Spacer muzealnym szlakiem po wiosennym Krakowie.

Do tej pory, podczas naszych podróży z dziećmi, muzea nie pojawiały się zbyt często na liście odwiedzanych przez nas miejsc. Wiadomo, w muzeach małe dzieci szybko się nudzą, rozrabiają itp. Oczywiście są też muzea ciekawe dla dzieci, na przykład wnętrza niektórych zamków, muzea zabawek czy nasze ulubione muzea na świeżym powietrzu czyli skanseny :) Tym razem uznaliśmy, że dzieci są coraz starsze, coraz więcej rzeczy je interesuje i jadąc na jeden dzień do Krakowa wybraliśmy trzy muzea, które wydały nam się ciekawe dla dzieci. I to właśnie muzea były głównymi punktami programu, choć oczywiście na naszym szlaku nie mogło zabraknąć takich miejsc jak Wawel, Rynek czy Planty.





Ale od początku. Do Krakowa wybraliśmy się w drugą sobotę kwietnia i był to wyjazd o tyle dla nas nietypowy, że pojechaliśmy pociągiem. Taki środek transportu miał być głównie atrakcją dla dzieci, ale dla nas również okazał się wygodnym rozwiązaniem. Dodatkowo dzięki temu, że jedziemy pociągiem możemy zabrać moją młodszą siostrę, dla której zawsze brakuje miejsca w naszym samochodzie. Gorąco pozdrawiamy :)
Na dworzec główny w Krakowie dojechaliśmy chwile po 9:00 rano i zaczęliśmy do wizyty w punkcie sprzedaży biletów MPK przy wyjściu Dworzec Główny Wschód. Dla naszej piątki kupuję bilet weekendowy rodzinny - 16zł (choć będziemy tylko dwa razy jechać tramwajem i tak się opłaca), Karolina kupuje bilet dwuprzejazdowy za 3,60zł. Mamy bilety możemy iść na przystanek - Dworzec Główny Tunel, położony jak sama nazwa wskazuje pod ziemią. Chcemy dojechać do Muzeum Lotnictwa i wiem, że zawiezie nas tam tramwaj linii 5, jadąc w kierunku Wzgórza Krzesławickie.

Do Muzeum Lotnictwa docieramy chwilę przed 10:00. Kupujemy bilety (normalny 14zł, ulgowy 7zł, dzieci do lat 7 bezpłatnie, my korzystamy z naszych kart dużej rodziny i kupujemy cztery bilety po 4zł każdy). Zwiedzanie zaczynamy od ekspozycji w budynku głównym,



Następnie wychodzimy na zewnątrz, gdzie stoi najwięcej samolotów i spacer pomiędzy nimi zajmuje nam sporo czasu.



Muszę przyznać, że mnie się trochę nudzi, dziewczyny też nie są jakoś szczególnie zainteresowane, natomiast Łukasz i chłopcy, szczególnie Mikołaj oglądają wszystko z dużym zainteresowaniem i czasem musimy ich trochę poganiać.

Mnie najbardziej podoba się wystawa pt. Skrzydła Wielkiej Wojny, mieszcząca się w jednym z mniejszych budynków.




W muzeum spędzamy ok. 1,5 godziny i jesteśmy zadowoleni z wyboru. W muzeum zgromadzona na prawdę dużo samolotów, jest co oglądać i dla dzieciaków, szczególnie chłopców jest to bardzo fajne miejsce.

Idziemy na przystanek i tramwajem linii 10 (kierunek Borek Fałęcki) jedziemy na Kazimierz (wysiadamy na przystanku Plac Wolnica) i idziemy na ulicę św. Wawrzyńca. Naszym kolejnym celem na dziś jest Muzeum Inżynierii Miejskiej.


Kupujemy bilety: normalny 10zł, ulgowy 7zł, dzieci do 7lat gratis. My korzystamy z biletu rodzinnego 2+2 w cenie 29zł, Muzeum mieści się w odnowionej starej zajezdni tramwajowej. Zwiedzanie zaczynamy od hali D, gdzie możemy zobaczyć wystawę "Z dziejów polskiej motoryzacji".




Mieści się tu też wystawa interaktywna "Wokół koła" i to ona najbardziej podoba się naszym dzieciom :)

Można na przykład pobawić się w chomika i podnieść windę napędzaną kołem :)



Następnie idziemy do bud. E, gdzie oglądamy wystawę "Drukarstwa Krakowskie XV - XX wiek" i ta wystawa najmniej interesuje dzieci. Na końcu idziemy do bud. F gdzie mieści się wystawa "Tramwaje na Wawrzyńca".


W tym muzeum spędzamy ok. godziny i jest to kolejne miejsce godne polecenia. Spacerujemy uliczkami Kazimierza, jemy lody i idziemy w kierunku Wisły, mijając Klasztor Na Skałce. ponieważ trwa msza, nie wchodzimy do środka a jedynie spacerujemy chwilę dookoła.



Docieramy do nabrzeża Wisły. Jest sobotnie, wczesne popołudnie, piękna pogoda i na Bulwarach Wiślanych jest bardzo dużo ludzi. My odpoczywamy chwilę i idziemy w stronę Wawelu.



Na dziedzińcu kwitną magnolie, pięknie!



Nie zwiedzamy wnętrz, biletu są dość drogie (nawet przy zniżce na nasze karty), a dzieci chyba jeszcze trochę za małe, a my już kiedyś zwiedzaliśmy. Może przy następnej wizycie w Krakowie.
Wchodzimy jedynie na dziedziniec wewnętrzny i chwilę odpoczywamy, siedząc na murku pod dolnymi arkadami.



Teraz przyszedł czas na Smoczą Jamę ;) Choć byłam kilka razy w Krakowie nigdy nie wchodziłam do tej niewielkiej jaskini pod Wawelem, teraz będąc z dziećmi czas to nadrobić :)



Wejście do Smoczej Jamy mieści się na terenie wzgórza obok baszty Złodziejskiej, w ceglanej wieżyczce mieści się klatka schodowa. Wstęp płatny 3zł od osoby. Po zejściu po wielu krętych schodkach jesteśmy w niewielkiej jaskini. Dzieciom się podoba.


Ze Smoczej Jamy wychodzimy na nabrzeżu, tuż obok smoka, który niestety tego dnia nie zieje ogniem...


My idziemy dalej, obchodzimy Stare Miasto Plantami i dochodzimy do Barbakanu.



Jesteśmy już mocno zmęczeni, w końcu przeszliśmy już dzisiaj spory kawałek. Czas więc na odpoczynek i obiad, przechodzimy więc Bramę Floriańską i zagłębiamy się w uliczki Starego Miasta szukając miejsca gdzie będziemy mogli coś zjeść.





Wybór padł na restaurację Polskie Smaki na ul, św. Tomasza. Wybór był dobry, jedzenie jest dobre, porcje duże a z obiad dla 6 osób płacimy niecałe 100 zł.

Najedliśmy się, odpoczęliśmy, czas na Rynek.




Spacerujemy chwilę, wchodzimy do Sukiennic ale nie mamy zbyt dużo czasu, bo przed nami ostatnie dzisiejsze muzeum - szlak turystyczny po podziemiach Rynku Głównego. Wejście znajduje się w Sukiennicach. Kupujemy bilety: normalny 19zł, ulgowy 16zł, dzieci do lat 5 wstęp gratis, my korzystamy z biletu rodzinnego 2+2 - 39zł.

Po wejściu do podziemi przenosimy się w czasy średniowiecznego Krakowa. Bardzo ciekawa aranżacja, muzeum jest nowoczesne i interaktywne, bardzo nam się podobało.




Jest też sala dla dzieci, gdzie dzieciaki mogą pobawić się starodawnymi zabawkami, pograć w interaktywne gry a także obejrzeć bajkę - Legendę o królu Kraku.



Tak więc kolejne miejsce godne polecenie na naszym muzealnym szlaku po Krakowie.

Po wyjściu spod ziemi spacerujemy jeszcze chwile po Rynku oraz siadamy na chwilę w kawiarnianym ogródku. Na tym kończy się nasz dzień w Krakowie, jest już po 18. i za chwilę będziemy musieli udać się na dworzec, skąd chwile po 19. odjedziemy do domu.





To była bardzo udana wycieczka, niezwykle intensywny i jednocześnie bardzo ciekawy dzień.


1 komentarz:

  1. Wow, niesamowite jak dużo zwiedziliście w ciągu jednego dnia. Pozdrowienia z Krakowa. :)

    OdpowiedzUsuń