zmarłych, wybierają najczęściej na miejsce ich ostatniego spoczynku, przepiękne punkty widokowe nad morzem. Ten cmentarz jest niewątpliwie jednym z najpiękniejszych i najpiękniej położonym na świecie!
   



  
Stamtąd idziemy na  Esplanade St-Francois skąd rozciąga się przepiękna panorama na klify starego miasta, cieśninę Bonifacio, a daleko na horyzoncie brzegi Sardynii. Przepiękne widoki!!!



Na horyzoncie majaczy Sardynia...

Następnie idziemy zobaczyć Stare Miasto. Uliczki są bardzo wąskie i najczęściej dość strome, a kamienice w tej części miasta są zdecydowanie "nadgryzione zębem czasu". 


Dłuższy spacer urokliwymi uliczkami starego Bonifaco zostawiam sobie na później, najpierw szukamy strzałek w kierunku Escalier du Roi-d Aragon, czyli Schodów Króla Aragonii.  Przed zejściem w dół musimy uiścić opłatę: 2,5 euro (dzieci gratis). Następnie schodzimy po bardzo wysokich stopniach stromo w dół, w stronę morza. 187stopni wykutych w pionowym klifie robi duże wrażenie. Schody powstały w XIII/XIV wieku jako dojście do studni św. Bartłomieja, która służyła najprawdopodobniej jako zbiornik pitny dla miasta. 


Po zejściu idziemy dalej tuż przy klifie i cieszymy oczy cudownymi widokami i niesamowitym kolorem wody!!! Gorąco polecam to miejsce, nie wyobrażam sobie być w Bonifacio i nie zejść schodami w dół. Widząc tłumy turystów w Bonifacio i to jak mała garstka dociera w to przepiękne miejsce, nie możemy zrozumieć, dlaczego aż tylu turystów traci te przepiękne widoki...? Ale i dobrze, bo dzięki temu jest tam w miarę pusto i spokojnie ;) No, ale w końcu trzeba wrócić na górę i to jest baaardzo męczące i długo muszę dochodzić do siebie na górze... Ale zdecydowanie było warto!!!



 
Jesteśmy na górze i przed dalszą częścią spaceru po Bonifacio postanawiamy posilić się pizzą. A ponieważ nasze chłopaki nie lubią dość długo siedzieć przy stoliku i do tego czekać, kupujemy pizze na kawałki (2,5euro za spory kawałek pysznej pizzy) i jemy sobie na ławeczce na palcu Casteletto.
Posileni udajemy się na spacer wąskimi i urokliwymi uliczkami. 



Docieramy na Pl. du Marche i po raz kolejny podziwiamy przepiękną panoramę. Na koniec kupujemy pamiątki w jednym z licznych sklepików i wracamy do samochodu.
Ponieważ jest dopiero wczesne popołudnie, a na camping mamy prawie 100km. postanawiamy odpocząć trochę na jednej z plaż w okolicach Bonifacio. Wybieramy "pierwszą z rzędu" plażę Piantarella i okazuje się być strzałem w 10! Jesteśmy zachwyceni, kolory wody są po prostu niesamowite!!! Do tego, jest to świetne miejsce dla wind- oraz kitesurfingowców, dzięki czemu możemy oglądać ich fantastyczne popisy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz