Rzut oka na Warszawę czyli spacerowy weekend w stolicy.

Od dawna wspominałam Łukaszowi, że fajnie byłoby się wybrać na weekend do Warszawy. Niestety, mój mąż nigdy nie wyrażał zainteresowania takim pomysłem, powiedziałabym nawet, że reagował dość negatywnie... Pewnie długo jeszcze nie mielibyśmy sposobności pojechania do stolicy, gdyby nie pewna rodzinna uroczystość, a dokładnie Chrzest Św. malej dziewczynki. Musieliśmy jechać do Warszawy w pierwszą czerwcową niedzielę, uznaliśmy więc, że skoro i tak musimy tam jechać, pojedziemy dzień wcześniej...




Nie było łatwo znaleźć fajny pokój dla czterech osób (Hanka w tym przypadku nie liczy się jako osoba...) zaledwie kilka dni wcześniej, na szczęście się udało. Do tego udało się bardzo dobrze, przez jeden dzień staliśmy się mieszkańcami warszawskiego Starego Miasta, wynajęliśmy kawalerkę w kamienicy przy ulicy Brzozowej.
Do stolicy dojechaliśmy kilka minut przed 10:00 w sobotnie przedpołudnie. Ponieważ klucze do naszego mieszkania mogliśmy odebrać dopiero koło południa, zaczęliśmy od spaceru. Samochód zostawiliśmy pod kamienicą, w której mieliśmy mieszkać i ruszyliśmy na Rynek. Warszawski Rynek nie jest zbyt duży, szczególnie mając świeżo w pamięci wrocławski czy krakowski... jednak jest tu całkiem przyjemnie, do tego o tej porze dość pusto. Z Rynku kierujemy się w stronę Placu Zamkowego. Dziedziniec Zamku Królewskiego jest zupełnie nieciekawy, idziemy, więc Krakowskim Przedmieściem w stronę Pałacu Prezydenckiego, następnie skręcamy w prawo i znajdujemy się na placu Piłsudzkiego, pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Chłopcom bardzo podobają się stojący przy grobie żołnierze :)
Chwila odpoczynku w parku oraz na placu zabaw i ruszamy z powrotem do ulicę Brzozową.



Po rozpakowaniu się w naszym malutkim mieszkanku ruszamy na kolejną wycieczkę, tym razem będziemy przemieszczać się komunikacją miejską. Autobusem dojeżdżamy do Łazienek Królewskich. Spacer w cieniu drzew najpopularniejszego warszawskiego parku jest bardzo przyjemny. Chłopcom w Łazienkach najbardziej podobają się pawie.



Na koniec chwila zabawy na placu zabaw (przy wejściu od ulicy Gagarina) i opuszczamy park, idziemy na przystanek i kolejnym autobusem dojeżdżamy pod Pałac Kultury. W planach mieliśmy wjazd na taras widokowy na XXX piętrze Pałacu, jednak z powodu sporego zmęczenia i wysokiej ceny biletów odpuszczamy sobie tą przyjemność.


Zjeżdżamy pod ziemię do stacji metra i metrem dojeżdżamy w okolice Starego Miasta. Krótka przejażdżka podziemną kolejką jest dla naszych dzieci sporą atrakcją. Po krótkim odpoczynku i obiadku w naszym lokum, idziemy na kolejny spacer. Tym razem zaczynamy od Multimedialnej Fontanny nad brzegiem Wisły. Z naszego mieszkanka idziemy do niej 2-3 minuty. Niestety w upalne, sobotnie popołudnie są tu tłumy ludzi, a my nie lubimy tłumów. Jeszcze w domu mieliśmy w planach zobaczyć pokaz o 21:30, ale teraz już wiemy, że nie damy rady...


Idziemy na Plac Zamkowy i Krakowskie Przedmieście. Tutaj znajduję się kościół św. Anny i, co nas najbardziej interesuje, wieża z tarasem widokowy. Kupujemy bilety i wdrapujemy się szczyt wieży. Roztacza się stąd piękna panorama Starego Miasta, Wisły i części Warszawy. O tej porze dnia pięknie oświetlona zbliżającym się do zachodu słońcem, tzw. złota godzina. Przepięknie kończy się ten dzień...



W niedziele ma się odbyć bardzo ważna uroczystość, dla której jesteśmy w stolicy. Jednak ponieważ do 11:00 mamy sporo czasu, bo Hanka budzi nas przed 7, nie ma sensu marnować czasu i już przed ósmą rano ruszamy na spacer po Starym Mieście. W niedzielny poranek uliczki warszawskiej Starówki są ciche i spokojne. Kilka, kilkanaście godzin temu, w sobotnie popołudnie i wieczór, kawiarniane ogródki tętniły życiem, wszędzie było tłoczno i gwarno, teraz jest zupełnie pusto. Idziemy na Rynek, później na mury miejskie.






Idąc wzdłuż murów, dochodzimy do Pomnika Małego Powstańca, upamiętniającego najmłodszych uczestników powstania warszawskiego w 1944r.








Dalej uliczkami Starego Miasta docieramy do Placu Zamkowego, tutaj również jest pusto i spokojnie. Z placu kierujemy się nad Wisłę, chcemy jeszcze raz zobaczyć fontannę. Niestety nie przewidziano, że ktoś tak wcześnie będzie chciał cieszyć oczy tryskającą wodą, fontanna  nie działa. Czekamy jakieś 15-20, jest już po 9. i dalej nic się  nie dzieje, wracamy więc do pokoju. Pora się pakować i pożegnać z warszawskim Starym Miastem.

Nie mieliśmy planów na niedzielne późne popołudnie i wczesny wieczór, a raczej w planach był powrót do domu. Jednak postanawiamy zostać jeszcze chwilę w Warszawie i zobaczyć Wilanów. Mamy nadzieję, że im później wyjedziemy w drogę powrotną, tym spokojniej ona upłynie, bo dzieciarnia na tylnym pokładzie będzie smacznie spała ;)
Jadąc z Ursusa na Wialnów, mamy okazję zobaczyć spory kawałek miasta. Zostawiamy samochód na sporym parkingu, w ciepłe, niedzielne popołudnie nie jest łatwo znaleźć miejsce. Pałac oglądamy z zewnątrz, bardzo nam się podoba. Niestety ogrody przy pałacu są w trakcie rewitalizacji i nie możemy och oglądać, wielka szkoda. Spacerujemy więc trochę po parku, karmimy kaczki w stawie i wracamy do samochodu. Czas wracać do domu. Tak kończy się nasz weekend w Warszawie.



Podsumowując: pobyt w Warszawie był baardzo udany, intensywny i trochę męczący ale bardzo fajny. Stolica bardzo miło nas zaskoczyła, szczególnie mojego męża. Stare Miasto jest bardzo przyjemne, szczególnie w niedzielny poranek.
Więcej zdjęć z naszego pobytu w Warszawie znajdziecie tutaj -> klik  :)

3 komentarze:

  1. Bardzo fajna strona, podoba mi się szczególnie ze względu na zbieżność zainteresowań :)
    Nie znalazłem księgi gości więc wpisuję się pod zdjęciami, które są mi najbliższe z racji miejsca zamieszkania. Zapraszam na naszą stronę www.wosie.pl
    Co prawda brakuje aktualizacji 2011, ale gorący wycieczkowy sezon uniemożliwia pracę nad aktualizacją.
    Z podróżniczym pozdrowieniem
    3xM

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając bloga utwierdzam się w przekonaniu, że stanowią Państwo Szczęśliwą Rodzinę. Niemal cały czas sprzyja pogoda i każdy wyjazd jest udany. Ktoś musi być w czepku urodzony! Bardzo podobają mi się zdjęcia, nawet w przewodnikach nie ma takich zachęcających fotografii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda niestety nie zawsze sprzyja, ale wyjazdy zawsze udane, nawet jak pogoda nie sprzyja ;) Dziękuję za miłe słowa.
      Co do zdjęć to fakt, te z Warszawy są na prawdę udane :)
      Pozdrawiam.

      Usuń