Bled by night.

Jak już pisałam w poprzednim poście dzień spędziliśmy mniej intensywnie, wróciliśmy wcześniej na camping i dzięki temu wieczorem mieliśmy jeszcze dużo sił, żeby jechać do Bledu. Chcieliśmy zobaczyć jezioro i zamek w nocnej aranżacji. Mocno zaskoczył nas problem z parkowaniem, część ulic i jednocześnie miejsc do parkowania przy samym jeziorze była wyłączona z ruchu, dostępne parkingi były mocno zapchane... okazało się, że w hali niedaleko jeziora jest mecz (uwaga!) w hokeja, hokej latem? Dziwne... Do tego akurat w Bledzie był jakiś kongres europejski... nie pamiętam już nazwy.
Na szczęście znaleźliśmy miejsce parkingowe i powędrowaliśmy nad jezioro a następnie wzdłuż brzegu w stronę kościoła. Nie jest jeszcze całkiem ciemno i dopiero zaczynają zapalać się uliczne latarnie. Zawracamy i deptakiem wzdłuż jeziora idziemy tym razem w stronę Grand Hotelu. Do hotelu schodzą się też uczestnicy kongresu, chyba będzie tu jakiś bankiet...
Zrobiło się już całkiem ciemno, siadamy nad brzegu i podziwiamy jezioro z kościółkiem na wyspie oraz zamek na skale, wszystko jest pięknie oświetlone i wygląda uroczo. Jakie miłe zakończenie dnia :)
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz