Szybenik - miasto w cieniu pięknej katedry.

Kolejny dzień wakacji i kolejne pół dnia lenistwa na plaży. Dla nas kilka godzin plażowania to aż nadto, dlatego po obiadku pakujemy się do samochodu i ruszamy. Jedziemy Jadranką na południe, droga nie jest tak malownicza jak w Kvarnerze czy środkowej lub południowej Dalmacji, ale i tutaj, co jakiś czas odsłania się całkiem przyjemny widok na morze i porozrzucane wzdłuż brzegu wysepki.
Po ok. 45min. dojeżdżamy do naszego dzisiejszego celu – do Szybenika. Parkujemy, wrzucamy do parkometru 5kn i dostajemy bilet parkingowy na 1h45min. No i ruszamy.
Pierwszym punktem naszego spaceru jest twierdza. W Szybeniku są trzy twierdze, my wybieramy tą położoną najniżej i najbliżej Starego Miasta. Oczywiście trzeba kupić bilet, ale warto, bo widoki roztaczające się ze szczytu twierdzy są przepiękne. Stare Miasto z imponującą katedrą św. Jakuba, okoliczne wzgórza, szeroka rzeka Krka, wybrzeże – w którą stronę nie spojrzeć cudowne widoki!


















Krążymy dość długą chwilę po szczycie twierdzy, ale ponieważ nasi chłopcy zaczynają się niecierpliwić i rozrabiać, trzeba zacząć kierować się w dół. Schodzimy na drugą stronę, czyli w kierunku Starego Miasta. Wąskimi, krętymi uliczkami docieramy do placu Republiki Chorwacji.
Szybenik jest jedynym większym miastem na chorwackim wybrzeżu, które nie zostało założone przez starożytnych Rzymian. Zbudowano go znacznie później pod rządami chorwackich królów. Nie ma tu szerokich rzymskich pasaży i rozległych domostw tylko wąskie, kręte uliczki i niewielkie budynki.

Charakterystyczną rzeczą dla tutejszych domów są zielone okiennice. Mnie szybenickie Stare Miasto zachwyca z każdym krokiem i jest to dla mnie wielką niespodzianką, bo jakoś nie spodziewałam się niczego szczególnego po tym mieście. Wiedziałam jedynie, że ma wspaniałą katedrę, natomiast o przepięknej panoramie z twierdzy czy uroczym Starym Mieście przewodniki nie podają zbyt dużo.

Dotarliśmy na plac Republiki Chorwacji, przy którym stoi duma tego miasta, czyli XV-wieczna katedra św. Jakuba. (wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO). Siadam na kamiennej ławeczce z boku świątyni i obserwuję tętniący życiem plac. Nie jest zbyt duży, nie ma tu kawiarnianych ogródków ani fontanny a jednak ma niesamowicie dużo uroku. Mogłabym tak siedzieć i siedzieć... Nasze dzieci oczywiście mają lepsze pomysły na spożytkowanie wolnego czasu – biegają wkoło i próbują złapać pojedyncze gołębie ;) Siedzę pod ścianą katedry a nade mną zwisają z absydy kamienne głowy, jest ich w sumie 74, zostały wyrzeźbione przez głównego architekta świątyni – Juraja Dalmatyńczyka. Artysta uwiecznił królów i innych wybitnych ludzi tamtych czasów.




Koniec siedzenia, idziemy do zobaczyć wnętrze świątyni. Muszę przyznać, że wydaje mi się dość groźne i ponure. Niestety musimy się dość szybko ewakuować, bo nasz młodszy synek zaczął sprawdzać, jakie jest echo... ;)
Labiryntem wąskich ulic docieramy do nabrzeża, tam chwila zabawy dla dzieci: Mikołaj skacze na wielkiej trampolinie, Kajtul jest za mały, ale na pocieszenie ma położony tuż obok plac zabaw. Chwilę później dalszy ciąg przyjemności dla ciała: siadamy w jednym z kawiarnianych ogródków położonych wzdłuż nabrzeża, kawa i lody w tym uroczym otoczeniu smakują wybornie!
No ale wszystko co dobre szybko się kończy i czas wracać do samochodu. Na szczęście ulica, przy której zaparkowaliśmy położona jest po drugiej stronie zabytkowego Starego Miasta, tak więc na pożegnanie mamy jeszcze spacer uroczymi uliczkami i bynajmniej nie wybieramy najkrótszej drogi.
Szybenik mnie zachwycił i chyba był podczas tych wakacji (przynajmniej chorwackiej części) największym zaskoczeniem, oczywiście miłym zaskoczeniem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz