W uroczej leśniczówce oraz z wizytą u dzikich zwierząt.

Na dzisiejszy dzień w planach mamy wizytę w Kadzidłowie, w którym znajduję się Park Dzikich Zwierząt. Jednak wizyta w Parku nie zajmie nam całego dnia, chcemy więc zobaczyć coś jeszcze w okolicy. Łukasz proponuje Leśniczówkę Pranie nad jeziorem Nidzkim. Nie miałam jej w planach, bo wydawało mi się, że jest dość popularna i będzie tam tłoczno. Decydujemy się jednak tam pojechać. Dojeżdżamy do Rucianego-Nida, dalej drogę wskazują nam kierunkowskazy. Zostawiamy samochód na parkingu w lesie, leśniczówka jest jakieś 200-300m dalej.





Miejsce to jest znane, ponieważ w ostatnich latach życia przyjeżdżał tu i tworzył Konstanty Ildefons Gałczyński, pracował tu m.in nad poematami Niobe i Wit Stwosz. W Leśniczówce mieści się muzeum poświęcone poecie. My jednak nie wchodzimy do środka, za to siadamy na ławce przed leśniczówką i chłoniemy ciszę i spokój, jakie tu panują. Jest pięknie! I pusto... oprócz nas jest zaledwie kilka osób. Nie wiem, dlaczego wydawało mi się, że to miejsce jest bardziej popularne. Oj, zdecydowanie warto było tutaj przyjechać. Obok leśniczówki stoi mały, drewniany domek. Na jego tarasie siedzi starszy pan, ma brodę i fajkę. Czyta książkę. Idealnie pasuję do tego miejsca ;)
Schodzimy schodami w dół do jeziora, jest tu mały pomost, można przypłynąć żaglówką lub kajakiem. Widok na jezioro przepiękny, sama nie wiem dlaczego nie mamy zdjeć jeziora... Wogóle nie zrobiliśmy tutaj zbyt dużo zdjęć ale one i tak nie oddałyby w pełni uroku tego miejsca.
Leśniczówka Pranie jest bardzo pozytywnym zaskoczeniem, zdecydowanie warto tu przyjechać, takie troche miejsce magiczne i bardzo piękne. Polecam :)




Z Rucianego-Nida jedziemy do Kadzidłowa. Kilka lat temu dr Andrzej Krzywiński założył tu Park Dzikich Zwierząt, w celu ochrony wymierających gatunków. Na 100 ha żyją bizony, wilki, żubry, jelenie, sarny, tarpany, daniele, wilki, łosie, bobry, wydry i wiele gatunków ptaków. Część zwierząt spaceruje swobodnie po wybiegu, można je nawet karmić zakupioną w kasie karmą.
Wysiadając z samochodu zastanawiamy się czy wziąść dla Hani wózek czy nosidło? Jednak Mikołaj zwraca uwagę, że pomiędzy poszczególnymi wybiegami przechodzi się po drewnianych drabinkach, widząc to, decydujemy się na turystyczne nosidło. W kasie kupujemy bilety (normalny 18zł, ulgowy 9zł, jedynie Hania ma gratis), dowiadujemy sie też, że zwiedzanie parku odbywa sie w grupach z przewodnikiem. Grupa właśnie odeszła, biegniemy więc, żeby ją dogonić.
Pani przewodniczka dość ciekawie opowiada o mieszkających w parku zwierzakach, Mikołaj idzie tuż za nią, chłonąc każde słowo, zwiedzanie trwa ok. 1,5h. Dobrze, że wzięliśmy nosidło, bo co chwila trzeba przechodzić po tych drewnianych drabinkach między wybiegami, które z parkingu widział Mikołaj. Na jednym dość dużym wybiegu można karmić zwierzaki, są tu między innymi: kozy, sarny, kucyk. Zwierzaki przybiegają już na sam szelest torebki z jedzeniem, tzreba uważać, żeby nie przewróciły dzieciaków...
Dzieciaki po obejrzeniu całego parku są bardzo zadowolone, zdecydowanie warto było tu przejechać.







Jednak to jeszcze nie koniec dzisiejszych atrakcji. Późnym popołudniem Łukasz zabiera chłopców na wycieczkę kajakiem po naszym kempingowym jeziorze a my z Hanką odpoczywamy na kempingowej plaży.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz