Zamek rycerza-rozbójnika oraz perła słoweńskiego wybrzeża.

Jest 31.sierpnia 2009r. i nadszedł czas pożegnać się z campingiem Sobec (napiszę o nim kilka słów w wątku podsumowującym Słowenię) i z Alpami Julijskimi, ruszamy dalej, przed nami kolejny etap naszej wakacyjnej podróży. Ale ponieważ droga nie jest bardzo długa a mamy cały dzień postanawiamy gdzieś się po drodze zatrzymać. Kuszą piękne jaskinie: Postojna i Skocjańska, ale stwierdzamy, że Kajtul jest za mały i nie bardzo nadaje się na takie zwiedzanie. Jaskinie zwiedza się w grupie z przewodnikiem i nie można wyjść, kiedy się chce... Trzeba sobie coś w końcu zostawić na następny raz ;)
Zjeżdżamy wprawdzie z autostrady na Postojną, ale mijamy miasteczko oraz parking przed jaskinią i kierujemy się do Predjamy, tu znajduje się niezwykle okazały Predjamski Grad. Ponoć jest to jeden z najpiękniejszych zamków nie tylko w Słowenii, ale w całej Europie. Na ile jest to prawdą nie wiem, bo wszystkich europejskich zamków nie widziałam jednak ten w Predjamie rzeczywiście robi wrażenie i na pewno jest jednym z bardziej oryginalnych. Częściowo wbudowany w skalną grotę zamek powstał 700lat temu, był kryjówką rozbójnika Erazma Luegera. Pod zamkiem znajduje się jaskinia, którą rozbójnik wykradał się, kiedy zamek był w stanie oblężenia.
Jedziemy dalej, kierunek: słoweńskie wybrzeże. Ma ono jedynie 47km. długości i na pewno nie jest atrakcyjne pod względem plażowania i korzystania z uroków ciepłego Adriatyku, lepiej jechać dalej do Chorwacji, co jeszcze tego dnia zrobimy. Jednak jest miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć będąc tak blisko - Piran. Miasteczko położone jest na wąskim półwyspie, z trzech stron otoczone przez morze. Stare miasto, składające się z wąskich, krętych uliczek, przepiękny plac Tartiniego oraz katedra św. Jerzego, spod której roztacza się przepiękna panorama.

















Ale, żeby zobaczyć to wszystko, należy zostawić samochód na dużym parkingu poza starym miastem i dojść ok. 15min. wzdłuż wybrzeża. Potem najlepiej dać się wciągnąć labiryntowi wąskich ulic sięgających czasów Republiki Weneckiej, której miasto zawdzięcza swe najpiękniejsze budowle.  Na wzgórzu ponad miastem widać pozostałości murów miejskich, my niestety nie mamy aż tyle czasu, żeby do nich dotrzeć. Musimy zadowolić się widokiem z placu przy katedrze, skąd widać całe słoweńskie wybrzeże, włoski Triest na północy oraz chorwacką Istrię na południu. 
Dwugodzinny spacer po tym pięknym mieście minął bardzo szybko i czas ruszać dalej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz